wtorek, 30 września 2008

dla R. z dziś

znów nie mogę przez ciebie spać
to co najbardziej chciałabym
ci dziś podarować
to moje obrazy spod powiek
to moje fotografie miejsc
które widzę gdy zamknę oczy
to zapachy które czuje całą sobą
to dotyk zaklęty w skrzydłach
złotej kuli
to słowa nigdy nie wyszeptane
to kwiaty moich rąk
nigdy nie zasuszone
a które są
tak nieprzyzwoicie mocno
i które uparcie trwają
mimo że tyle poranków
już zmarnowaliśmy
……..
nic więcej nie chce
przyjmij je tylko
kochanie
……..
proszę…
Twoja M.
ciągle tak mało mam
trochę radości moich oczu
trochę radości moich warg
trochę przychylności
skrzydeł wyrastających z moich ramion
trochę kobiecych pragnień
trochę złudzeń i nadziei
trochę kwiatów wciąż pachnących wiosną
tak wiele przegrałam
tak wiele jeszcze
jednak posiadam
dziękuje…

Dzień chłopaka

 roza Wszystkim osobnikom płci odmiennej – niekoniecznie stereotypowo brzydszej :) życzę wszystkiego najlepszego!! Jako kobieta zdecydowanie przyznaje że łatwiej, przyjemniej i ciekawiej nam z Wami mężczyźni  roza
A temu najbliższemu mojemu chłopakowi, facetowi, mężczyźnie….
Kochanie życzę Ci dziś… byś odnalazł to co gdzieś po drodze się zgubiło nam. Pamiętasz jaka jest ta idealna miłość?? „Trochę chmur, trochę słońca, coś z początku, coś z końca, trochę pieprzu, ciut mięty, część dróg prostych, część krętych, ciut poezji, ciut prozy, trochę plew, trochę ziarna” Ta nasza idealna miłość inna nie będzie… bo i nie ma po co. Czego więcej nam trzeba?? Mamy słońce, mamy nas, mamy słowa (no może głównie mam ja :)) ale poza tym to wszystko jest zależne od Nas, a czasu ciągle tak mało, tak mało wszystkiego. Nie marnujmy chwil na wszystko co pięknem nie jest… Spójrz tu w naszych dłoniach, spojrzeniach, ramionach jest wszystko co tak naprawdę potrzebne nam. A że nie jest tylko piękno?? Ależ jest! Jest, jest, jest dostrzeż je obok. To w sumie wszystko czego mogę Ci życzyć wszystko inne masz, albo mieć będziesz. Dostrzegaj to co masz… bo naprawdę masz bardzo wiele.
Kocham Cię.  serce
 
a to już wiesz dlaczego :)

poniedziałek, 29 września 2008

Komunikat dnia

Uwaga, uwaga!! W moim miasteczku wreszcie pojawiły się kasztany! dużo kasztanów, małych i dużych, płaskich i okrągłych, można wypierać, przebierać :) Upychałyśmy je z Anną po kieszeniach i gdzie się da, jak przyszłyśmy do domu okazało się że nazbierałyśmy czubatą łubiankę :) A dziś we trójkę zasiedliśmy by wykazać naszą inwencję twórczą.

cztery dni tęsknot (z serii dla Roberta) c.d. :) dzień ostatni

budzę się
niespokojnie
niepewnie
czy to nie sen (jeszcze)
czy to prawda
że już dziś będziesz
blisko
że już dziś ukołyszesz
w ramionach
że to ostatni już dzień
tęsknoty
do zobaczenia najdroższy
 - czekam…
melpomene
anioł zleciał
przed mój dom
po schodach się wspiął
opowiedział jak
nieprzyzwoicie mocno
można żyć
opowiedział
jak wiele radości
można mieć
z codziennych zdarzeń
- nie rzucił kamieniem
nie przegnał
kazał żyć
nauczyć się
oddychać szczęściem
miłością
szeptaliśmy długo
- aż wreszcie zapukałeś do drzwi…
melpomene
znów widzę cię
i cały świat
raduje się z tego powodu
nawet słońce
niepewnie spogląda
uśmiechając się
znów widzę cię
powróciłeś tu do mnie
widzę cię
czuję cię
tak słodko
tak mocno
nie mów nic
opowiesz wszystko później
daj się czuć
daj się nacieszyć
twymi dłońmi
twoimi ustami
daj przypomnieć sobie
ich smak…
melpomene

niedziela, 28 września 2008

cztery dni tęsknot (z serii dla Roberta) c.d. :)

nie mogę spać
nie ma mnie kto
ukołysać do snu
i nawet księżyc bezwstydnik
wziął sobie dziś wolne
a świt już tak blisko
kolejny dzień
będzie budzić mnie do życia
nie dla mnie
nie dla ciebie
już nie dla nas…
melpomene
śpij kochany śpij
spokojnie
bezpiecznie
ja pomimo że z daleka
będę czuwać
nad Twoimi snami
przytulę cię ciepłem
serca
zrobię ci w nim wygodne posłanie
naznacze zapachem poduszkę
musnę ustami
- ust twoich
zatrzepocze skrzydłami
na dobranoc
poczekam aż rano
otworzysz oczy
by czuwać nad tobą
tak jak dziś
w tęsknoty dzień trzeci…
melpomene
mija kolejny już dzień
tęsknoty dzień trzeci
już zostało ich tak mało
mimo to nadal nieswojo
tu jest
nie mogę się przyzwyczaić do pustych ścian
do pustej pościeli
do niewidomych oddechów
dobranoc najdroższy…
melpomene

sobota, 27 września 2008

Bilans mojej Kobiecości

Nie jestem w 100% typową (charakterologicznie) kobietą. Nie posiadam 100 par butów, szafy pełnej ciuchów i nie mającej jednocześnie się w co ubrać, nie przesiaduje po kilka godzin w łazience w celu zrobienia fryzury bądź makijażu (jeśli już – to robię go w pracy i to dość szybko), nie odchudzam się, nigdy nie miałam tipsów, nie wyrzucam całej szafy na środek pokoju w celu wybrania stroju… nie lubię gadać przez telefon (nawet z Robertem co go irytuje) i nie lubię zakupów i łażenia po sklepach…
Za to posiadam dużą torbę w której  oczywiście jest wszystko i wszystkiego trzeba szukać (choć staram się mieć w niej porządek) jestem potwornie wręcz gadatliwa i uwielbiam głupie podchwytliwe pytania na które z czego doskonale sobie zdaje sprawę nie ma właściwej odpowiedzi bo wszystkie są złe…, uwielbiam dopisywać sobie coś do tego czego Robert nie powiedział (a tu mam duże pole do popisu ponieważ Robert w ogóle niewiele mówi, pewnie głównie dlatego że nie daje mu dojść do słowa) a jeśli już dyskutujemy to oczywiście ja mam ZAWSZE racje i muszę postawić na swoim :) i oczywiście zmienna jestem jak nie wiem co i nigdy nie wiadomo na jaki humor się u mnie trafi :)
Ale pomimo to jest Ktoś, kto stara się mnie poukładać swoim mądrym rozumkiem i kto od tak sobie, bezinteresownie, tylko za to że jestem (razem z tymi moimi kobiecymi zaletami i wadami) kupi mi piękne pantofelki bo mi się spodobały… co z kolei u mężczyzn wcale nie jest takie częste… ale to już zupełnie inny temat

cztery dni tęsknot (z serii dla Roberta) c.d. :)

czwarta rano, budzę się
patrzy na mnie Twój cień
wracam myślami do chwil
sprzed kilku dni
i umieram
znów z rozkoszy
pamiętania…
melpomene
wyjechałeś tak nagle
bez pożegnania
wyjechałeś zbyt szybko
nie zdążyłam nauczyć się
twojego dotyku
nie zdążyłam
zapamiętać spojrzeń
wszystko
rozpłynęło mi się
w pamięci
nie mam nic co mogłoby
utulić mnie do snu
w tą samotnie zimną noc…
melpomene
napij się ze mną moja miłości
napij się do dna
wypijmy za szczęście
które daleko
za radość
która ucieka
wypijmy za Ciebie i za mnie
i za niego
choć jego nie ma teraz tu…
melpomene
nie ma cie
a bez ciebie kawa
ma zupełnie inny smak
bez ciebie nawet niebo wygląda inaczej
wszystkie chmury
podpłynęły nad mój dach
jakby chciały razem ze mną płakać
i tęsknić
jakby chciały razem ze mną
ułożyć się do snu
- zamiast ciebie…
melpomene
już chyba wiem
nie poskładam tych chwil
niedogonie uczuć
które odeszły
nie odnajdę zagubionego szczęścia
już chyba wiem
nie zmienię mnie
nie zmienię ciebie
nie zmienię chłodu poranka
nie zmienię samotnych wieczorów
nie zmienię ciszy (już)
w przyśpieszony oddech pragnienia…
melpomene
telefon milczy
a tyle chciałoby się opowiedzieć
tyle słów które umierają niewyszeptane
i tylko Twoje oczy
które zapomniałam
patrzą na mnie z bardzo daleka…
melpomene
wyjechałeś kochanie
już tak dawno temu
moje łóżko nie pachnie już tobą
na mojej poduszce brak oddechów twoich
tak słodko przyśpieszonych
i tylko ten poranek bolesny
przypomina mi
że trzeba wstać
trzeba iść
ku słońcu
melpomene

czwartek, 25 września 2008

a tak w ogóle … doczekałam się słońca :)

DOCZEKAŁAM SIĘ… Słońce, słoneczko jest, było dziś, cudnie grzało i uśmiechało się cały dzień promiennie, nie przysłonięte chmurką, nie zmoczone deszczem!! I park był i bieganina po tym parku (zupełnie nie rozumiem czemu 2 takie rozsiedziałe na ławeczce matki patrzyły na mnie krytycznie, że niby co po parku z własnym dzieckiem pobiegać nie wolno??) i zbieranie kasztanów było (udało nam się znaleźć sztuk 6 – co jest do cholery z tymi kasztanami??) i huśtawki i wspinaczki i w ogóle uśmiech jak banan na pół twarzy i od razu cieplej na ciele i duszy i radość życia wróciła!! I nawet słowa takie ciepłe dziś, takie proste i piękne w tej prostocie do mnie przypłynęły, przyfrunęły, dotarły… :) I ten Robert mój niewylewny co dziś tak pięknie otarł słowem na odległość moje łzy… ja to w życiu naprawdę mam szczęście :) A właściwie 2 szczęścia :)

Jestem pracownikiem PSZ (odnoście gorącego tematu z rana)

… i jestem tylko człowiekiem… także w pracy. Nie będę bronić wszystkich urzędników i stylów pracy panujących w innych urzędach. Z doświadczenia jednak wiem (niestety po innych urzędach też chodzę) że tak samo jak ludzie są różni, tak samo i urzędnicy. Nie mam na myśli tylko typów osobowości ale i różnorodność jednego człowieka na które to ma wpływ wiele czynników. Każdy ma gorszy dzień, pan kierujący samochód który ochlapał dziś kogoś, pani w sklepie, pani na ulicy która zbluzgała inną panią bo ta niby wcisnęła się przed nią w kolejkę… i niestety to się zdarza… Ale ile jest osób które wchodząc do pokoju, sklepu czy w inne miejsce ma na tyle rozszczeniową postawę że krzycząc sam już nie wie o co mu chodzi? Ile osób rzuca tekstami uwłaszczającymi innej osobie? Urzędnicy to tylko ludzie, mają swoje ustawy, rozporządzenia które muszą realizować, nikt nich nie pyta czy im się to podoba czy nie, a uwierzcie mi że więcej się nie podoba. A co do pomocy, z założenia samego – urzędnik do pomocy właśnie jest, urzędnik jest dla ludzi, ale ma wyznaczone granice tej pomocy. Przychodzi do mnie starsza kobitka i płacze bo to, bo tamto a ja nie mogę, są rzeczy na które można przymknąć oko i pomimo opinni są sytuacje gdy te oczy się przymyka, są i to chyba w każdym urzędzie, ale z drugiej strony jeśli ktoś na mnie na dzień dobry krzyczy, bo ustawy są takie a nie inne, bo urzędnicy są tacy a nie inni to wybaczcie ale nie mam ochoty nadstawiać karku. A jeszcze co do świętej przerwy… nie wszscy urzędnicy posiadają w ogóle jakąś przerwę :( ale patrząc na to z innej strony pracując 8 godzin przy komputerze, czasami trzeba choć chwile odpocząć, zresztą przecież to jest rozsądne i moim zdaniem normalne… produkcja też ma przerwy… więc jeżeli są ustalone godziny pracy urzędu z uwzględnieniem przerwy (zazwyczaj, a przynajmniej u nas jest to jedna 30 minutowa przerwa zawsze o tej samej godzinie) to uszanujmy to. I nie wchodźmy do urzędu z nastawieniem „na nie” to naprawde da się wyczuć a dobre nastawienie też jest zaraźliwe, a jeśli nie to przynajmniej my sami poczujemy się lepiej

środa, 24 września 2008

cztery dni tęsknot (z serii dla Roberta)

wyjechałeś zbyt wcześnie
jeszcze zanim zdążyłeś zamknąć drzwi
wyjechałeś w niepocałunku na dobranoc
w niepocałunku na do zobaczenia
za kilka dni
cztery dni tęsknot
wyjechałeś nie pożegnawszy się
jak należy
tęsknie dziś za Tobą jeszcze bardziej
bo jeszcze zanim wyjechałeś…
melpomene
jeszcze dzisiaj zasypiasz tuż obok
wtulony w moją poduszkę
jeszcze dziś śpisz przykryty
pościelą
utkaną z moich snów
jutro nad ranem już Ciebie nie będzie
zostanie tylko zapach
i rozczarowanie niepożegnania…
melpomene
dzień dobry kochanie
nowy świt budzi mnie
do życia
jest tak zimno tu bez Ciebie
słońce nie świeci
ptaki nie śpiewają
umarło życie
w ten tęsknoty dzień pierwszy…
melpomene
dobranoc kochanie
już noc tuli mnie do snu
zabrakło twoich ramion
zabrakło twoich ust
zabrakło przyśpieszonego
drżącego oddechu
tak samotnie mi i pusto
tu w tym łożu nagle tak za dużym
bez ciebie…
melpomene
wstaje nowy dzień
a my znów oddzielnie
każde w swoich nieprzyzwoicie
osobnych łóżkach
tak bardzo żal mi każdego poranka
spędzonego nie razem
wstaje nowy dzień
(tęsknoty dzień drugi)
dzień dobry kochanie…
melpomene
nie mogę usnąć
twój zapach na poduszce
rozkojarza moje sny
bez ciebie
dobranoc kochanie
przetrwaliśmy mimo to
tęsknoty dzień drugi…
melpomene
c.d.n.

wtorek, 23 września 2008

Jesienny Mini Fotoreportarz :)

Co by nikt mi nie zarzucił od razu zaznaczam że ja naprawdę bardzo lubię jesień (choć przyznaje że bardziej mnie interesuje ta złota z liśćmi szepczącymi szelestem do ucha) i lubię deszcz (choć też najlepiej ten drobny, ciepły, wiosenno-letni :)) ale nawet ten jesienny, smutny też lubię. I to nie dlatego że na mnie leci… po pewnym czasie człowiek rozumie że nie wszystko co na nas leci jest nam dobre :) Ale co już jest faktem… czyż nie jest przyjemnie zatopić się gdzieś w fotelu, przykryć kocykiem i poleniuchować z książką w dłoni? Najlepiej jak jest jeszcze ktoś w pobliżu i poda cieplutką kawę (może być z rumem i cytrynką) albo kakao i wsłuchiwać się w stukanie deszczu o szyby…? :)
Ale z drugiej strony jeśli leje już od kilku dni… i nijak nie widać słońca i jak człek wstaje to nosa z za kołdry wystawić nie chce bo zimno, ciemno i do snu już daleko… i kaloszy nie ma choćby się przydały bo kałuże wszędzie wielkości małych jeziorek… (no dobra nie dramatyzuje – stawików powiedzmy) i co gorsza idzie się z dzieckiem (jak ja wczoraj) które kalosze ma i korzysta z nich włażąc właściwie w każdą napotkaną wodę… a sam nie może a chce (od deszczowej głupawki co by znaleźć dobrą stronę deszczu bardzo mi się chce… a nie mogę bo bym przemiękła, zaziębiła się jeszcze bardziej i społecznej użyteczności już by ze mnie nie było żadnej)
w dodatku droga córki do szkoły (jak już człowiek zmusi się by pociągnąć za klamkę i otworzyć drzwi) wygląda mniej więcej tak:
  (zdjęcie wykasowane z powodu zbyt małej pamięci bloga)
 
moja do pracy tak:
(jakby ktoś miał wątpliwości to coś to mgła)
  (j.w.)
to w sumie mi nie pomaga nawet to co ujrzę gdy otworzę szufladę w biurku w pracy:
  (j.w.)
a Ani aktywny weekendowy wypoczynek:
(jakby ktoś pytał oglądała właśnie bajkę)
(j.w.)
Ja bardzo więc proszę, mogę pismo odpowiednie wystosować jak trzeba… by ten co zarąbał słońce… oddał je… bo ja już świruje normalnie!
I druga sprawa ludziska nie zbierajcie wszystkich kasztanów, bo inni też chcą ludzika zrobić co by się dzieci w czasie deszczu nie nudziły!!!

poniedziałek, 22 września 2008

Dzień bez samochodu

Wszystko ok. Bardzo fajny pomysł… zastanawia mnie tylko czemu obchodzony jest nie w ciepłe letnie miesiące, kiedy grzeje słonko i nikomu nie przeszkadza że postoi ewentualnie na przystanku autobusowym? I czemu u mnie w mieście nie zamknęli ulic jak zwykle zakorkowanych? Przynajmniej człowiek normalnie mógłby wrócić do domu i nie czekać na przejściach…

niedziela, 21 września 2008

Spóźniony Erotyk

„Snem jesteś mi i zapomnieniem
Kiedy złe okna szczerzą ślepia
I ciemność w koło nieprzytulna
I mroczne niebo się wysklepia
Gwiazdy jak mole gryzą przestwór
Zły księżyc niczym Hades pała
Tylko twa bliskość wciąż potrzebna
Nalewa spokój w nasze ciała
Bezwinne okna patrzą ciepło
Noc obejmuje ręką matki
I księżyc – władca snów i zwidzeń
Pakuje śmieszne swe manatki
Bądź przy mnie blisko
Nie odtrącaj dłoni
Nie zawsze dobrej, miły
Nie zapominaj
Zapominaj
By miłość nam się nie prześniła
Bądź…
Nie odtrącaj…
Nie zapominaj
Snem jesteś”
A tu link do wersji do posłuchania.

http://pl.youtube.com/watch?v=c_VDrlSCN1E

i jeszcze jeden link i jeszcze jedna piosnka… chyba jako przesłanie do mnie samej

http://pl.youtube.com/watch?v=EmY1cZzC1lw

sobota, 20 września 2008

odgrzebane nonsensy z 2012r

i trochę nieprawdziwe ale jednak kiedyś tam spisane… zainspirowane czymś co wokół mnie
jeszcze wczoraj mój pokój
rozbrzmiewał śmiechem
jeszcze wczoraj
była tu radość
i te dziecięce rączki
zbierające zabawki z podłogi
dziś już nie ma nic
po tej radości
jestem sama
to co kocham
odeszło
i śmiech
i małe rączki
a może tego nigdy nie było???
miłość odeszła
pozostałam sama
a kto mnie teraz przytuli
kto powie że kocha
kto uchroni przed złem
kto odpędzi złe myśli i strach
jestem sama
On odszedł
pozostawił ból
i pieluchy do prasowania…

Troche Stachury…

„- Co to znaczy być poetą?
- Być poetą to tak się zachowywać, żeby to zachowanie nie pozostawiało żadnej wątpliwości, że się jest poezją.
- … żeby to zachowanie nie pozostawiało żadnej wątpliwości, że się jest poezją, czy że się jest poetą?
- Że się jest poezją. Poetą nie da się być.
-?
- Tam gdzie jest poeta – nic nie jest poezją. Tam gdzie jest poeta – nie ma poezji, a tam gdzie nie ma poezji, nie może być poety, bo tam gdzie nie ma poezji – nie ma nic.”
„- Niekiedy czuję w sobie jakiś jakby błysk jasności. Jakbym coś wiedział, albo nie wiem co; jakbym coś rozumiał, ale nie wiem co. To nie daje się w żaden sposób zatrzymać ani nie można tego w żaden sposób wywołać czy przywołać. Co to może być?”

piątek, 19 września 2008

Kolejny tysiąc :)

Nie spodziewałam się tak szybko :) I wciąż nie mogę się nadziwić :). Ponad dwa tysiące razy Ktoś miał gest (bardzo mi miły zresztą) kliknięcia i zajrzenia na stronę. Pomijając mojego osobistego Cenzuratora, który pewnie czasem sprawdza czy Go nie obsmarowuje i znajomych którzy znają mnie osobiście i co niektórzy są ciekawi tego co mi tam do łba właśnie przyszło, a czego z jakiś względów im nie pokazałam inną drogą, bądź nie powiedziałam, to i tak jest sporo nie znanych mi bliżej osób które zechcialy mnie poczytać. Każdej z tych osób bardzo serdecznie dziękuję.
No i druga rzecz bo nie każdy jeszcze wie… Blog powstał z myślą mojego wyrzycia się, i okiełznania mojej niewyjaśnionej jak dotąd potrzeby pisania. „tworzenia”, wypowiedzenia się, nacieszenia codziennością :) i co było chyba najważniejsze pierwotnie to miało być takie 5 minut ciszy dla tego mojego Cenzora :) bo czasami mi naprawdę Go szkoda jak zalewam go tą swoją niepoukładaną, zbuntowaną paplaniną, o wszystkim, a tym bardziej o niczym… jednak pod tym względem niestety plan okazał sie bardzo niedoskonały. Jak ja Go widze to od razu mam w głowie tysiące myśli, które najchętniej wszystkie naraz bym mu przekazała. :). I sama nie potrafie pojąć jak udaje Mu się to wszystko ogarnąć. A jednak jego inżynierska głowa doskonale radzi sobie z moją niepoprawnie wciąż romantyczną :). Tobie Robert czasem Krytyczny Cenzuratorze też bardzo dziękuje, za To że jesteś, wciąż słuchasz (albo chociaż udajesz :)), i za to że starasz się mnie poukładać, kiedy ja sama robie wielki bałagan.

czwartek, 18 września 2008

Najgorsze jest to…

że ja się nie mogę nawet nad sobą poużalać… córka i tak zmusi mnie by się śmiać ja nie po dobroci to gilgotaniem… a poza tym już mi się nie chce użalać nad sobą… po jednym dniu zrobiło się nudne… tak więc podnoszę tyłek i wstaje tylko kto odłączył słońce??
z rozmów wczorajszych…
X – jak się czujesz?
ja – psychicznie czy fizycznie?
x – fizycznie
ja- jakby przeszło po mnie stado rozchwianych bawołów
x – a psychicznie?
ja – jakby przejechała po mnie ciężarówka 43 i pół raza
x – i w sumie tak pewnie wyglądasz
ja – znaczy jak?
x – jakby przejechała po tobie ciężarówka pełna rozchwianych bawołów
ja – (nagana wzrokowa)
x – no ale ja się nie znam na ciężarówkach naprawdę ja mam tylko B.
ja – B. jak bałwan
x – nie jak banany przecież lubisz banany no.

wtorek, 16 września 2008

nie potrafie…

opisać tego smutku… tego bólu… tych 30 minut podczas których rozpadło się moje życie na tysiące kawałków… po raz kolejny… ile jeszcze razy będę zaczynać życie od nowa? Jak jutro wstać? wyjść z domu? jak kłamać uśmiechem na który mnie nie stać już? Jak dotrzymać do rana? Farcie mój… daj mi siłę by iść dalej.

poniedziałek, 15 września 2008

Marisa de los Santos

„Prawdziwe życie nie polega na zdobywaniu tego, czego pragniesz. Osiągnięciem, przywilejem jest również wiedzieć, co kochasz.
A otrzymanie tego, co kochasz? Przekonanie się że Twoja miłość też Cię kocha?
O, przyjacielu, to jest cud – Twoje malutkie zderzenie czołowe z boskością…”
A ja pójdę dziś wcześniej spać… mój organizm domaga się ciepła, przytulności, snu… czuje jak moje ciało rozsypuje się, czuje nadciągającą chandrę, trzeba ją przespać :) by dnia jutrzejszego znów mieć siłę zadziwiać się życiem…
jeszcze tylko przed snem posłucham mojego Mistrza który nieodmiennie niemalże każdego dnia mnie zachwyca:

http://pl.youtube.com/watch?v=7PwhShvfC-U

niedziela, 14 września 2008

wyrwane z kontekstu albo bez kontekstu….

rozmawia (jeszcze nie 8 letnia) moja córcia Anna
z (jeszcze nie 6 letnim) moim bratankiem Mateuszem
(obydwa osobniki mają urodziny w październiku)
Anna (grając w sieci w Mario):
- ojej jak gram to aż mi się przypomina moje dzieciństwo…
fajnie było, tęsknie za tym a Ty Mateusz??
Mateusz (z sentymentalnie rozmarzonym głosem):
- ja też tęsknie… ale cóż jest czas dzieciństwa i czas dorosłości…
Jeju jak ten czas szybko leci i nawet dzieci tak szybko się starzeją  buuu
rozmawia Nika czyli ja (nie napisze ile mam lat) ze swoim narzeczonym
czyli Robertem…
Ja: wiesz kupiłeś mi tą czekoladę a oni (Ania z Mateuszem – przypis autora)
mi ją zjedli (chlipu chlip)
Robert: no bo zbierasz te czekolady… (to fakt czekolady, i alkohol odkładam na czarną godzinę do szafek…bo nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać) na święta już zbierasz czy co??
Ja: nie odkładam na czarną godzinę i właśnie teraz nadeszła…. bardzo smutny
Robert: przecież masz jeszcze w szafce…
I to właśnie współcześni mężczyźni nazywają wsparciem moralnym…. hehehe , jak tu wytłumaczyć tej drugiej połowie że tamta czekolada jest inna, poza tym oczekiwałam czegoś w stylu: „przykro mi kochanie jutro Ci kupie drugą…” i tu następuje przytulas, cmok itp. itd…. w końcu sama im tą czekoladę dałam :)… nic to trzeba będzie jeszcze nad tym popracować…
P.s. Napisze co by Robert mi notki nie wykasował…. dostałam potem upragnione banany… i nie takie tam jakieś zwykłe, to były banany chiquita!!!
dobre były :) i nie omieszkałam spałaszować ich z czekoladowym budyniem :)

sobota, 13 września 2008

szkice na dziś

naucz mnie
żyć w Twoim świecie
naucz mnie
kochać Twoją miłością
naucz mnie
czuć ją nawet na odległość…
jestem Twoim Kopciuszkiem
znajdź mój pantofelek
i nie daj uciec przed północą
chce zostać
w twoich ramionach
na noc….
światła w oknach
zgasły już dawno
my tu na łożu z błękitnym baldachimem
całkiem nadzy
a jednak ubrani
w nasze sny o szczęściu
o tym co jeszcze przed nami
dobranoc kochany…
czym jest dotyk
i miłość co noc
czym Twój zapach
na mojej poduszce
gdy nie ma Cię już
o co prosi księżyc
kiedy wstaje słońce?
przyszedłeś nareszcie tej nocy
tylko do mnie
tak jak obiecałeś
położyłeś na łóżku
Twoje ciało
tuż przy moim
i … ta noc
pierwszy raz była tylko dla nas…
a gdy już się u mnie zjawiłeś
Twoje ciało takie gorące
oddech coraz szybszy
Twe dłonie
tak drżące na mych piersiach
księżyc zaglądający przez okno
zakrył twarz rękoma
obudził nas uśmiech słońca…

piątek, 12 września 2008

Jeśli ktoś miałby wątpliwości…

… że Urząd Skarbowy może być miejscem trochę innej twórczości niż cyferki w zeznaniach podatkowych… prezentuje moje skrawki pisane dnia wczorajszego na odwrotach wniosków o zaświadczenie o dochodach (jak widać jak się chce to się zawsze i papier w urzędach znajdzie jak i długopis w mojej torebce – co akurat było nie lada wyzwaniem bo długopis malutki a torebka jak na kobietę przystało wielgaśna :))
Pan mi podniósł z ziemi
me zdeptane serce
proszę Pana
Pan je ogrzał
swymi ramionami
Pan uśmiechem
otarł z niego łzy
i uniósł wysoko do góry
by z dumą pokazać
swój zbyt śmiały czyn
a ono bezczelnie
nie chciało już do mnie
powrócić…
Pan zatrzyma się na chwile
Pan spojrzy na mnie
Pan spojrzy jaka bogata jestem dziś
mam wszystko czego Pan
nie może już mieć
mam zielone trawy
mam niebieskie niebo
mam słońce promiennie
uśmiechające się
zza należących do mnie chmur
mam wszystkie wiosny, lata
jesienie i zimy
posiadam planety, gwiazdy i księżyce
melodie i lilie najpiękniejsze
z najpiękniejszych
mam tęsknoty
i serce bijące wulgarnie
zachłannie
nieprzyzwoicie
za szybko
mam swoje nadzieje i troski
mam teatry i sztuki
i tylko tej jednej z ról
nigdy nie dane mi będzie zagrać…
tyle czasu już minęło proszę Pana
czasu tak wiele
łez tak wiele
przybyło mi trosk
i zmarszczek
przybyło wieczorów samotnych
góry zakryły doliny
morza zalały pustynie
rzeki wyschły
nadzieje zarosły baobabami
ludzkich złośliwości
i tylko moje serce bije i tra
ciągle i ciągle tak samo…
ja dla Pana proszę Pana
mogłam być barankiem
co pod opiekę oddać się
by pragnął
ja dla Pana mogłam
astronomem być
i wyszukiwać co noc
to innych gwiazd
ja dla Pana mogłam być
zachodem słońca
oglądanym czterdzieści trzy razy
by wreszcie wywołać uśmiech
mogłam próznym być
i starać się o oklaski co dnia
mogłam pijakiem być
i wznosić toasty za każdą chwilę
mogłam biznesmenem być
i co dnia wzbogacać nas
o kolejną do nas należącą gwiazde
mogłam latarnikiem być
i oświetlać Panu droge do naszych uniesień
mogłam geografem być
i znajdować coraz to nowe
szczyty, oceany drogi do przebycia
mogłam być lisem
oswajanym co dnia
mogłam być Różą
tą jedyną niezwyczajną
zostałam mądrą królową co nie prosi
o to czego dostać nie może…

czwartek, 11 września 2008

Pamiętajmy

11 września 2001

http://www.swulinski.com/11wrzesnia/My911.html


http://www.swulinski.com/11wrzesnia/index.html

Fotografia z 11 września
Skoczyli z płonących pięter w dół
- jeden dwóch, jeszcze kilku
wyżej, niżej.
Fotografia powstrzymała ich przy życiu,
a teraz przechowują
nad ziemią ku ziemi.
Każdy to jeszcze całość
z osobistą twarzą
i krwią dobrze ukrytą.
Jest dosyć czasu,
żeby rozwiały się włosy,
a z kieszeni wypadły
klucze, drobne pieniądze.
Są ciągle jeszcze w zasięgu powietrza,
w obrębie miejsc,
które się właśnie otwarły.
Tylko dwie rzeczy mogę dla nich zrobić
- opisać ten lot
i nie dodawać ostatniego zdania.

czwarta nad ranem

Godzina z nocy na dzień.
Godzina z boku na bok.
Godzina dla trzydziestoletnich.
Godzina uprzątnięta pod kogutów pianie.
Godzina, kiedy ziemia zapiera nas.
Godzina, kiedy wieje od wygasłych gwiazd.
Godzina a-czy-po-nas-nic-nie-pozostanie.
Godzina pusta.
Głucha, czcza.
Dno wszystkich innych godzin.
Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem.
Jeśli mrówkom jest dobrze o czwartej nad ranem
- pogratulujmy mrówkom. I niech przyjdzie piąta,
o ile mamy dalej żyć.
<Wisława Szymborska>

środa, 10 września 2008

małe święto

No i przekroczyliśmy pierwszy tysiąc odwiedzin… :)
znaczy że ktoś mnie odwiedza, czyta, albo niechcący zajrzy… :)
przypadkiem, a niektórzy to wiem, powracają :)
pozdrawiam wszystkich wpadających, czytających, oglądających…

wtorek, 9 września 2008

jestem chora...

tak bardzo mi zimno
moja pościel nieszczelna
Twoje ramiona daleko
Twoje usta już nie na mojej szyi
Twoje dłonie już nie na moim udzie
Twój szept na dobranoc
zbyt cichy bym mogła
zagubić się w nim
schować
zasnąć
a ta noc przede mną
zbyt długa
zbyt obca
jak tu przetrzymać
bez Ciebie do rana…
P.S. Rozpisałeś się dziś Kochanie, za każde słowo dziękuję
i za sen spokojny i cichy gdy jesteś obok…
i za czuwanie nad snami którego czasem nadal potrzebuje również…

poniedziałek, 8 września 2008

a tak na marginesie

zupełnie nie rozumiem czemu inni mają mnie czasem za wariata…  myśli
pani w sklepie: a co pani taka wesoła???
ja: a bo mi tak smutno jakoś przez ten deszcz…

Bo to wszystko przez Niego….

Zawsze rano dostaje sms’a mniej więcej z tymi samymi informacjami…
wstęp: „Dzień dobry Słoneczko, ew. Kochanie, ew. inny tzw. „słodki” zwrot…
rozwinięcie: i tu następuje tzw. treść, przesłanie, skrót wątku o świcie…
morał: opis aktualnej i nadchodzącej pogody… typu: „ubierz się Słonko ciepło
bo zimno na dworze”… (nie muszę tłumaczyć chyba że w takim wypadku chowam
z powrotem uszy pod kołdrę i udaje że wcale nie muszę wstawać),
albo „weź parasolkę bo ma padać” i właśnie dlatego pisze że to jego wina…
zna mnie już trochę i powinien wiedzieć że ja z natury typowo kobiecej
zawsze czynie na odwrót… mógł powiedzieć nie bierz parasolki? mógł…
wzięłabym ją wtedy i byłoby po sprawie, ale nie, oczywiście musiał mi zrobić
na złość… i przez Niego zmokłam, zmarzły mi stopy (bo przecież założyłam
swoje szmaciane tuptajki, które momentalnie przemiękły…)
i teraz czuje się zaziębiona, zmarznięta, smutna i nierozumiana…
no ale jakby nie było pod wspólną (jego – bo On się siebie oczywiście
posłuchał i wziął) parasolką fajnie tak nam było :)
a tak w ogóle to Robert ma totalną do mnie cierpliwość… znosi rozmowy ze mną,
które czasem wyglądają mniej więcej tak jak ta poniżej…
nie wiem czemu, ale najczęściej mam tak w deszcz, czym bardziej melancholijnie
na dworze, tym ja bardziej głupawki dostaje… i mam ochotę wszystkim podokuczać :)
- Robuś zimno mi…
- wiem Słoneczko, zaraz dojdziemy do domu… (nic nie wspomniał że przecież mówił
że ma padać)
za 2 minuty…
- Robuś zimno mi…
- wiem Słoneczko, przykro mi
(minuta ciszy)
- Robuś zimno mi :)
- Słoneczko mówiłaś już, wiem, i mówiłem że mi przykro, powiedz mi coś innego
(trzy sekundowy foch)
- Robuś stopy mi zmarzły…
- Przykro mi chcesz moje skarpetki? :)
- Nie… Robuś zimno mi, zmarzły mi stopy i boli mnie brzuch o tu…
- przykro mi…
- Robuś ja chyba umieram, boli mnie brzuch i to na pewno wyrostek…
- Wyrostek jest po drugiej stronie
- No właśnie mi już promieniuje…
(ok 5 sekund ciszy)
- Robuś kup mi czekoladę, bo ja naprawdę chyba umieram i to może być moja
ostatnia czekolada…
- Chciałaś iść jak najszybciej do domu, bo Ci zimno…
- a jak przeżyje do jutra to jutro mi kupisz??
- kupie
- eee, nie chce mam w domu jeszcze tą ze Słowacji…
albo jedna z tych…
- Robert a kochasz mnie?
- Kocham Cię Słoneczko
- Ale tak bardzo, bardzo, bardzo mnie kochasz?
- tak kocham Cię tak bardzo, bardzo, bardzo
- ale najbardziej na świecie??
- tak Słoneczko najbardziej na świecie
- ale tak że nie możesz żyć beze mnie?
- tak właśnie tak Cię kocham… a Ty mnie?
- czasami…

niedziela, 7 września 2008

a może tego wszystkiego nigdy nie było…

nie potrafię Ci wyjaśnić
co to miłość
kocham lecz nie wiem
dlaczego właśnie Ciebie
przecież się nawet nie znamy
a jednak ja
oddałabym wszystko
choć za jeden sen przy Tobie…
wytłumacz mi dlaczego
jesteś tylko
a może aż
moim niespełnionym
marzeniem
dlaczego nie mogę
budząc się
czuć Twojej dłoni
na moim udzie
dlaczego nawet sny o Tobie
tak nagle się kończą…
czemu nie dane mi jest
ujrzeć Cię choć raz?
czemu nie mogę
poczuć Twego ciepłego oddechu
na mojej szyi
czemu nie mogę wtulić się
w Twoje ramiona
i zapomnieć
że jeszcze przed chwilą
nie było Cię tu ze mną….
słońce już wschodzi
ziemia budzi się do życia
przyjdź obudź i mnie
pocałunkiem
z tej agonii
w której trwam
odkąd wyjechałeś…
znalazłam swoją połówkę
pomarańczy
lecz chyba oszalałam
bo jak możemy
być jednym owocem
skoro dzielą nas
miliony kilometrów
niemożliwych do pokonania…
teraz w radiu
nie słychać już
naszej piosenki
zresztą nigdy chyba jej nie słyszałam
teraz nie kochasz już mnie
zresztą nigdy chyba nie kochałeś
teraz nie ma Cie tu
zresztą chyba nigdy nie było
kim jesteś?
jeszcze mnie nie znasz
ale ja tak bardzo tęsknie
za nas dwoje
jeszcze mnie nie znasz
ale ja tak bardzo kocham
aż do granic
istnienia miłości…
piszę do Ciebie kolejny list
tylko nie wiem po co
skoro nawet ich nie czytasz
ronię już kolejną łzę
tylko nie wiem po co
skoro jej i tak nie otrzesz
tęsknię już kolejną noc
tylko nie wiem po co
skoro nawet nie mam pewności że istniejesz…
jeszcze jedna bezsenna noc
bez Ciebie
kolejne łzy
następne wiersze i listy
donikąd
jeszcze jedno niespełnione marzenie
kolejny zbyt wcześnie zgaszony papieros
następne wino
i ta zwiędnięta lilia od Ciebie
której nigdy nie zdążyłeś mi podarować
chcesz odejść
nie zatrzymam Cię
lecz proszę
nie każ mi zapomnieć
bo żyję dla Ciebie
choć nie chcesz
już dla mnie być…
kolejny nadszedł dzień
wiem że dziś też nie przyjdziesz
pozwoliłam Ci odejść
pomimo że byłeś wszystkim co miałam
zabrałeś cały mój świat
z maleńkim sercem
gdzie zbudowałam Ci dom…
zbyt mocno kocham
a Ty ciągle powtarzasz
zapomnij o mnie maleńka
płacze kolejną noc
zbyt mocno pamiętam
każde słowo
każdy gest
każdy dzień spędzony
nierazem…
a może
tak naprawdę Ciebie nie ma
może po prostu moje serce
wymyśliło Ciebie
i teraz tak głupio zakochane
tęskni za Tobą
a Ty pewnie nigdy nie przyjdziesz
a ja co wieczór
opętana szaleństwem
będę płakać zawiedziona
i wierzyć
że może jutro…
na kolorowych kartkach
niemal codziennie
piszę listy i wiersze do Ciebie
Ty jednak
jeszcze żadnego nie przeczytałeś
bo wiatr coraz wolniej je niesie…
dlaczego
nie pozwalasz mi
tak po prostu
zapomnieć że istniejesz?
przecież nie wypowiedziałeś
do mnie ani jednego słowa
a może i tak było ich za dużo…
a może to był tylko sen
może Ciebie
tak naprawdę nie było
może to wszystko było złudzeniem
może te noce przyśniły się tylko
dlaczego nie mogę
obudzić się
zapomnieć
i żyć dalej
jakby tego wszystkiego
nigdy nie było…
pogodziłam się z losem
że nie dał
nam tych kilku wspólnych chwil
pogodziłam się z losem
choć ta samotność tak bardzo boli
pogodziłam się z losem
bo wiem
że i tak był dla mnie łaskawy
posyłając na mą drogę Ciebie…
gdzie jesteś najdroższy?
czemu nie wracasz już do mnie
ja chciałam ofiarować Ci dziś niebo
Ty wiesz że poza niebem
nic już mi nie zostało…

a dziś w nocy...

tak zwyczajnie, w odwiedziny wpadł do nas Bronek (kot)
może na kawę z mleczkiem? w każdym bądź razie mój „obronny” pies
zamiast przepędzić go jak to ma w zwyczaju ze schodów (tu czuje się
najbezpieczniej) przepędził go swoim ujadaniem dopiero w pokoju
córki… ech pewnie dopiero wtedy uświadomił sobie że skoro Anna śpi
to Bronisław jest nieproszonym gościem :)

sobota, 6 września 2008

Elik Aimee

Radość taka w Twoich oczach
wtedy
wręcz nie seksualna
jakbyś w piłkę grał,
czy w klasy
jakbyś
wiatrem załopotał w żaglach
kiedy ze mną przeliczasz odloty…
taka radość wtedy w Twoich oczach,
jakbyś w piłkę grał
lub motyl
zamroczył Cię na łące
pulsującej życiem, rozedrganej…

piątek, 5 września 2008

Fabula Rasa

„To jest piękno. Nie mówi się o pięknie że jest piękne, o jasności, że jest jasna, o mądrości, że jest mądra. Nie mówi się o gwieździe, że gwieździsta, o promieniu że promienny, o liściu, że liściasty, o wodzie że wodnista. Piękno jest pięknem, jasność jasnością, gwiazda gwiazdą, promień promieniem, liść liściem a woda wodą.
Nawet powiedzieć woda jest wodą, to powiedzieć za dużo. (…)
Każde słowo nieuchronnie jest literaturą. Lepszą czy gorszą, grafomańską czy genialną – tylko literaturą.”

czwartek, 4 września 2008

sprzątam, sprzątam, sprzątam…

kolejny raz okazało się że jesteśmy z Anią
strasznie zbieraczowymi zbieraczami dosłownie
wszystkiego co da się zachomikować.
I tym oto sposobem dziś pozbyłam się
2 worów zbędności, wspomnień…
oczyszczam przestrzeń wokół siebie
oczyszczam swoje myśli
może zrobi się więcej miejsca na nowe
oby tylko były lepsze…
A poza tym cudownie mieć narzeczonego…
zwłaszcza takiego, który patrzy
pod moje nogi, podczas gdy ja mam
głowę w chmurach
myśli zatopione w niebieskich
fioletowych i zielono-pomarańczowych
migdałach…
i który…
da na fryzjera jak moja grzywka
zacznie włazić w jego oczy
i który daje mi gwiazdkowe prezenty
już w sierpniu

środa, 3 września 2008

i na poprawę humoru

Panowie, uszczęśliwienie kobiety jest bardzo proste,
podaję zasady…
A. Należy tylko być:
1. przyjacielem 2. partnerem 3. kochankiem   4. bratem
5. ojcem 6. nauczycielem 7. wychowawcą 8. spowiednikiem
9. powiernikiem 10. kucharzem 11. mechanikiem
12. monterem 13. elektrykiem 14. szoferem 15. tragarzem
16. sprzątaczką 17. stewardem 18. hydraulikiem
19. stolarzem 20. modelem 21. architektem wnętrz
22. seksuologiem   23. psychologiem  24. psychiatrą
25. psychoterapeutą.
B. Ważne też są inne cechy. Należy być:
1. sympatycznym   2. wysportowanym ale   3. inteligentnym ale
4. silnym   5. kulturalnym ale   6. twardym ale   7. łagodnym
8. czułym ale   9. zdecydowanym ale   10. romantycznym ale
11. męskim 12. dowcipnym i 13. wesołym ale 14. poważnym i
15. dystyngowanym 16. odważnym ale 17. misiem ale
18. energicznym 19. zapobiegawczym 20. kreatywnym
21. pomysłowym 22. zdolnym ale 23. skromnym i
24. wyrozumiałym 25. eleganckim ale 26. stanowczym
27. ciepłym ale 28. zimnym ale 29. namiętnym
30. tolerancyjnym ale 31. zasadniczym i 32. honorowym i
33. szlachetnym ale 34. praktycznym i 35. pragmatycznym
36. praworządnym ale
37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank] czyli
38. zdesperowanym [z miłości] ale 39. opanowanym
40. szarmanckim ale 41. stałym i 42. wiernym 43. uważnym ale
44. rozmarzonym ale 45. ambitnym 46. godnym zaufania i
47. szacunku 48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
49. wypłacalnym.
C. Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby:
a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany
b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak
więcej czasu niż danej kobiecie
c) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał
troskę i zainteresowanie gdzie była i co robiła
d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach
przezbłoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon,
gdy ona zapomnikluczy, lub gonić, dogonić i pobić złodzieja,
który wyrwał jej torebkę,w której przecież miała
tak niezbędne do życia lusterko i szminkę.
D. Ważne jest aby nie zapominać jej:
1. urodzin 2. imienin 3. daty ślubu
4. daty pierwszego pocałunku 5. okresu
6. wizyty u stomatologa 7. rocznic
8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.
Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń
 niegwarantuje pełnego sukcesu.
Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczonaobecnością w jej życiu
idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowanąprzez niego
i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, któregonapotka.
A teraz druga strona medalu.
Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko trudniejszym,
ponieważ mężczyzna potrzebuje:
1. seksu i 2. jedzenia
Większość kobiet jest oczywiście tak wygórowanymi męskimi potrzebami
mocno przeciążona. Zaspokojenie tych potrzeb przerasta siły naszych pań.
Wniosek :
Harmonijne współżycie można łatwo osiągnąć, pod warunkiem, że mężczyźniwreszcie zrozumieją, iż muszą nieco ograniczyć swoje zapędy i pohamowaćswoją roszczeniową postawę!
znalezione:
http://kobiety.dowcipy.pl/

Co by nie było że śmieszą mnie tylko typowe kawały o mężczyznach….

Wisława Szymborska - Ballada

„To ballada o zabitej,
która nagle z krzesła wstała.
Ułożona w dobrej wierze,
napisana na papierze.
Przy nie zasłoniętym oknie,
w świetle lampy rzecz się miała.
Każdy, kto chciał, widzieć mógł.
Kiedy się zamknęły drzwi,
i zabójca zbiegł ze schodów,
ona wstała tak jak żywi
nagłą ciszą obudzeni.
Ona wstała, rusza głową
i twardymi jak z pierścionka
oczami patrzy po kątach.
Nie unosi się w powietrzu,
ale po zwykłej podłodze,
po skrzypiących deskach stąpa.
Wszystkie po zabójcy ślady
pali w piecu. Aż do szczętu
fotografii, do imentu
sznurowadła z dna szuflady.
Ona nie jest uduszona.
Ona nie jest zastrzelona.
Niewidoczną śmierć poniosła.
Może dawać znaki życia,
płakać z różnych drobnych przyczyn,
nawet krzyczeć z przerażenia
na widok myszy.
Tak wiele.
jest słabości i śmieszności
nietrudnych do podrobienia.
Ona wstała, jak się wstaje.
Ona chodzi, jak się chodzi.
Nawet śpiewa czesząc włosy,
które rosną.”

czasami

mam taki dzień że najmniejsza błahostka
może doprowadzić do łez…
zbiera się we mnie kumuluje…
nieme łzy wnikają z głąb moich powiek
aż w końcu z nadmiaru tryskają
gęstym zrozpaczonym strumieniem
właśnie dziś mam taki dzień…
ale dam rade
jak mawia R. Ninja musi być twardy
nawet tak niepozorny ninja jak ja…
nie dam się
bo tak!

wtorek, 2 września 2008

a tak w ogóle

od dwóch dni nie działa mi gg
ani w domu, ani w pracy  bardzo smutny
chyba znów będę musiała przeinstalowywać…

skrawki

patrze
na zegar z kukułką
już późno
a Ciebie
jeszcze nie ma
stało się coś?
dlaczego nie wracasz
już dawno powinieneś
witać się z dziećmi…
wchodząc do pokoju
czuje Twój zapach
jakbyś dopiero co wyszedł
pachnie wszystko
moje poduszki
moje ściany
lustro
ale przecież Ciebie
nigdy tu nie było…
co zrobiłam nie tak
że skazujesz me uczucie na śmierć
przecież ono się nawet nie urodziło
to dopiero pierwszy miesiąc ciąży
w którą nie zdążyłam zajść…