czwartek, 25 września 2008

a tak w ogóle … doczekałam się słońca :)

DOCZEKAŁAM SIĘ… Słońce, słoneczko jest, było dziś, cudnie grzało i uśmiechało się cały dzień promiennie, nie przysłonięte chmurką, nie zmoczone deszczem!! I park był i bieganina po tym parku (zupełnie nie rozumiem czemu 2 takie rozsiedziałe na ławeczce matki patrzyły na mnie krytycznie, że niby co po parku z własnym dzieckiem pobiegać nie wolno??) i zbieranie kasztanów było (udało nam się znaleźć sztuk 6 – co jest do cholery z tymi kasztanami??) i huśtawki i wspinaczki i w ogóle uśmiech jak banan na pół twarzy i od razu cieplej na ciele i duszy i radość życia wróciła!! I nawet słowa takie ciepłe dziś, takie proste i piękne w tej prostocie do mnie przypłynęły, przyfrunęły, dotarły… :) I ten Robert mój niewylewny co dziś tak pięknie otarł słowem na odległość moje łzy… ja to w życiu naprawdę mam szczęście :) A właściwie 2 szczęścia :)