niedziela, 28 listopada 2010

ze starych zeszytów – czas róż

przepraszam
że nie ma mnie przy tobie
ale ty
nie pozwoliłeś mi być
w twoim pobliżu
przepraszam
że nie wytrzymałam
twoich ucieczek
w nieznane
ale każdego cierpliwość
kiedyś sie kończy


twoje oczy
przeszywające
moją otchłań
i moje spuszczone
pełne winy za grzechy
które popełniam co noc
i twoja nieświadomość
moja wina
….

przepraszam cie
za swoją miłość
za każde słowo
które do ciebie
wypowiedziałam
i za te które tylko wyszeptałam
przepraszam za każdy gest
którym cię obdarowałam
lub którego ci zabrakło
przepraszam za wszystkie
moje myśli
i złudzenia
za moje jestestwa
za czas którego ci nie
podarowałam
za sny
w których byłeś
przepraszam


proszę przyjdź do mnie
obejmij i bez słowa
zabierz do swojego świata
zawładnij mną
i nie pozwól
już myśleć
że to nie przystoi
że nie wolno mi cię kochać
pozwól zapomnieć o tym
że nigdy nie będę twoja
że nigdy nie będę
do ciebie należeć
….

kiedyś mówiłeś mi
że kochasz
że pragniesz ze mną być
należeć do mnie
kiedyś mówiłeś
że nie obchodzi cię
że nie mam nic
bo i tak jestem
całym twoim światem
a dziś mówisz to samo
tylko już innej
już innej szepczesz do ucha
wszystkie te kłamstwa