wtorek, 28 września 2010

niedziela, 26 września 2010

zawisiłam się

trzymając chleb w dłoni
wtopiłam się w przestrzeń
aż przyszły kaczki
przestały się mnie bać
by oswoić
trzeba być
bardzo wytrwałym

wyglądaj mnie

jeszcze chwila
wyloguje blog
wyłączę komputer
dopije resztkę kawy
założę płaszcz
i apaszkę
wezmę torbę
i wyjdę
jeszcze chwila
i wsiądę w autobus
w drodze znów
nadrobię zaległości
w czytaniu
jeszcze chwila
i będę u Ciebie
jeszcze chwila
i utonę
w otchłani Twoich ramion
wyglądaj mnie :)

sobota, 25 września 2010

znów

stanęłam
przy peronach
z kawą w dłoni
znów obserwowałam
wszystkie te pociągi
do których nie wsiądę
przynajmniej jeszcze nie dziś…
żal mi tego stukotu
odmierzonego
jak bicie serca
znów nie dojadę
do Ciebie
przynajmniej
jeszcze nie dziś…

poranek

świt znów waha się
przyjść,
czy nie przyjść
znów trasa na Warszawę
miłego dnia
dziękuję
za swój spokój
i Młodą u Ciebie
:)

piątek, 24 września 2010

sobota, 18 września 2010

czwartek, 16 września 2010

środa, 15 września 2010

Spopielając szczątki szamanów

„Wbrew pozorom
Pan Bóg nie jest
ani bigotem
ani kretynem
ani nie zerwał sie z choinki
To tylko różnobarwni maniacy
i chorzy fanatycy
od wieków lepią Go
na swój obraz i podobieństwo”
Tomasz Żółtko

wtorek, 14 września 2010

materiał

„Każde życie powiadasz
to materiał na książkę
Czy aby na pewno?
Czy moje też?
Każda książka, powiadasz,
to materiał na życie.
Moja też?”
A. Osiecka

poniedziałek, 13 września 2010

wytłumaczenie

„Dusza nie znałaby tęczy,
gdyby oczy nie znały łez”
John V. Cheney
„Tak długo opakowywałem sie w milczenie,
że trudno mi się rozpakować w słowa”

niedziela, 12 września 2010

czwartek, 9 września 2010

zaproszam *

gorące słodkie kakao…
natychmiastowa ulga w problemach
zapraszam
nie chcę pić sama :(

ps. gdybym dziś mogła skorzystałabym z tamtego zaproszenia. Cudownie byłoby pić kakao ze sobą :) (dopisane 08.12.2014)

filozoficznie

czasami coś
rozpada się
na tak małe kawałki
że w żaden sposób
nie da sie tego
poskładać od nowa

p.s. ale czasami
znajdzie się ktoś
na tyle cierpliwy
że i tak będzie próbował
p.s.2 i czasami
temu komuś sie uda…
szczypty nadziei mi potrzeba
po prostu

środa, 8 września 2010

wybacz

Elik Aime’e
„To ja wybacz
tak bezwiednie przecież
- bezbronnego, zagubionego, w cudzych sprawach
odtrąciłam Cię, oddałam…
w obce ręce
cię oddałam
a jednak życia nie ma
bez ciebie więc odbieram
cię teraz jeśli zechcesz…”

wtorek, 7 września 2010

zmęczenie

„Położyłem się, zgasiłem światło
i wtedy dopiero poczułem,
że jestem zbyt zmęczony,
żeby zasnąć”
Marcin Brykczyński

niedziela, 5 września 2010

ku przestrodze?

on nie miał
jakieś tam żony,
on miał konkretną żonę…
z krwi i kości,
z jej wadami
i słabościami,
z jej kłamstwami
i jej prawdą
- przede wszystkim
jej prawdą
której nie znałam

piątek, 3 września 2010

północ

jesteś cały zamknięty w moich ramionach…
trzymam Cię w nich i pilnuję
żebyś niczego nie pominął
żadnego miejsca na moim ciele

czwartek, 2 września 2010

byłam

Dzięki uprzejmości Pani D. mogłam zobaczyć:
Bożyszcze Kobiet w Teatrze Capitol
Oczywiście gorąco polecam :)
Pozornie przyzwoity Barney prowadzi szczęśliwe życie – dom, kochająca żona, praca w restauracji. W jego oczach jednak, wydaje mu się ono nudne, postanawia więc je uatrakcyjnić i organizuje schadzki z przypadkowo spotkanymi kobietami: seksowną Helen, gadatliwą Bobby oraz cierpiąca na depresję Jenny. Na naszych oczach, ten Casanova w średnim wieku staje się coraz śmieszniejszy ale i pewniejszy siebie – każdą kolejną schadzkę aranżuje coraz zręczniej. W miarę rozwoju akcji, w lekkim stylu pełnym żartów, wśród dowcipnych dialogów, nasuwa się pytanie: czy jedynym sposobem ubarwienia szarego życia jest zdrada i kłamstwo? Przekonajcie się Państwo, jakiej odpowiedzi udzieli finał przedstawienia. Występują:Piotr GĄSOWSKI, Hanna ŚLESZYŃSKA, Anna DERESZOWSKA, Anna MODRZEJEWSKA
 
Opis i zdjęcie Teatr Capitol

środa, 1 września 2010

Pieśń o żołnierzach z Westerplatte

Kiedy się wypełniły dni
i przyszło zginąć latem,
prosto do nieba czwórkami szli
żołnierze z Westarplatte.
(A lato było piękne tego roku).
I tak śpiewali: Ach, to nic,
że tak bolay rany,
bo jakże słodko teraz iść
na te niebiańskie polany.
(A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety.)
W Gdańsku staliśmy tak jak mur,
gwiżdżąc na szwabską armatę,
teraz wznosimy się wśród chmur,
żołnierze z Westerplatte.
I śpiew słyszano taki: — By
słoneczny czas wyzyskać,
będziemy grzać się w ciepłe dni
na rajskich wrzosowiskach.
Lecz gdy wiatr zimny będzie dął
i smutek krążył światem,
w środek Warszawy spłyniemy w dół,
żołnierze z Westerplatte.
Konstanty Ildefons Gałczyński
1939 r.