sobota, 10 kwietnia 2010

nie do opisania

strata, tragedia, ból
 
o 8.56 wychodziłam z samochodu
pod Marriottem
z przeświadczeniem
że dobrze zapowiadający się dzień
przyniesie coś dobrego
nieświadoma że już niedługo
będę kładła ze ściśniętym gardłem
ze złami w oczach kwiaty
pod Pałacem Prezydenckim
a akcie jedności
hołdu
pamięci
i żalu
złości że coś
co nie jest w stanie sobie
człowiek wyobrazić
się stało.
W ciągu kilku chwil,
mój świat, kraj
i wszystko wokoło
zmieniło się nieodwracalnie.
Dziś jest już to gorsze jutro.
W którym nie potrafię się odnaleźć…