poniedziałek, 29 grudnia 2008

i po świętach

Jak to szybko zleciało, ten cudny czas, rozciągany, w kapciach, domowo, spokojnie, nieśpiesznie i rodzinnie, z choinką zieloną, białym opłatkiem, siankiem z karpiem maminym. I wreszcie to co dostaje na święta a co kocham najbardziej: CZAS!! Czas na uściski, na gry z córką, na zabawy, czas na śpiewanie (czasem wycie :(…) czas na ganianie się po pokojach, przewalanie :) czas na rozmowy te poważne i te mądre inaczej… czas na bycie sobą taką która lubię najbardziej. Podobno każdy w swoim życiu odgrywa jednocześnie przynajmniej dwie role… ja tą domową w kapciach i z wielkim uśmiechem dookoła głowy kocham najbardziej. Przeciągałam te święta jak się da. Bo weekend, bo opieka nad dzieckiem i jutro znów wir wydarzeń których nie znam. I  jutro znów mój spokój zamieni się w walkę ze światem o swoje racje, o swoją dumę, o najlepszą dla mnie rolę w teatrze życia… i oby tylko świąteczny odpoczynek został we mnie jak najdłużej.