wtorek, 14 kwietnia 2009

przywołany (nie bez powodu) z pamięci…

      Chociaż raz
      warto umrzeć z miłości.
      Chociaż raz.A to choćby po to,
      żeby się później chwalić znajomym,
      że to bywa.
      Że to jest.
      … Umrzeć.
      Leżeć w cmentarzu czyjejś szuflady
      obok innych nieboszczyków listów
      i nieboszczek pamiątek
      i cierpieć…
      Cierpieć tak bosko
      i z takim patosem,
      jakby się było Toscą
      lub Witosem.
      … I nie mieć już żadnych spraw
      i do nikogo złości.
      I tylko błagać Boga, by choć raz,
      choć jeszcze jeden raz
      umrzeć z miłości.
      Agnieszka Osiecka
      Umrzeć z miłości