piątek, 26 listopada 2010

czas lilii

no i stało się
włożyli mi obrączkę
na palec
już na zawsze
i nigdy…
zamknęłam świat
podzieliłam na pół
nasz dom
mój świat
nasz świat
jego
i jeszcze twój
z nią
też z rozsądku
też tak samo
bezsensu
kiedyś
może
gdzieś
przypadkiem
uda się nam
na siebie wpaść
mężczyzna z przeszłością
kobieta po przejściach
na twarzach blizny
wyrzeźbione złami
jakiś szalik
podniesiony
zakłopotany
przyjaciel
zaginionych
melodia
niesłyszana od lat
i jakby świat
zatrzyma się na chwilę
spróbujemy
jeszcze raz
ten ostatni
przypomnieć sobie
dotyk którego
nigdy nie było
a potem
rozejdziemy się
każde w swoją stronę
do domu
do dzieci
z poczuciem
że znowu coś
w nas umarło
nim zdążyło się
narodzić…

nie ważne już
jak daleko
jesteś
nie ważne już
że twój dotyk
nie dla mnie
i słowo niedosłyszalne
i szept
i namiętność
nie ważne że
noc i tak
zawsze jest
za krótka
by się przyśnić
nie ważne
że każdego ranka
budząc się
umieram z tęsknoty
….

to było takie piękne
twe dłonie na mym udzie
o świcie
twój szept na dzień dobry
i moja pierś
pragnąca oddychać
każdym twoim dotykiem
to było takie piękne
ta wiara ze mogę
dla ciebie wszystko
że moge pokonać strach
że mogę nauczyć się
żyć na nowo
dziś nie ma już nic
podzieliliśmy swój świat
na pół
zamieniliśmy
wiarę
na jej brak
dziś już wszystko
straciło sens
umarłe miasto
zepsutych aniołów
które nie mogą
 spać
….