czwartek, 25 września 2008

Jestem pracownikiem PSZ (odnoście gorącego tematu z rana)

… i jestem tylko człowiekiem… także w pracy. Nie będę bronić wszystkich urzędników i stylów pracy panujących w innych urzędach. Z doświadczenia jednak wiem (niestety po innych urzędach też chodzę) że tak samo jak ludzie są różni, tak samo i urzędnicy. Nie mam na myśli tylko typów osobowości ale i różnorodność jednego człowieka na które to ma wpływ wiele czynników. Każdy ma gorszy dzień, pan kierujący samochód który ochlapał dziś kogoś, pani w sklepie, pani na ulicy która zbluzgała inną panią bo ta niby wcisnęła się przed nią w kolejkę… i niestety to się zdarza… Ale ile jest osób które wchodząc do pokoju, sklepu czy w inne miejsce ma na tyle rozszczeniową postawę że krzycząc sam już nie wie o co mu chodzi? Ile osób rzuca tekstami uwłaszczającymi innej osobie? Urzędnicy to tylko ludzie, mają swoje ustawy, rozporządzenia które muszą realizować, nikt nich nie pyta czy im się to podoba czy nie, a uwierzcie mi że więcej się nie podoba. A co do pomocy, z założenia samego – urzędnik do pomocy właśnie jest, urzędnik jest dla ludzi, ale ma wyznaczone granice tej pomocy. Przychodzi do mnie starsza kobitka i płacze bo to, bo tamto a ja nie mogę, są rzeczy na które można przymknąć oko i pomimo opinni są sytuacje gdy te oczy się przymyka, są i to chyba w każdym urzędzie, ale z drugiej strony jeśli ktoś na mnie na dzień dobry krzyczy, bo ustawy są takie a nie inne, bo urzędnicy są tacy a nie inni to wybaczcie ale nie mam ochoty nadstawiać karku. A jeszcze co do świętej przerwy… nie wszscy urzędnicy posiadają w ogóle jakąś przerwę :( ale patrząc na to z innej strony pracując 8 godzin przy komputerze, czasami trzeba choć chwile odpocząć, zresztą przecież to jest rozsądne i moim zdaniem normalne… produkcja też ma przerwy… więc jeżeli są ustalone godziny pracy urzędu z uwzględnieniem przerwy (zazwyczaj, a przynajmniej u nas jest to jedna 30 minutowa przerwa zawsze o tej samej godzinie) to uszanujmy to. I nie wchodźmy do urzędu z nastawieniem „na nie” to naprawde da się wyczuć a dobre nastawienie też jest zaraźliwe, a jeśli nie to przynajmniej my sami poczujemy się lepiej