sobota, 27 września 2008

Bilans mojej Kobiecości

Nie jestem w 100% typową (charakterologicznie) kobietą. Nie posiadam 100 par butów, szafy pełnej ciuchów i nie mającej jednocześnie się w co ubrać, nie przesiaduje po kilka godzin w łazience w celu zrobienia fryzury bądź makijażu (jeśli już – to robię go w pracy i to dość szybko), nie odchudzam się, nigdy nie miałam tipsów, nie wyrzucam całej szafy na środek pokoju w celu wybrania stroju… nie lubię gadać przez telefon (nawet z Robertem co go irytuje) i nie lubię zakupów i łażenia po sklepach…
Za to posiadam dużą torbę w której  oczywiście jest wszystko i wszystkiego trzeba szukać (choć staram się mieć w niej porządek) jestem potwornie wręcz gadatliwa i uwielbiam głupie podchwytliwe pytania na które z czego doskonale sobie zdaje sprawę nie ma właściwej odpowiedzi bo wszystkie są złe…, uwielbiam dopisywać sobie coś do tego czego Robert nie powiedział (a tu mam duże pole do popisu ponieważ Robert w ogóle niewiele mówi, pewnie głównie dlatego że nie daje mu dojść do słowa) a jeśli już dyskutujemy to oczywiście ja mam ZAWSZE racje i muszę postawić na swoim :) i oczywiście zmienna jestem jak nie wiem co i nigdy nie wiadomo na jaki humor się u mnie trafi :)
Ale pomimo to jest Ktoś, kto stara się mnie poukładać swoim mądrym rozumkiem i kto od tak sobie, bezinteresownie, tylko za to że jestem (razem z tymi moimi kobiecymi zaletami i wadami) kupi mi piękne pantofelki bo mi się spodobały… co z kolei u mężczyzn wcale nie jest takie częste… ale to już zupełnie inny temat