sobota, 11 grudnia 2010

czas lilii

nie ma mnie dziś
kochany
zbieram truskawki
w zaczerwienionych
rumieńcach poranka
muskam pierś ziemi
jak kobiety
którą przez ciebie
się stała
twa żona
zbieram truskawki
jak rachunki sumienia
które po drodze
zapomniałam zapłacić
odszukaj mnie tu proszę
może bóg nam wybaczy
niewierność

dzień za dniem
jak kolejny wiersz
wykreślony
zdeptany
nadmiarem zdarzeń
ty gdzieś śpisz
w ramionach kobiety
nieśmiertelnie upadłej
rano znów
z martwym spojrzeniem
otworzę drzwi
(nie) rzeczywistości
w której tkwisz już
od bardzo dawna
i znów bezszelestnie załkasz o dom
którego dawno już nie posiadam
dobranoc
(nie) kochany (już)…