sobota, 27 września 2008

cztery dni tęsknot (z serii dla Roberta) c.d. :)

czwarta rano, budzę się
patrzy na mnie Twój cień
wracam myślami do chwil
sprzed kilku dni
i umieram
znów z rozkoszy
pamiętania…
melpomene
wyjechałeś tak nagle
bez pożegnania
wyjechałeś zbyt szybko
nie zdążyłam nauczyć się
twojego dotyku
nie zdążyłam
zapamiętać spojrzeń
wszystko
rozpłynęło mi się
w pamięci
nie mam nic co mogłoby
utulić mnie do snu
w tą samotnie zimną noc…
melpomene
napij się ze mną moja miłości
napij się do dna
wypijmy za szczęście
które daleko
za radość
która ucieka
wypijmy za Ciebie i za mnie
i za niego
choć jego nie ma teraz tu…
melpomene
nie ma cie
a bez ciebie kawa
ma zupełnie inny smak
bez ciebie nawet niebo wygląda inaczej
wszystkie chmury
podpłynęły nad mój dach
jakby chciały razem ze mną płakać
i tęsknić
jakby chciały razem ze mną
ułożyć się do snu
- zamiast ciebie…
melpomene
już chyba wiem
nie poskładam tych chwil
niedogonie uczuć
które odeszły
nie odnajdę zagubionego szczęścia
już chyba wiem
nie zmienię mnie
nie zmienię ciebie
nie zmienię chłodu poranka
nie zmienię samotnych wieczorów
nie zmienię ciszy (już)
w przyśpieszony oddech pragnienia…
melpomene
telefon milczy
a tyle chciałoby się opowiedzieć
tyle słów które umierają niewyszeptane
i tylko Twoje oczy
które zapomniałam
patrzą na mnie z bardzo daleka…
melpomene
wyjechałeś kochanie
już tak dawno temu
moje łóżko nie pachnie już tobą
na mojej poduszce brak oddechów twoich
tak słodko przyśpieszonych
i tylko ten poranek bolesny
przypomina mi
że trzeba wstać
trzeba iść
ku słońcu
melpomene