niedziela, 9 listopada 2008

powrót do domu

Warszawa mnie męczy… i mimo że lubię te swoje zjazdy, lubię chłonąć wiedzę :) nawet od 8.00 do 20.00 z tylko 10 minutowymi przerwami… to i tak po prostu po dwóch dniach padam na tzw. pysk. Tam jest tak tłoczno, tak głośno, tramwaje pełne, dworzec pełny, przy metrze tłok, Marszałkowska nie tylko przysłowiowo zakorkowana :( wszyscy gdzieś biegną, a ja mam wrażenie ciągłego spóźnienia, mam wrażenie że wszyscy zostawiają mnie w tyle, że nie nadążam, mam wrażenie że zagubiłam się. I tak strasznie jakoś mi tęskno do ciszy mojego miasteczka nawet zakorkowanego i do mojego Lwa który tez jest cichy i do małej Lwicy cudownie nagłośnionej śmiechem :)
P.s. Kolejny dzień ludzi którzy zaskakują dobrem nawet w przyśpieszonej Warszawie…
W tramwaju ustąpiłam miejsca starszej pani… a owa pani zapytała tak po prostu a co ze mną… powiedziała to zwykłe dziękuje (a to niestety nie rzadko się zdarza – nie żebym ustępowała miejsca bo chce usłyszeć dziękuje :) ale zawsze to miło), pani wytłumaczyła mi jeszcze że czekała jak mężczyzna któryś ustąpi jej miejsca (niestety chyba nie doczekałaby się) i że przykro jej że na mnie padło… niestety jednak kultury nie da się uczyć w tramwajach… i taka w sumie moja myśl… pewne zachowania nie tylko mogą być wyniesione z domu, można ich nabyć, jeżeli zobaczymy że ktoś ustąpił miejsca starszej pani w autobusie, tramwaju, metrze może warto by było powtórzyć to samo? Spróbować. Podobno człowiek uczy się przez całe życie, uczy się obserwując też innych. Dajmy przykład, uczmy tym przykładem. Z ludźmi dorosłymi jak z dzieckiem. Jak moja córka widziała że w kościele ustąpiłam miejsca starszej osobie, na następnej mszy podeszła do obcej jej osoby i mimo nieśmiałości zaproponowała swoje miejsce. Jeśli ja dziś ustąpię miejsca, może jutro zrobi to też moja koleżanka? To nie musi być nawet bezinteresownie… jeśli pomogę nieść siatkę z zakupami jakieś pani, spełnię dobry uczynek, a to spowoduje lepsze samopoczucie nie tylko tej pani, ale mi samej. Zróbmy więc coś dobrego dla innych, zróbmy coś dobrego dla nas samych…
I druga sprawa… na dworcu zasłabła kobieta… poza wszystkimi którzy odwrócili się bo pijana, znalazły się też osoby które zainteresowały się, zadzwoniły po karetkę… poczekały, próbowały cucić… kurcze to naprawdę idiotyczne uczucie zachwycać się tym co powinno być naturalne. Ale w dzisiejszym świecie coraz częściej to jest coś żadkiego, wyjątkowego w pewien sposób. Ale jest.