piątek, 7 listopada 2008

neurolog

Zastanawiam się jak to możliwe że w mieście gdzie jest szpital, ze cztery przychodnie, dodatkowo kilka innych punktów przyjęć gabinetów lekarskich nie było neurologa który przyjmuje w czwartki, już nie mówiąc o neurologu dziecięcym który przyjmuje raz w miesiącu i to za jakieś 3 tygodnie :( jak koło pierwszej wyszłam z dzieckiem od chirurga tak się pałętałam aż pod wieczór po tych wszystkich gabinetach ze skierowaniem w ręku i oczywiście nic, a w szpitalu to się okazało że jak czaszka jest cała to i na oddział nie trzeba brać… paranoja po prostu…
A tak na marginesie… niestety mentalność nas ludzi ciągle jednak pozostawia wiele do życzenia… nie oszukujmy się córa moja wyglądała dość paskudnie… limo, zapuchnięte oczy, wielki fioletowy guz z przecięciem na środku, przysypiająca  i tylko jedna młoda dziewczyna nas przepuściła w kolejce do chirurga :( reszta była tak zabiegana, tak śpiesząca się gdzieś że nawet nie chcieli o tym słyszeć :(