czwartek, 30 grudnia 2010

spójrz

spójrz na mnie choć raz
spójrz zobacz jestem tu
i czekam żebyś odkrył
że można mnie pokochać
spójrz z ciekawością
oswój mnie
zobacz to wcale nie takie trudne

środa, 29 grudnia 2010

czas lilii

po przeciwnych stronach
stołu siedzimy
nie patrząc na siebie
nawzajem
bo za daleko
bo między nami
ona i on
bo między nami
przepaść ogromna
po przeciwnych stronach stołu
nasze domy
światy
ogrody myśli
po przeciwnych tronach
nasze miejsca w pościelach
pomiędzy nami
przepaść nie do przebycia
pomiędzy nami raj
przez który będziemy przegrani


mój grzech
znam tylko ja
i pamiętnik mój
my dwoje
jeden grzech
tak chyba łatwiej
któż to wie
jak długo
uda nam się
tę grę
prowadzić
dalej przez życie
któż to wie
ile trwać może
ta tragifarsa
moich ‚prawd”

poniedziałek, 27 grudnia 2010

mów do mnie ciągle

nie kończ zdania
tak nagle
nie milknij zbyt szybko
mów do mnie proszę
chcę cię słuchać nadal
chcę cię słuchać ciągle
opowiadaj miły
jak minął ci dzień
i czy hojny był w uśmiechy
w przyśpieszone
bicia serca
opowiadaj o zbyt długich
kolejkach
przy budce z gazetami
i o czerwonych światłach
na twej drodze
opowiedz
o tej nieżyczliwej pani
w księgarni
i o psie
którego mijałeś po drodze
o telefonie którego nie mogłeś
odebrać na zebraniu
nie kończ zdania
tak nagle
tak bardzo lubię
gdy jestem
z tobą
tam w trakcie dnia

sobota, 25 grudnia 2010

samotnie

nie było cię wczoraj
a u mnie pod poduszką
schowany przed światem
leży ten biały opłatek
symbol niewinności
symbol mojej
rozczarowanej naiwności

czwartek, 23 grudnia 2010

czas lilii

stoisz tam
samotny
choć nie sam
ona nerwowo zerka
w twoją stronę
ty poprawiasz krawat
zeszłoroczny prezent
świąteczny obrazek
w domu czeka choinka
i zapach siana
pod obrusem
i twe życzenia w mej głowie
że może w tym roku
uda się inaczej
i tylko twoja dłoń
na moim karku
poparzonym przysięgą małżeńską
zaklętą w małej obrączce
na twoim palcu
wesołych świąt

środa, 22 grudnia 2010

po kłutni

znów pozwoliłam Ci odejść
jeszcze raz
tak bez słowa
znów pozwoliłam Ci
zabrać samą siebie
pozostając tylko cieniem
na ścianie naszego
niezamieszkanego domu
….

wtorek, 21 grudnia 2010

ze starych zeszytów

znów budzi mnie
świadomość jej łez
dręczy sumienie
a jednak jutro
gdy przyjdziesz
znów zrobię to samo
znów zapomnę
o tym co poza
czterema ścianami
mojego pokoju
czuje to wina
moja
jej
twoja
nas wszystkich


twoje oczy
czterdziestolatka
po przejściach
a jednak wciąż
błyszczące
niczym u nastolatka
którym już dawno nie jesteś
twoja twarz
ostro zarysowana
choć taka niewinna
trzydniowy zarost
który potem
zostawi ślady
na moich piersiach
i blizna na czole
twój zapach
zbyt bezczelnie
mieszający się z moim
znów twoja żona
będzie musiała pytać
gdzie byłeś
znów twoje dzieci
nie usną bez bajki
na dobranoc


mówisz nie kocham już jej
mówisz pragnę być przy tobie
mówisz z nią nic już mnie nie łączy
tylko dzieci
to dla nich nie rozwiedliśmy się

a jednak co noc
wracasz
kładziesz się obok niej
opowiadasz jakieś kłamstwo
obmyślone po drodze
całujesz na dobranoc
w ten sposób oszukujesz
nas obie


znów zostawiłeś u mnie swój szalik
ten czarny jedwabny
co dostałej od żony na urodziny
znów skłamiesz
że zapomniałeś go z pracy
i znów jutro
przyjdziesz zmieszany
bo przecież to nie ten dzień
bo to nie planowane
bo żona coś podejrzewa
i znów ten twój uśmiech
i znów te moje łzy
znowu przegrałam
….

to nie tak miało być…

to nie tak miało wyglądać
dwoje ludzi
którzy przeżyli swój świat,
który ledwo zdążył się przyśnić
nie znam Cię takiego,
boję się nieznanego
:(

pomóż mi
wybacz mi
daj wiarę

chociaż nigdy nie będzie mi łatwiej…

przed świętami
nie zostawiaj mnie
zostaw mnie dopiero
po nowym roku
….

kolejny bezsenny czas
pusta noc
w niepustym łóżku
nim nastanie świt
jeszcze raz
zakuje mnie
z bólu serce
zapieką oczy od łez
za szczypie język
od tysięcy słów
których nie będę miała odwagi
wypowiedzieć
a tymczasem
przypilnuje twoich snów
śpij dobrze

piątek, 17 grudnia 2010

samotność

mój świat
świat kłamstwa
zgubnych złudzeń
przeklętych myśli
niedających spać
ukrytych pragnień
których aż wstyd
miast gdzie nikt
już nikogo nie słucha
gdzie piekło wstydliwie ukryte
czeka by mnie pochłonąć

czwartek, 16 grudnia 2010

ze starych zeszytów – czas róż

to tylko ja
nie ona
to tylko ja
pukam dziś
do Twoich drzwi
proszę nie wyrzucaj mnie
pomimo że to tylko ja
proszę nie zapominaj mnie
choć to tylko ja
proszę pokochaj mnie
choć to tylko ja

wtorek, 14 grudnia 2010

gdy jesteś

Elik Aimee:
„Tak lubię
zapach
swój
z odbiciem ciebie
tak lubię
gdy
w zgięciu dłoni
czy uda
mieszkasz wraz ze mną
w kuli zapachu
zamknięty”
P.s. Ty wiesz… :)

poniedziałek, 13 grudnia 2010

cisza....

twój numer telefonu
zapisany na siedmiu kartkach
by nie zgubić
gdy wreszcie odważyłam się
zadzwonić
obcy głos
oznajmił
że nie ma (już)
takiego numeru
….

niedziela, 12 grudnia 2010

moje marzenia

Predrag Bjelosevic:
„Być człowiekiem – pozwolić wierszowi
by wyraził się w różnorodnych formach
Być formą – niewystarczającą na wiersz
niezrozumiale dla człowieka
Być wierszem – przewyższyć człowieka
wyjść z formy”

sobota, 11 grudnia 2010

Agnieszka Osiecka

„(…) sny nasze
niedośnione
tkwią równo w pudełkach
jak zimne ognie”
Obrządek

czas lilii

nie ma mnie dziś
kochany
zbieram truskawki
w zaczerwienionych
rumieńcach poranka
muskam pierś ziemi
jak kobiety
którą przez ciebie
się stała
twa żona
zbieram truskawki
jak rachunki sumienia
które po drodze
zapomniałam zapłacić
odszukaj mnie tu proszę
może bóg nam wybaczy
niewierność

dzień za dniem
jak kolejny wiersz
wykreślony
zdeptany
nadmiarem zdarzeń
ty gdzieś śpisz
w ramionach kobiety
nieśmiertelnie upadłej
rano znów
z martwym spojrzeniem
otworzę drzwi
(nie) rzeczywistości
w której tkwisz już
od bardzo dawna
i znów bezszelestnie załkasz o dom
którego dawno już nie posiadam
dobranoc
(nie) kochany (już)…

piątek, 10 grudnia 2010

Rozmowy przy kaw(f)ce

„Życie jest nieskończenie wielkie i głębokie
- jak otchłań gwiezdna nad nami.
Człowiek może spojrzeć w nią tylko
przez małe okienko
swojej osobistej
egzystencji.
Dlatego powinien dbać o to,
by to okienko zawsze było czyste”
>> Kafka w rozmowie z Gustawem Janouchem <<

<...>

byłeś mi tylko
obcym – jednym z wielu
tej chorej na rozrzutność
społeczności
nie powinnam
wpaść w twą przestrzeń
ty nie powinieneś w mej przestrzeni
pozostać
niedozwolona miłość
zbyt niedojrzała
by przetrwać
próbę bólu
który zadała
nie jeden raz
nie powinna nigdy
się narodzić
a teraz gdy
patrzysz wstecz
wspominasz
rzeczy które nie są
do wspomnień
dotykasz bólu
które nie powinno
dotykać
zostaw już proszę
zostaw
zapomnij
wybacz
….

znów bezsenne noce
tak słodkie
od twych
pocałunków
wspominanych
od twych spojrzeń
kiedyś zapamiętanych
i tych sprzed kilku godzin
tak słodkie od dotyku
który pozostał
niezmazany
z mego ciała
tak pełne goryczy
udręki i żalu
od jej piersi
zamkniętych
w Twoich dłoniach
od jej włosów
muskających
twoją pierś
szkoda już nocy dziś
na prywatne łzy
szkoda nocy
na wyrzuty sumienia
o każdą skradzioną chwilę
jej małżeństwa
szkoda dumy
mego serca
by zostać
wybacz
najdroższy
….

czwartek, 9 grudnia 2010

mój mały książę

mój Mały Książę
przybyłeś do mnie
z odległej planety
zapukałeś cichutko
do serca
w twoich oczach
było ciepło
rozproszyłeś swym
uśmiechem
zimno nocy
zmusiłeś by otworzyć serce
nie tylko jak jest źle
kocha się zachody słońca
byłam ci obca
stałam się Różą
tylko z czterema niepozornymi
kolcami
dziękuję
….

środa, 8 grudnia 2010

„o tym”

” o tym nie będzie wiersza
nie będzie łzy, śpiewu, śmiechu,
małego opowiadania.
O tym tylko serce trzaśnie
jak sucha leśna gałązka.”
A. Osiecka

nie ty

to nie twoje ramiona
tulą mnie o świcie
to nie twoje dłonie
badają wciąż na nowo
nieznane miejsca
na mapie mojego ciała
to nie twoje usta
całują moje uda
to nie twoje oczy
ogrzewają wzrokiem
me piersi
tak bezwstydnie nieosłonięte
przed cudem poranka
to nie twoje słowa słyszę
tuż przy szyi
gdy wszystko kołysze się
w rozleniwionym rytmie
i tylko twoje myśli
zlewają się
w nieskończoną jedność
z moimi
tak nieprzyzwoicie mocno
tak nienasycenie
roztkliwione
tak beznadziejnie przegrane
….

wtorek, 7 grudnia 2010

pozwól

pozwól mi uwierzyć ci
pozwól zaufać na tyle
by mieć odwagę
zostawić wszystko
spakować się i odejść
po prostu bez żalu
bez strachu
ze znów zawala się
cały świat
pozwól schować się
w twoich ramionach
i po prostu być
przy tobie
obok ciebie
z tobą
bądź częścią mnie
a będę silniejsza
daj mi siebie
a będę godna
twojej miłości
….

poniedziałek, 6 grudnia 2010

czas lilii

czemu walczę
czemu wciąż gnam
nie wiadomo gdzie
czemu szukam
tego co nie dla mnie już
zamykam oczy
widzę cię choć nie powinnam
pod palcami czuję dotyk skóry
tak przyjaźnie ciepłej
i wsłuchuję się w Twój oddech
tak spokojny
tak spełniony
i tylko Twoje oczy
patrzą na mnie
wyrzutami sumienia
….

czy wolno nam teraz
zburzyć wszystko
i zacząć od nowa
czy mamy prawo
szukać szczęścia
nowych ramion
budować nowy dom
nowy świat wokoło
kto dał nam
takie prawo
kto dał przekonanie
w słuszność uczuć
w ich wyższość
w ich świętość
skoro dziś
nic już świętym nie jest
…..

wszystko wokół płonie
cały nasz świat
budowany na kłamstwie
na bóa nieszczerości intencji
zgubiliśmy gdzieś po drodze
rozsądek
dobroć
szacunek
nie zostało nam nic
poza gniewem
płonącym zbyt szybko
zbyt mocno
trawiącym wszystko
to o co walczyliśmy
zbyt słabo
umarła nasza sypialnia
i pokój gościnny
z którego uciekliśmy
przed sobą nawzajem
umarła kuchnia
łazienka
przedpokój
nie mamy się już
gdzie skryć
nie mamy już sił
by uciec
żegnaj

niedziela, 5 grudnia 2010

czas lilii

przychodzisz nocą najdroższy
jak zawsze
po to by odejść w dzień
przychodzisz nocą
a ja modlę się
o spokojny sen
dla jej ramion
tak pustych bez ciebie


wracam od ciebie
chodniki mokre od łez
moich czy jej?
to już nie ma znaczenia
którą z nas
bardziej oszukałeś?
to też już obojętne
przecież i tak żadna
z nas cię nie miała
tak naprawdę
bo przecież wiąż
była ta druga
„ta jedyna”
„wyjątkowa”
„ostatnia”
ile kłamstw
potrafiłeś ukryć
ile spojrzeń w oczy
przetrzymać
ile szybkich bić serca
stłumić
jakbyś w ogóle
przestał być człowiekiem

sobota, 4 grudnia 2010

dobrej nocy

dobranoc wyśniony kochanku
dobranoc
uśnij już
wtulony w moją poduszkę
otulony pościelą nie z moich snów
dobranoc wyśniony kochanku
uśnij już
niech chociaż
twoje marzenia
należą do mnie


dobranoc serce moje
dziś znów zasypiasz w nie moich ramionach
tak cicho tu bez ciebie
tak pusto
tak przeraźliwie samotnie
nie mogę spojrzeć rozmarzonymi
głodnie oczami
w twoją stronę
nie mogę szeptem opowiedzieć ci
o swoich marzeniach
nie mogę dotykiem utulić cię do snu
dobranoc szczęście moje
już nie dla mnie
twój przyśpieszony oddech przed snem

piątek, 3 grudnia 2010

czas lilii

nie mogę cię kochać
i ty kochać mnie nie możesz
nie sobie nawzajem
składaliśmy przysięgi
ze już na zawsze
że na dobre i złe
nie sobie nawzajem
budowaliśmy świat
nie mogę cię kochać
uciekać chce
nie mogę
moje serce nie pozwala mi
cofnąć się choćby o krok
tonę w twych myślach
w twym głosie
spojrzeniu skradzionym
w dotyku
nieprzyzwoicie nie dla mnie
roztapiam się
rozpływam się
ginę gdzieś
między twoimi palcami
nie mogę cię kochać
lecz nie kochając
nie będzie już mnie
zabraknie nadziei wiary
zabraknie oddechów
tak słodko przyśpieszonych
tak słodko rozmarzonych
tak gorzko nie dla nas…

nic co nasze prawdą nie jest
nic co nasze nie jest tym
co być powinno
każde słowo skradzione
każde nie w porę
każdy dotyk
nieprzyzwoicie nie dla mnie
nie dla ciebie
każdy świt w ukryciu
który nie powinien się zdarzyć
tyle pragnień które spełnione
będą wyrzutami sumienia…

czwartek, 2 grudnia 2010

odszukaj mnie

odszukaj mnie
w swoich ramionach
wymyśl mi imię
nazwij swoją
odszukaj w swoich myślach
wymyśl mi historię z happy endem
odszukaj w tym tłumie
wyróżnij spojrzeniem pełnym nadziei
odszukaj na ulicy
w metrze
tramwaju
zbyt długiej kolejce po chleb
byle gdzie
i zaproś na łąkę
na spacer
z tobą pójdę
gdziekolwiek zechcesz
odszukaj wiarę
pragnienie
i obudź o świcie
zbyt wcześnie by tylko rozmawiać
spłoń przy mnie miłością
tak piękną że aż
nieprzyzwoitą
a ja obudzę twój świat
na nowo
jak w dziecięcym kalejdoskopie
poskładam nadzieje jak szkiełko
w piękny kwiat
naszego istnienia
….

środa, 1 grudnia 2010

jesteś

jesteś
pojawiłeś się
po prostu
zwyczajnie
zaistniałeś
w moim świecie
reszta to tylko
milczenie


zamykam oczy
już jesteś
przychodzisz zawsze we śnie
tulisz w ramionach
kołyszesz do snu
pilnujesz snów by już nie bolały
naucz mnie tylko
jak zatrzymać cię do świtu
jak zbudzić się
i oglądać tak nieprzyzwoicie długo
twą głowę wtuloną
w moją poduszkę

wtorek, 30 listopada 2010

marzyć chce

Namaluj moją duszę
kolorami nasyć każdy dzień
ja za Tobą pójdę
choć niewiele jeszcze wiem,
i odpowiednie słowa,
znajdę, by opisac każdą z chwil,
ptaki poszły już spać,
wszyscy śpią, nawet wiatr śpi
a ja…
Marzyć chcę,
z tajemnic mych największą już znasz…
Marzyć chcę,
że w Twoich dłoniach
zakwitnę jak blask poranka,
z tajemnic mych, największą już znasz…
Bądź gościem w mym ogrodzie,
pełnym ptaków i płonących świec
będzie echo nam grać, za Tobą
pójdę, choć tak niewiele Cię znam…
Marzyć chcę,
z tajemnic mych największą już znasz…
Marzyć chcę,
uwierzyć, że zakwitnę w
Twoich dłoniach. Ja…
jak liść spłoszonych drzew,
a ja… nie wiem i wszystko wiem..
wszystko śpi… wszyscy poszli już spać,
a ja…
Marzyć chcę,
z tajemnic mych największą już znasz…
Marzyć chcę,
że w Twoich dłoniach…
zakwitnę jak blask poranka,
z tajemnic mych największą już znasz…
Marzyć chce…
Alicja Majewska

poniedziałek, 29 listopada 2010

urwane z kontekstu

spaliłam na jednym stosie
wszystkie swoje
wspomnienia
całą przeszłość
wszystkie chwile
dzieciństwa
i to czego w nich brakowało
spaliłam na jednym stosie
wszystkie swoje
wspomnienia
przyszło zima
spadł śnieg
trzeba czymś się ogrzać

poranek

nie odchodź
tym razem
kochanie
tyle jeszcze nocy
tyle snów
przed nami
nie odchodź


dotknij mnie
dotykaj długo
powoli
swoją dłoń
tu niżej
teraz drugą
by ta pierwsza
nie czuła się
samotnie
mów do mnie
powiedz że czujesz
chce czuć twój
głodny głos
chce czuć jak
z każdym oddechem
jesteś
coraz słabszy
i milkniesz opadając
tuż obok mnie


niedziela, 28 listopada 2010

ze starych zeszytów – czas róż

przepraszam
że nie ma mnie przy tobie
ale ty
nie pozwoliłeś mi być
w twoim pobliżu
przepraszam
że nie wytrzymałam
twoich ucieczek
w nieznane
ale każdego cierpliwość
kiedyś sie kończy


twoje oczy
przeszywające
moją otchłań
i moje spuszczone
pełne winy za grzechy
które popełniam co noc
i twoja nieświadomość
moja wina
….

przepraszam cie
za swoją miłość
za każde słowo
które do ciebie
wypowiedziałam
i za te które tylko wyszeptałam
przepraszam za każdy gest
którym cię obdarowałam
lub którego ci zabrakło
przepraszam za wszystkie
moje myśli
i złudzenia
za moje jestestwa
za czas którego ci nie
podarowałam
za sny
w których byłeś
przepraszam


proszę przyjdź do mnie
obejmij i bez słowa
zabierz do swojego świata
zawładnij mną
i nie pozwól
już myśleć
że to nie przystoi
że nie wolno mi cię kochać
pozwól zapomnieć o tym
że nigdy nie będę twoja
że nigdy nie będę
do ciebie należeć
….

kiedyś mówiłeś mi
że kochasz
że pragniesz ze mną być
należeć do mnie
kiedyś mówiłeś
że nie obchodzi cię
że nie mam nic
bo i tak jestem
całym twoim światem
a dziś mówisz to samo
tylko już innej
już innej szepczesz do ucha
wszystkie te kłamstwa

sobota, 27 listopada 2010

a w duszy dziś mi gra… „Nasza cisza”

„piję kawę w kubku twoim
milczeliśmy w tym pokoju
teraz cisza jest tu ze mną znów
niepotrzebne były słowa
oczy mają swą rozmowę
która może obyć się bez słów

Ref: czy można się odnaleźć w ciszy
nie wiem
nie umiem dłużej milczeć już
bez ciebie
w tej ciszy nie ma nic
w tej ciszy nie ma nic
piję kawę w kubku twoim
wszystko zgasło prócz spokoju
który wieczór przyniósł mi na próg
jak zapomnieć że tu byłeś
że coś kiedyś się skończyło
jak kot cisza łasi się do nóg
Ref: czy można się odnaleźć w ciszy
nie wiem
nie umiem dłużej milczeć już
bez ciebie
w tej ciszy nie ma nic
w tej ciszy nie ma nic
czy ma marzenie własny dźwięk
ja nie wiem
mogłabym wiatrem rzeką być
być drzewem
i usłyszała ciebie bym
i usłyszała ciebie bym
i usłyszałabym
Jeśli kiedyś cię usłyszę
jeśli kiedyś zniknie cisza
jeśli kiedyś wróci do nas śmiech
znowu zaparzymy kawę
znowu wrócą wszystkie sprawy
które mogą obyć się bez słów
Ref: czy można się odnaleźć w ciszy
nie wiem
nie umiem dłużej milczeć już
bez ciebie
w tej ciszy nie ma nic
w tej ciszy nie ma nic
czy ma marzenie własny dźwięk
ja nie wiem
mogłabym wiatrem rzeką być
być drzewem
i usłyszała ciebie bym
i usłyszała ciebie bym
i usłyszałabym”
wykonawca: Ada Biedrzyńska

śnieg

wiatr za oknem
skrada się
i niedosłyszalnie
zabija moje sny
i wyobrażenia o tobie
wiesz
chyba spadł śnieg
może wczoraj miałoby
to jakiś sens
ale dzisiaj
już nie odbudujemy
naszego domu
….

czas róż

znów zbyt dużo chciałam
byś mógł mi to ofiarować
zbyt mało dałam
byś mógł odebrać
znów zbyt mocno chciałam
zmienić ciebie
i twój świat
za bardzo kochałam
znów zbyt mocno boli
twoje nieistnienie
….

znów nie ma cie
kiedy tak bardzo
potrzebuje twoich ramion
by schronić się
i zapomnieć
że nie jesteś mój
i znów uwierzyć
że kiedyś wrócisz


nie mam już siły by czekać
gdzieś koło północy
spadł ostatni deszcz
moich łez
teraz nawet ich
mam za mało


w pokoju bez ścian
bez okien bez dachu
obserwuje twoją drogę
pełną gwiazd
widzę jak gubisz się
w kolejnych
tylko twoich
kłamstwach
nie potrafię ci pomóc
wybacz
….

coraz częściej
milczę
nie mówię już nic
chyba brak mi słów
które tak szybko
koją cierpienie

piątek, 26 listopada 2010

czas lilii

no i stało się
włożyli mi obrączkę
na palec
już na zawsze
i nigdy…
zamknęłam świat
podzieliłam na pół
nasz dom
mój świat
nasz świat
jego
i jeszcze twój
z nią
też z rozsądku
też tak samo
bezsensu
kiedyś
może
gdzieś
przypadkiem
uda się nam
na siebie wpaść
mężczyzna z przeszłością
kobieta po przejściach
na twarzach blizny
wyrzeźbione złami
jakiś szalik
podniesiony
zakłopotany
przyjaciel
zaginionych
melodia
niesłyszana od lat
i jakby świat
zatrzyma się na chwilę
spróbujemy
jeszcze raz
ten ostatni
przypomnieć sobie
dotyk którego
nigdy nie było
a potem
rozejdziemy się
każde w swoją stronę
do domu
do dzieci
z poczuciem
że znowu coś
w nas umarło
nim zdążyło się
narodzić…

nie ważne już
jak daleko
jesteś
nie ważne już
że twój dotyk
nie dla mnie
i słowo niedosłyszalne
i szept
i namiętność
nie ważne że
noc i tak
zawsze jest
za krótka
by się przyśnić
nie ważne
że każdego ranka
budząc się
umieram z tęsknoty
….

to było takie piękne
twe dłonie na mym udzie
o świcie
twój szept na dzień dobry
i moja pierś
pragnąca oddychać
każdym twoim dotykiem
to było takie piękne
ta wiara ze mogę
dla ciebie wszystko
że moge pokonać strach
że mogę nauczyć się
żyć na nowo
dziś nie ma już nic
podzieliliśmy swój świat
na pół
zamieniliśmy
wiarę
na jej brak
dziś już wszystko
straciło sens
umarłe miasto
zepsutych aniołów
które nie mogą
 spać
….

czwartek, 25 listopada 2010

podróżując

spisane na kartkach w autobusie
ot taka urwana myśl…
cały niewiadomy świat
wszystkie radości
smutki
całe niebo
każdy uśmiech gwiazd
w jednych
nieznajomych oczach

poniedziałek, 22 listopada 2010

jestem

jestem krainą cieni
w Twoich myślach
jestem złem
i smutną symfonią o świcie
jestem skazą
na niepoświęconej ziemi
twoich ramion
bezsenną fantazją
jestem falą pijaną
jestem zapomnieniem
….

***

zgubiłam się
idąc przez las
moich pragnień
które od dwudziestu lat
wyrastały zieloną wiosną
tylko po to by już pierwszej jesieni
uschnąć złotym niespełnieniem
nikt nie powiedział że znajdziesz mnie
a znalazłeś
nikt nie powiedział mi że pozwolisz
odrodzić się
zakwitnąć od nowa w Twoich ramionach
pozwoliłeś
jestem twoja
i znów usycham
nikt nie powiedział
że będę zawsze
….

***

przyjdź do mnie
załóż mi ręce na szyi
uśmiechnij się do wspomnień
nie odchodź
i pozwól uwierzyć że
nigdy nie umarłeś…

gdybyś tu był

gdybyś tu był
pewnie powiedziałabym
jak mocno
gdybyś tu był
pewnie powiedziałabym
jak bardzo
jak szybko
w jak krótkim czasie
gdybyś tu był
pewnie powiedziałabym
jak daleko
mi do ciebie
jak blisko do tego wszystkiego
w co już nie wierzę
….

sobota, 20 listopada 2010

znów w biegu

piątek
praca, potem podróż
Warszawa, szkoła
znów późny powrót do domu
w domu praca do 2 w nocy
już w sobotę
o 5 pobudka
o 6 znów podróż
przespany przystanek
i deszcz
powrót późną nocą
znów sen w autobusie
kolejna praca
niedziela
znów podróż
znów późny powrót będzie
a jeszcze na wybory
trzeba iść
chce decydować
kto będzie decydował o mnie
ot taki mały lokalny
patriotyzm

sobota

znów kolejna sobotnia noc
znów ten sam
beznamiętny dotyk
na jej piersi
znów kolejny facet
z którym spędzi noc
nie zapytawszy się nawet
jak ma na imię…

nie chce bez ciebie

niech zginie noc
jeśli kolejny raz
mam usypiać
bez Twoich dłoni
w zimnych otchłaniach
obojętności
niech zginie poranek
jeśli jego powiew
nie będzie już dla nas…

piątek, 19 listopada 2010

wspomnienia

we władzy wspomnień znów
układam kolejne historie
które kiedyś mogły się zdarzyć
jutro znów potknę się
o trzeźwy świt
znów zbyt mocno zrozumiem
że nie ma cię obok
….

podróżując


spotykamy tak wielu
i tak różnych ludzi
mijamy ich na ulicy
w sklepowej kolejce
ilu z nich jest do nas podobnych
ilu czuje tak samo jak my
ilu z nich tak samo jak my
zapłacze w samotności w poduszkę
ilu z nich tak jak my nie ma
odwagi do marzeń
….

czwartek, 18 listopada 2010

powiedz mi

powiedz mi gdzie jest tamten świat
w którym razem żyliśmy
powiedz mi na której z dróg
zostały nasze pragnienia
powiedz mi proszę
tak bardzo chce
je odszukać
….

filozoficznie

życie nie trwa wiecznie
i kiedyś się kończy
czemu więc nie przeżyć go
z godnością na ustach
czas leci tak szybko do przodu
że albo nie mamy czasu
zastanowić się nad jego drogą
albo marnujemy go
zbyt długo analizując
każdą sprawę
tak często nie umiemy
znaleźć złotego środka
nie umiemy podjąć właściwej decyzji
i trzymać się jej
bez względu na wszystko
nie mamy siły do walki
o lepsze jutro
lub nie mamy czasu
na nic innego…

wtorek, 16 listopada 2010

chcę byś tu był

chce byś tu był
pieścił moje ciało
chcę byś szeptał do ucha
najskrytsze pragnienia
chce je spełniać
jedno po drugim
aż zabraknie mi tchu…

poniedziałek, 15 listopada 2010

.......

„Zawsze łaknęła słów, uwielbiała je,
żywiła sie nimi. Słowa rozjaśniały jej świat,
ukazywały przyczyny i rozmiary.
Ja natomiast uważałem, że słowa wzniecają emocje,
tak jak patyk mąci wodę.
Powróciła do męża.
Od tego momentu w życiu
- wyszeptała mi
- albo zaczniemy odnajdywać duszę,
albo ją zatracać.
Morza się rozłączają,
dlaczegóż by nie mieli się rozstawać
kochankowie?
Porty Efezu, rzeki Heraklita zaginęły,
zastąpiły je bagniste moczary.
Zona Kandaulesa została
żoną Gigesa.
Biblioteki płoną.
Czym był nasz związek?
Zdradą wobec tych, co nas otaczali,
czy też pragnieniem innego życia?
Weszła na powrót do swego domu,
zajęła miejsce u boku męża,
a ja wypoczywałem przy
niklowanych ladach barowych.
Patrzeć będę w księżyc,
Widzieć będę ciebie”
Michael Ondaatje
„Angielski Pacjent”


kolejne życzenie

jedną małą czerwoną różę
jedną tylko tyle
jeden uśmiech losu
tylko tyle
jedno spojrzenie w słońce
tylko jedno
tylko tyle
więcej nie potrzebuje
….

samotna noc

ile głosów jest w pustym domu
ile cichych szeptów
jego ścian
krzyków kątów
skrzypnięć
starych drzwi
wspomnienia półek
z książkami
czytanych do snu
dlaczego jesteś tu
(już) wciąż
tylko gościem
….

dziś

maluje czerwoną szminką
usta które tak bardzo
kochałeś
każdym ruchem
pieszczę twoje
wspomnienia
….

niedziela, 14 listopada 2010

życzenie

jedną z gwiazd
tę najjaśniejszą
z wszystkich gwiazd
mi podaruj
niech będzie
tylko dla mnie
więcej nie chcę
….

przed snem

zamykam oczy
i pod powiekami
znów ten sam obraz
z mojej pamięci
twoja twarz
twe dłonie
delikatnie muskające
moje ciało
już nie wątpię
że znowu powrócisz
….

sobota, 13 listopada 2010

piątek, 12 listopada 2010

ostatnia szansa

ostatni brzeg
i ostatnia szansa
na to że znów będę
Twoja
przepraszam
znów nie zdążyłam na czas…

on

Anioł i ja
na jednym brzegu rzeki
Anioł i ja
tam gdzie śmiertelny człowiek
nie ma jak dojść
Anioł i ja
połączeni w jedno
wybacz
…..

wtorek, 9 listopada 2010

A. Osiecka

„Mały wiersz,
wiersz w prasie codziennej
jest jak list gończy
w tygodniku –
jak wspomnienie.
Ale tom?
Tomik?
Cala książka?
To są już tylko pretensje zebrane”

poniedziałek, 8 listopada 2010

dobry początek dnia

maksymalnie
wyluzowana
maksymalnie
zmotywowana
maksymalnie
gotowa
na nowy dzień
moim wyzwaniom
szepczę do ucha
dzień dobry
to ja
wcale nie
dramatycznie
natchniona

niedziela, 7 listopada 2010

Elik Aimee

„Jesień
Dynie i słoneczniki
astry, osty i wrzosy – tu.
Jesień.
A ty?
Tylko tęsknotą dzwonisz
i żalem, żeś sam.
Slońcem dalekim i samotnością
niesie cię do mnie,
żeś sam.
A ja?
Mam jesień i tęsknotę twoją,
i żal twój, żeś sam,
dynie, słoneczniki,
astry, osty
i wrzosy…
Mam. Jesień.”

sobota, 6 listopada 2010

piątek, 5 listopada 2010

wykłady

Asertywność
” W systemie wartości człowieka
nie ma nic ważniejszego
- bardziej decydującego
o jego rozwoju psychicznym
i motywacjach
- niż szacunek którym darzy on
samego siebie”

czwartek, 4 listopada 2010

środa, 3 listopada 2010

Przeczytane w paździeniku

„Wyznania”
Shreve Anita















„Krucha jak lód”
oraz „Jak z obrazka”
Jodi Picoul


































Polecam :) Choć wszystkie trzy to ciężkie pod względem
psychologicznym pozycje.
Pierwsza opisuje dramat rozgrywający się
w jednej ze szkół średnich.
Druga dramat dziecka chorego
na łamliwość kości i jego rodziny.
Trzecia  dramat maltretowanej
przez męża kobiety
ale i piękno podnoszenia się…

jeszcze wciąż (po weekendzie)

leżysz tu teraz
obok mnie
i palcami przeczesujesz
moje włosy
poznajesz ich zapach
pewny że jutro
też będę tylko dla Ciebie

dziękuje
nawet za tą rozmowę,
której w nawale
naszej
codzienności
nie zdążyliśmy poruszyć

wtorek, 2 listopada 2010

trwajmy

Trwajmy jeszcze dla tych
którzy słuchają
chrońmy takich którzy
zawsze czekają

dajmy sobie siły
nad wszelką miarę
wróćmy naszym wrogom
najskrytszą wiarę
nieśmy nasze słowa póki istnieją
inni których słowa niewiele
zmienią
mówmy im
że każdy człowiek ma prawa i sny
mówmy im tak
każdemu czegoś brak
jednym spokoju w myślach
innym wokoło serc
pięknych prawd i mądrych słów
i tylu pustych miejsc
Raz Dwa Trzy – Trwajmy

poniedziałek, 1 listopada 2010

niedziela, 31 października 2010

jeszcze

jeszcze
piszę o Tobie
jeszcze śpisz
jeszcze ja czuję na sobie
Twój dotyk
jeszcze nie nastał świt
jeszcze jestem tylko
snem Twoim
śpij dobrze kochany
Ps. Uwielbiam jak jesteś
(mimo wszystko) :)

sobota, 30 października 2010

moja tajemnica

„Chciałabym być sową,
chciałabym być sową
z żółtymi oczami,
miękkimi skrzydłami
i okrągłą głową.
W nocy bym latała,
wszystko bym widziała,
nikomu bym o tym,
nikomu bym o tym
nic nie powiedziała.
Jak ta czarownica
przy świetle księżyca…
To by była taka,
to by była taka
moja tajemnica”
Danuta Wawiłow

piątek, 29 października 2010

np. zakazane listy…

Cóż za spotkanie to było faktycznie…
Cóż za spojrzenia…
Cóż za milczenia wyszeptywane wcale nie w uszy
do tego przeznaczone…
Cóż za noc która wcale nie pożegnała świtem
świt nadszedł zbyt szybko
po prostu i nieodwracalnie
zupełnie bezwzględnie
bezczelnie wręcz
i ile goryczy przyniósł nam wtedy ten świt
a dziś? Czy dziś nasze świty ranią Cię jeszcze
zbyt bolesnym powrotem do braku złudzeń
które nadal tak bardzo kochamy??
Całuje Cię zanim jeszcze noc przyjdzie
deszczowa ja…
byłem dziś obok Twojego domu Maleńka,
tak nieprzyzwoicie blisko
patrzyłem w Wasze okna
zastanawiałem się kipiący zazdrością
co się dzieje za ścianami których nie sposób przeniknąć
zastanawiałem się jak dziś wyglądasz jak pachniesz
jak związałaś dziś włosy
jakiego koloru masz sukienkę
bieliznę
zastanawiałem się czy śmiejesz się tak promiennie
tak jak lubię, czy błyszczą Ci oczy
które tak kocham
kiedy znów mnie odwiedzisz Maleńka?
kiedy będę mógł wziąć Cię za rękę
poprowadzić na łąkę
ukryć choć na chwilę przed całym światem
schować w ramionach
tak bezczelnie niczyich bez Ciebie?
Twój samotny On
tak blisko nam do siebie,
tak daleko
to nie mogło się zdarzyć
a jednak
dwoje ludzi nie dla siebie
a z sobą
dwoje ludzi
zagubionych, szczęśliwie, nieszczęśliwych
bliskich choć obcych
gdzie kończymy się my Kochany
gdzie zaczynamy
przyjdź do mnie
ukołysz pozwól zapomnieć
Twoja Ona
a opowieść niech żyje, niech rozkwita,
niech pobudza wyobraźnię…niech trwa..
niech się kończy i zaczyna na nowo…
niech nie stwarza zagrożenia…
i będzie tak po prostu, nieprzyzwoicie obok gdzieś…
na wyciągnięcie ręki (…)
Ona
„W tej chwili brak mi już tajemnicy niepotrzebnych ubrań,
niewiele zostało na mnie do uwalniania…
bezwstydnie nie chce mi się niczego ukrywać…
chować, wprost przeciwnie,
odczuwam potrzebę nieukrywania tego co moje…
i nie będę usychać chce kwitnąć…
chce zakwitnąć w Twojej opowieści, w Twoich dłoniach…
chce zakwitnąć i stać się nieprzyzwoicie,
bezczelnie realną wśród tajemnicy Twego świata…
chce schnąć wśród pocałunków,wśród pieszczot,
niemego i bez oddechowego pożądania…
chce rodzić się jak poranek w Twoim spojrzeniu
pełnym wiedzy o moich pragnieniach…
pełnym wiedzy do czego to wszystko zmierza…
a czego ziścić niemożna…”
Tak do mnie pisałaś wtedy kiedy jeszcze wierzyliśmy
że możemy zakwitnąć nie więdnąc najpierw
Całuje Cię
spokojnej nocy gdziekolwiek teraz jesteś
Twój On.
P.s. Niecierpliwie czekam Twojego powrotu

dla ciebie

„W cieniu pod kasztanem,
Siadł zamyślony,
Mój cień leniwy,
Nie goni mnie.
Zanim słońce przejdzie,
Na druga stronę
Nim zmierz
Pomyślę sobie ,że…
Wiem, że za mało wiem ,
By wiele w życiu zmienić.
Wiem, że za wiele w życiu chcę.
Chcę Twoich czułych rąk,
Słońca i zieleni
I lata w środku zimy chcę.
Słyszę jak konwalie,
Kwitną na łące
I wiatr wiosenny
Unosi mgły
Oczy dostrzegają
Pijane słońcem,
Że dziś
Mój cały świat to Ty.
Wiem, że za mało wiem ,
By wiele w życiu zmienić.
Wiem, że za wiele w życiu chcę.
Chcę Twoich czułych rąk,
Słońca i zieleni
I lata w środku zimy chcę. /x3
Chcę…”
Anna Maria Jopek
a tu w wersji muzycznej:

Książki

Książki szanuję, poza układaniem ich
grzbietem do góry
(czego absolutnie robić nie wolno)
zaznaczam tylko ołówkiem
ulubione zapisy…
czasopisma natomiast
czytam zazwyczaj w autobusie,
pociągu, w podróży, w parku,
na placu zabaw,
wiec każdą
„niesamowicie genialną myśl”
muszę natychmiast zapisać
na jej każdym wolnym skrawku.
moje czasopisma to skarbnica wiedzy
o mojej głowie, sercu
o niepokorności mojej duszy…

czwartek, 28 października 2010

Personality

„W twych oczach widzę odbicie moich.
I chyba znika gdzieś wszystko, co znałem.
Prawda kryje się głęboko.
Mamy tyle żywotów, ile kłamstw
i wyuczonych fragmentów rozszczepionych osobowości.
Nie pamiętam już twego imienia…
Peter Hamil

Agnieszka Osiecka

A jeśli ja…
„(…) A jeśli artystą być mi pozwala
ten, co się nie myli daremnie,
z materii najdroższej obrany układam,
bo z ciebie, ze mnie i ze mnie.
A jeśli Bóg myśli, że wiele mi dał,
to bierze on formę za temat,
bo przecież im piękniej, im piękniej ją gram,
tym bardziej miłości
nie mam”

wtorek, 26 października 2010

Podróżując:

podróżując wyobrażam sobie że jadę do Ciebie,
układam miliardy zdań, które powiem Ci
na dzień dobry.
Okładam dłonie w twoich dłoniach
i jak zabieram Cię
na spacer w nieznane.
Wtedy jestem odważna,
wtedy jestem pełna ufności…

jeszcze raz

dotknij
jeszcze
raz
moich
ust
swoimi
ustami
dotknij
……

poniedziałek, 25 października 2010

A kiedy mnie nie było cz.2

Zaśnieżony rycerz o poranku :)

 
 
 

A kiedy mnie nie było :)

Zakopiańska
Karczma po Zbóju :)

 
 
 

I Gazdowo Kuźnia :)

 
 

oraz uroczy pensjonacik :)

 

Słowacka jesień….

 
 
 

Słowacki Raj (Zejmarska Roklina)

 
 
 
 
 
 
 

Słowackie oznaczenia :)

 

I oczywiście piwo :)

 

Wyludniona po sezonie przystań

 
 
 

Bywam

Teraz Zakopane.
Miasto które ma czar
które pociąga mnie
kulturą, zmysłowością
po drodze
mój ukochany Kraków,
po drodze pola
i lasy (te lasy)
i z jedynymi w swoim rodzaju
szyszkami :)

Dzień I (a raczej noc)
24.00 Autobus nie zatrzymał się…
Ja do Lubego: Błagam powiedz mi
że to nie był mój autobus…
Luby do mnie: Obawiam się Słoneczko że był…
Ja do Lubego: I co teraz???
Luby do mnie: Teraz wracamy do domu
i idziemy spać :)
Dzień już właściwy I
Karczma po Zbóju
Spacer pod skocznie

Dzień II
Karczma po Zbóju
i Bąkowo Zochalina

Dzień III
Słowacki Raj
i piękna jesień
Karczma po Zbóju

Dzień IV
śnieg
Gazgowo Kuźnia
Dancing w Watrze
(piękną mamy zime tej jesieni :( zupełnie jak rok temu
przymarzną mi ręce do walizki)

Dzień V
Warszawa
Proseminarium do późna
w walizce jeszcze oscypki
a we mnie jeszcze nostalgia
- jak było na szkoleniu????
- świetnie, tylko dużo trzeba było chodzić :)
- ale teraz szkoła to posiedzisz (wreszcie) na tyłku…

sobota, 16 października 2010

proszę pozwól zabrać się tam gdzie…

„zamkniętych spraw dziennych bilans
położyć czas pakiet trosk
powiekom sen sie przymila
wierzę w swą moc
księżyca blask srebrzy pokój
ciasny lecz nasz własny kont
w nim bezpiecznie
przy Twym boku lecz
zaraz wymknę się stąd
tam gdzie nie trzeba drżeć
jak dożyć do pierwszego
codzienność nosi frak
i ma królewski gest
miłość w jedwabi mgle
unosi w siódme niebo
trzeba wierzyć że tak
gdzieś jest
do wyższych dóbr rwie się rzeczy
choć każdy dzień z niego kpi
w krąg pospolitość aż skrzeczy
drapie do drzwi
i czasem brakuje już siły
by ciągle brnąć pod prąd
wtedy znowu choć na kilka chwil
muszę wymknąć się stąd
tam gdzie nie trzeba drżeć
jak dożyć do pierwszego
codzienność nosi frak
i ma królewski gest
miłość w jedwabi mgle
unosi w siódme niebo
trzeba wierzyć że tak
gdzieś jest
choć każdy grzech umiem wyznać
niewinnych zdrad daje fakt
bo czy zrozumie mężczyzna
babski świat
czy pojmie że sztorm niejeden
ominął nasz kruchy ląd
dzięki temu że na kilka chwil
umiem wymknąć się stąd..
tam gdzie nie trzeba drżeć
jak dożyć do pierwszego
codzienność nosi frak
i ma królewski gest
miłość w jedwabi mgle
unosi w siódme niebo
trzeba wierzyć że tak
gdzieś jest…”
Alicja Majewska – Tam gdzie nie trzeba drżeć…

piątek, 15 października 2010

wtorek, 12 października 2010

krzyk

wykrzykniki naszych słów
tak bardzo bolą
nienawidzę łez
gdy samotnie spływają
po mojej piersi
zbyt bezbronnej
zbyt wystawionej
na ciosy
twojej niekonsekwencji
….

poniedziałek, 11 października 2010

pozwól mi

narodzić się od nowa
z Twoich słów
przytulić do piersi
Twych pragnień
roztańczyć Twoje dłonie
by rysowały spełnienie
tego właśnie pragnę
dzisiejszej nocy
….

p.s. przepraszam kochanie
że nie wszystko jest takie
jakbyśmy chcieli :(

piątek, 8 października 2010

dziękuje Ci

za to jaki jesteś
za to że stając na wysokości
zadania
jesteś sobą…
dziękuję że ogarniasz to
czego ja już ogarniać nie muszę
….

środa, 6 października 2010

do Anny....

dziękuję Ci za to że jesteś
że dzięki Tobie znów
przypominam sobie jak być dzieckiem
cudownie niewinnym
szczerym
zadowolonym
dziękuję Ci że mogę
spełniać Twoje marzenia
że mogę Ci w nich pomagać
że pozwalasz mi w nich uczestniczyć
dziś są Twoje urodziny
a ja mogę Ci tylko życzyć
byś ciągle była sobą
córko
p.s.
„Tylko dzieci wiedzą,
czego szukają”
- wyszperane z sieci –

wtorek, 5 października 2010

wieczorna poezja

„Kiedy światło ważniejsze od słowa
podziwiam Cię
kiedy światło przybliża mi ciebie
pożądam cię
kiedy światło opisuje mi ciebie
jesteś wielka
kiedy światło odbija się w twoich oczach
widzę tam siebie
kiedy światło zmienia swój kolor
przystępuje do ciebie
kiedy światło opiera sie o twą pierś
ja o mleczną nutę
kiedy światło jest niewidoczne
ty zamaskowana
kiedy światło ześlizguje sie po twoich kolanach
znaleziony grosz podnoszę
kiedy światło oddala sie od ciebie
ja słońce przyciągam
kiedy światło całuje twoje usta
patrzeć nie mogę
i szybszy od światła jestem
by zakryć usta twoje”
Krzysztof Pieczyński


p.s. pozwól mi odrodzić się
w twoich pocałunkach
na nowo…

poniedziałek, 4 października 2010

Zachód słońca na zamku w Ogrodzieńcu…

 
 
 
 
 
 
i oczywiście zakuty łeb :)
 
„Za chwilę
będzie już naprawdę za chwilę…
zbiegniemy chyżo z wydm
i może znajdziemy parę poziomek
w różowych dekoltach świtu!”
A. Osiecka