poniedziałek, 23 sierpnia 2010

a gdy mnie nie było…

odpoczywałam w urokliwym
mazowieckim małym, starym
miasteczku
które niewątpliwie jest
coraz bliższe memu sercu:
tworzyłam kwiatki z rzepów:

 

łapałam żaby :)

 

oglądałam samotne psy

 

i czułe kocie pary

 

chodziłam nad rzeczkę

 
 

podziwiać kaczki

 

i nad zalew chodziłam

 
 

jeździłam

 

polnymi dróżkami

 
 

oraz miejskimi uliczkami

 

szukając magicznych bram

 
 

którymi można przejść
do innego świata

  
 
 
 
 
 
 

p.s. lubię ten stan
cisza
ja
i czas
rozciągnięty jak
spagetti  hehe  hehe
takie zatrzymanie w zabieganiu