wtorek, 30 listopada 2010

marzyć chce

Namaluj moją duszę
kolorami nasyć każdy dzień
ja za Tobą pójdę
choć niewiele jeszcze wiem,
i odpowiednie słowa,
znajdę, by opisac każdą z chwil,
ptaki poszły już spać,
wszyscy śpią, nawet wiatr śpi
a ja…
Marzyć chcę,
z tajemnic mych największą już znasz…
Marzyć chcę,
że w Twoich dłoniach
zakwitnę jak blask poranka,
z tajemnic mych, największą już znasz…
Bądź gościem w mym ogrodzie,
pełnym ptaków i płonących świec
będzie echo nam grać, za Tobą
pójdę, choć tak niewiele Cię znam…
Marzyć chcę,
z tajemnic mych największą już znasz…
Marzyć chcę,
uwierzyć, że zakwitnę w
Twoich dłoniach. Ja…
jak liść spłoszonych drzew,
a ja… nie wiem i wszystko wiem..
wszystko śpi… wszyscy poszli już spać,
a ja…
Marzyć chcę,
z tajemnic mych największą już znasz…
Marzyć chcę,
że w Twoich dłoniach…
zakwitnę jak blask poranka,
z tajemnic mych największą już znasz…
Marzyć chce…
Alicja Majewska

poniedziałek, 29 listopada 2010

urwane z kontekstu

spaliłam na jednym stosie
wszystkie swoje
wspomnienia
całą przeszłość
wszystkie chwile
dzieciństwa
i to czego w nich brakowało
spaliłam na jednym stosie
wszystkie swoje
wspomnienia
przyszło zima
spadł śnieg
trzeba czymś się ogrzać

poranek

nie odchodź
tym razem
kochanie
tyle jeszcze nocy
tyle snów
przed nami
nie odchodź


dotknij mnie
dotykaj długo
powoli
swoją dłoń
tu niżej
teraz drugą
by ta pierwsza
nie czuła się
samotnie
mów do mnie
powiedz że czujesz
chce czuć twój
głodny głos
chce czuć jak
z każdym oddechem
jesteś
coraz słabszy
i milkniesz opadając
tuż obok mnie


niedziela, 28 listopada 2010

ze starych zeszytów – czas róż

przepraszam
że nie ma mnie przy tobie
ale ty
nie pozwoliłeś mi być
w twoim pobliżu
przepraszam
że nie wytrzymałam
twoich ucieczek
w nieznane
ale każdego cierpliwość
kiedyś sie kończy


twoje oczy
przeszywające
moją otchłań
i moje spuszczone
pełne winy za grzechy
które popełniam co noc
i twoja nieświadomość
moja wina
….

przepraszam cie
za swoją miłość
za każde słowo
które do ciebie
wypowiedziałam
i za te które tylko wyszeptałam
przepraszam za każdy gest
którym cię obdarowałam
lub którego ci zabrakło
przepraszam za wszystkie
moje myśli
i złudzenia
za moje jestestwa
za czas którego ci nie
podarowałam
za sny
w których byłeś
przepraszam


proszę przyjdź do mnie
obejmij i bez słowa
zabierz do swojego świata
zawładnij mną
i nie pozwól
już myśleć
że to nie przystoi
że nie wolno mi cię kochać
pozwól zapomnieć o tym
że nigdy nie będę twoja
że nigdy nie będę
do ciebie należeć
….

kiedyś mówiłeś mi
że kochasz
że pragniesz ze mną być
należeć do mnie
kiedyś mówiłeś
że nie obchodzi cię
że nie mam nic
bo i tak jestem
całym twoim światem
a dziś mówisz to samo
tylko już innej
już innej szepczesz do ucha
wszystkie te kłamstwa

sobota, 27 listopada 2010

a w duszy dziś mi gra… „Nasza cisza”

„piję kawę w kubku twoim
milczeliśmy w tym pokoju
teraz cisza jest tu ze mną znów
niepotrzebne były słowa
oczy mają swą rozmowę
która może obyć się bez słów

Ref: czy można się odnaleźć w ciszy
nie wiem
nie umiem dłużej milczeć już
bez ciebie
w tej ciszy nie ma nic
w tej ciszy nie ma nic
piję kawę w kubku twoim
wszystko zgasło prócz spokoju
który wieczór przyniósł mi na próg
jak zapomnieć że tu byłeś
że coś kiedyś się skończyło
jak kot cisza łasi się do nóg
Ref: czy można się odnaleźć w ciszy
nie wiem
nie umiem dłużej milczeć już
bez ciebie
w tej ciszy nie ma nic
w tej ciszy nie ma nic
czy ma marzenie własny dźwięk
ja nie wiem
mogłabym wiatrem rzeką być
być drzewem
i usłyszała ciebie bym
i usłyszała ciebie bym
i usłyszałabym
Jeśli kiedyś cię usłyszę
jeśli kiedyś zniknie cisza
jeśli kiedyś wróci do nas śmiech
znowu zaparzymy kawę
znowu wrócą wszystkie sprawy
które mogą obyć się bez słów
Ref: czy można się odnaleźć w ciszy
nie wiem
nie umiem dłużej milczeć już
bez ciebie
w tej ciszy nie ma nic
w tej ciszy nie ma nic
czy ma marzenie własny dźwięk
ja nie wiem
mogłabym wiatrem rzeką być
być drzewem
i usłyszała ciebie bym
i usłyszała ciebie bym
i usłyszałabym”
wykonawca: Ada Biedrzyńska

śnieg

wiatr za oknem
skrada się
i niedosłyszalnie
zabija moje sny
i wyobrażenia o tobie
wiesz
chyba spadł śnieg
może wczoraj miałoby
to jakiś sens
ale dzisiaj
już nie odbudujemy
naszego domu
….

czas róż

znów zbyt dużo chciałam
byś mógł mi to ofiarować
zbyt mało dałam
byś mógł odebrać
znów zbyt mocno chciałam
zmienić ciebie
i twój świat
za bardzo kochałam
znów zbyt mocno boli
twoje nieistnienie
….

znów nie ma cie
kiedy tak bardzo
potrzebuje twoich ramion
by schronić się
i zapomnieć
że nie jesteś mój
i znów uwierzyć
że kiedyś wrócisz


nie mam już siły by czekać
gdzieś koło północy
spadł ostatni deszcz
moich łez
teraz nawet ich
mam za mało


w pokoju bez ścian
bez okien bez dachu
obserwuje twoją drogę
pełną gwiazd
widzę jak gubisz się
w kolejnych
tylko twoich
kłamstwach
nie potrafię ci pomóc
wybacz
….

coraz częściej
milczę
nie mówię już nic
chyba brak mi słów
które tak szybko
koją cierpienie

piątek, 26 listopada 2010

czas lilii

no i stało się
włożyli mi obrączkę
na palec
już na zawsze
i nigdy…
zamknęłam świat
podzieliłam na pół
nasz dom
mój świat
nasz świat
jego
i jeszcze twój
z nią
też z rozsądku
też tak samo
bezsensu
kiedyś
może
gdzieś
przypadkiem
uda się nam
na siebie wpaść
mężczyzna z przeszłością
kobieta po przejściach
na twarzach blizny
wyrzeźbione złami
jakiś szalik
podniesiony
zakłopotany
przyjaciel
zaginionych
melodia
niesłyszana od lat
i jakby świat
zatrzyma się na chwilę
spróbujemy
jeszcze raz
ten ostatni
przypomnieć sobie
dotyk którego
nigdy nie było
a potem
rozejdziemy się
każde w swoją stronę
do domu
do dzieci
z poczuciem
że znowu coś
w nas umarło
nim zdążyło się
narodzić…

nie ważne już
jak daleko
jesteś
nie ważne już
że twój dotyk
nie dla mnie
i słowo niedosłyszalne
i szept
i namiętność
nie ważne że
noc i tak
zawsze jest
za krótka
by się przyśnić
nie ważne
że każdego ranka
budząc się
umieram z tęsknoty
….

to było takie piękne
twe dłonie na mym udzie
o świcie
twój szept na dzień dobry
i moja pierś
pragnąca oddychać
każdym twoim dotykiem
to było takie piękne
ta wiara ze mogę
dla ciebie wszystko
że moge pokonać strach
że mogę nauczyć się
żyć na nowo
dziś nie ma już nic
podzieliliśmy swój świat
na pół
zamieniliśmy
wiarę
na jej brak
dziś już wszystko
straciło sens
umarłe miasto
zepsutych aniołów
które nie mogą
 spać
….

czwartek, 25 listopada 2010

podróżując

spisane na kartkach w autobusie
ot taka urwana myśl…
cały niewiadomy świat
wszystkie radości
smutki
całe niebo
każdy uśmiech gwiazd
w jednych
nieznajomych oczach

poniedziałek, 22 listopada 2010

jestem

jestem krainą cieni
w Twoich myślach
jestem złem
i smutną symfonią o świcie
jestem skazą
na niepoświęconej ziemi
twoich ramion
bezsenną fantazją
jestem falą pijaną
jestem zapomnieniem
….

***

zgubiłam się
idąc przez las
moich pragnień
które od dwudziestu lat
wyrastały zieloną wiosną
tylko po to by już pierwszej jesieni
uschnąć złotym niespełnieniem
nikt nie powiedział że znajdziesz mnie
a znalazłeś
nikt nie powiedział mi że pozwolisz
odrodzić się
zakwitnąć od nowa w Twoich ramionach
pozwoliłeś
jestem twoja
i znów usycham
nikt nie powiedział
że będę zawsze
….

***

przyjdź do mnie
załóż mi ręce na szyi
uśmiechnij się do wspomnień
nie odchodź
i pozwól uwierzyć że
nigdy nie umarłeś…

gdybyś tu był

gdybyś tu był
pewnie powiedziałabym
jak mocno
gdybyś tu był
pewnie powiedziałabym
jak bardzo
jak szybko
w jak krótkim czasie
gdybyś tu był
pewnie powiedziałabym
jak daleko
mi do ciebie
jak blisko do tego wszystkiego
w co już nie wierzę
….

sobota, 20 listopada 2010

znów w biegu

piątek
praca, potem podróż
Warszawa, szkoła
znów późny powrót do domu
w domu praca do 2 w nocy
już w sobotę
o 5 pobudka
o 6 znów podróż
przespany przystanek
i deszcz
powrót późną nocą
znów sen w autobusie
kolejna praca
niedziela
znów podróż
znów późny powrót będzie
a jeszcze na wybory
trzeba iść
chce decydować
kto będzie decydował o mnie
ot taki mały lokalny
patriotyzm

sobota

znów kolejna sobotnia noc
znów ten sam
beznamiętny dotyk
na jej piersi
znów kolejny facet
z którym spędzi noc
nie zapytawszy się nawet
jak ma na imię…

nie chce bez ciebie

niech zginie noc
jeśli kolejny raz
mam usypiać
bez Twoich dłoni
w zimnych otchłaniach
obojętności
niech zginie poranek
jeśli jego powiew
nie będzie już dla nas…

piątek, 19 listopada 2010

wspomnienia

we władzy wspomnień znów
układam kolejne historie
które kiedyś mogły się zdarzyć
jutro znów potknę się
o trzeźwy świt
znów zbyt mocno zrozumiem
że nie ma cię obok
….

podróżując


spotykamy tak wielu
i tak różnych ludzi
mijamy ich na ulicy
w sklepowej kolejce
ilu z nich jest do nas podobnych
ilu czuje tak samo jak my
ilu z nich tak samo jak my
zapłacze w samotności w poduszkę
ilu z nich tak jak my nie ma
odwagi do marzeń
….

czwartek, 18 listopada 2010

powiedz mi

powiedz mi gdzie jest tamten świat
w którym razem żyliśmy
powiedz mi na której z dróg
zostały nasze pragnienia
powiedz mi proszę
tak bardzo chce
je odszukać
….

filozoficznie

życie nie trwa wiecznie
i kiedyś się kończy
czemu więc nie przeżyć go
z godnością na ustach
czas leci tak szybko do przodu
że albo nie mamy czasu
zastanowić się nad jego drogą
albo marnujemy go
zbyt długo analizując
każdą sprawę
tak często nie umiemy
znaleźć złotego środka
nie umiemy podjąć właściwej decyzji
i trzymać się jej
bez względu na wszystko
nie mamy siły do walki
o lepsze jutro
lub nie mamy czasu
na nic innego…

wtorek, 16 listopada 2010

chcę byś tu był

chce byś tu był
pieścił moje ciało
chcę byś szeptał do ucha
najskrytsze pragnienia
chce je spełniać
jedno po drugim
aż zabraknie mi tchu…

poniedziałek, 15 listopada 2010

.......

„Zawsze łaknęła słów, uwielbiała je,
żywiła sie nimi. Słowa rozjaśniały jej świat,
ukazywały przyczyny i rozmiary.
Ja natomiast uważałem, że słowa wzniecają emocje,
tak jak patyk mąci wodę.
Powróciła do męża.
Od tego momentu w życiu
- wyszeptała mi
- albo zaczniemy odnajdywać duszę,
albo ją zatracać.
Morza się rozłączają,
dlaczegóż by nie mieli się rozstawać
kochankowie?
Porty Efezu, rzeki Heraklita zaginęły,
zastąpiły je bagniste moczary.
Zona Kandaulesa została
żoną Gigesa.
Biblioteki płoną.
Czym był nasz związek?
Zdradą wobec tych, co nas otaczali,
czy też pragnieniem innego życia?
Weszła na powrót do swego domu,
zajęła miejsce u boku męża,
a ja wypoczywałem przy
niklowanych ladach barowych.
Patrzeć będę w księżyc,
Widzieć będę ciebie”
Michael Ondaatje
„Angielski Pacjent”


kolejne życzenie

jedną małą czerwoną różę
jedną tylko tyle
jeden uśmiech losu
tylko tyle
jedno spojrzenie w słońce
tylko jedno
tylko tyle
więcej nie potrzebuje
….

samotna noc

ile głosów jest w pustym domu
ile cichych szeptów
jego ścian
krzyków kątów
skrzypnięć
starych drzwi
wspomnienia półek
z książkami
czytanych do snu
dlaczego jesteś tu
(już) wciąż
tylko gościem
….

dziś

maluje czerwoną szminką
usta które tak bardzo
kochałeś
każdym ruchem
pieszczę twoje
wspomnienia
….

niedziela, 14 listopada 2010

życzenie

jedną z gwiazd
tę najjaśniejszą
z wszystkich gwiazd
mi podaruj
niech będzie
tylko dla mnie
więcej nie chcę
….

przed snem

zamykam oczy
i pod powiekami
znów ten sam obraz
z mojej pamięci
twoja twarz
twe dłonie
delikatnie muskające
moje ciało
już nie wątpię
że znowu powrócisz
….

sobota, 13 listopada 2010

piątek, 12 listopada 2010

ostatnia szansa

ostatni brzeg
i ostatnia szansa
na to że znów będę
Twoja
przepraszam
znów nie zdążyłam na czas…

on

Anioł i ja
na jednym brzegu rzeki
Anioł i ja
tam gdzie śmiertelny człowiek
nie ma jak dojść
Anioł i ja
połączeni w jedno
wybacz
…..

wtorek, 9 listopada 2010

A. Osiecka

„Mały wiersz,
wiersz w prasie codziennej
jest jak list gończy
w tygodniku –
jak wspomnienie.
Ale tom?
Tomik?
Cala książka?
To są już tylko pretensje zebrane”

poniedziałek, 8 listopada 2010

dobry początek dnia

maksymalnie
wyluzowana
maksymalnie
zmotywowana
maksymalnie
gotowa
na nowy dzień
moim wyzwaniom
szepczę do ucha
dzień dobry
to ja
wcale nie
dramatycznie
natchniona

niedziela, 7 listopada 2010

Elik Aimee

„Jesień
Dynie i słoneczniki
astry, osty i wrzosy – tu.
Jesień.
A ty?
Tylko tęsknotą dzwonisz
i żalem, żeś sam.
Slońcem dalekim i samotnością
niesie cię do mnie,
żeś sam.
A ja?
Mam jesień i tęsknotę twoją,
i żal twój, żeś sam,
dynie, słoneczniki,
astry, osty
i wrzosy…
Mam. Jesień.”

sobota, 6 listopada 2010

piątek, 5 listopada 2010

wykłady

Asertywność
” W systemie wartości człowieka
nie ma nic ważniejszego
- bardziej decydującego
o jego rozwoju psychicznym
i motywacjach
- niż szacunek którym darzy on
samego siebie”

czwartek, 4 listopada 2010

środa, 3 listopada 2010

Przeczytane w paździeniku

„Wyznania”
Shreve Anita















„Krucha jak lód”
oraz „Jak z obrazka”
Jodi Picoul


































Polecam :) Choć wszystkie trzy to ciężkie pod względem
psychologicznym pozycje.
Pierwsza opisuje dramat rozgrywający się
w jednej ze szkół średnich.
Druga dramat dziecka chorego
na łamliwość kości i jego rodziny.
Trzecia  dramat maltretowanej
przez męża kobiety
ale i piękno podnoszenia się…

jeszcze wciąż (po weekendzie)

leżysz tu teraz
obok mnie
i palcami przeczesujesz
moje włosy
poznajesz ich zapach
pewny że jutro
też będę tylko dla Ciebie

dziękuje
nawet za tą rozmowę,
której w nawale
naszej
codzienności
nie zdążyliśmy poruszyć

wtorek, 2 listopada 2010

trwajmy

Trwajmy jeszcze dla tych
którzy słuchają
chrońmy takich którzy
zawsze czekają

dajmy sobie siły
nad wszelką miarę
wróćmy naszym wrogom
najskrytszą wiarę
nieśmy nasze słowa póki istnieją
inni których słowa niewiele
zmienią
mówmy im
że każdy człowiek ma prawa i sny
mówmy im tak
każdemu czegoś brak
jednym spokoju w myślach
innym wokoło serc
pięknych prawd i mądrych słów
i tylu pustych miejsc
Raz Dwa Trzy – Trwajmy

poniedziałek, 1 listopada 2010