niedziela, 30 stycznia 2011

czas lilii

nie mogę znieść
jego ramion
nie mogę znieść
przyśpieszonego oddechu
o świcie
proszę uratuj mnie
z tego więzienia uczuć
które dawno umarły


wybacz mój mężu
nieostrożna byłam
nieroztropna byłam
wybacz mój mężu
niekochana byłam
nie doglądana byłam
rozkochana nie w porę
i nie w tym
z którym złączył mnie los
wybacz mój mężu
zraniłam by on
mógł zranić mnie
wybacz mój mężu
nie pal mego ciała
na stosie zapomnienia
proszę wybacz tylko
proszę wybacz
proszę….

bez ciebie noc

tańczę z czasem
tańczę ze śmiercią
czym dłużej ciebie nie ma
tym ciężej mi oddychać
brakuje mi twojego oddechu
w moich ustach


moje życie
jego puls
jego oblicze
tak ukryte głęboko
boże nie pozwól
nam odejść

sobota, 29 stycznia 2011

ze starych zeszytów

mogłoby
nam być
tak dobrze…
razem…
mogłoby!
mogłoby…
mogłoby?
ja to zniszczyłam?
czy naprawdę
moja bezgraniczna
wiara
moja naiwność
az tak bardzo
mnie zaślepiły…

anioły płaczą
znów mnie zabijasz
znów ranisz
kolejnym słowem
którego zabrakło
kolejnym kłamstwem
jak mogę dalej żyć
wiedząc że całe życie
budowałam na tym
czego nie było
gdzie mam żyć
skoro prawda
odebrała mi
fundamenty domu
naszego domu
na pisaku
marzeń
..

piątek, 28 stycznia 2011

chandra

nie ma siły
już krzyczeć
nie mam siły
nawet szeptać
czasem chce cię
powiedzieć
ale brakuje mi już słów
znów mnie nie ma


czemu tak bardzo
bojąc się śmierci
tak mocno jej pragnę
czemu chcąc krzyczeć
zamykam się w sobie
czemu chcąc płakać
nie robię tego
może już nie umiem


boże
uchroń mnie
uchroń przed samą sobą
wyzwól mnie
bo inaczej
sama siebie zniszczę

życie zatrzymane
w jednym miejscu
tak bardzo boje się
że gdy tylko zrobię
jakiś ruch
przestanę istnieć

czwartek, 27 stycznia 2011

chandra

stąpam po bardzo cienkiej linie
wiem
często chwieje się
boję się tylko że zabraknie mi sił
i spadnę
nim dojdę do końca

środa, 26 stycznia 2011

ze starych zeszytów

za dużo budowałam
marzeń wokół ciebie
i odchodząc
zburzyłeś wszystko
co z samobójczym uporem
tworzyłam
ty nawet nie odwróciłeś się
nie zauważyłeś
że właśnie obok ciebie
umarł człowiek


nie możesz być mój
nie możesz przyjąć nic
co należałoby do mnie
ode mnie pochodziło
nie możesz dostać miłości
kogoś kto i tak
niedługo odejdzie


ps. mówisz możesz odejść
jesteś wolna
przecież nikt cię tu
nie trzyma
odejdź z mojej pamięci
wtedy naprawdę będę wolna

wtorek, 25 stycznia 2011

noc bez ciebie

moje łóżko
znów takie puste
i moje serce
morderczo przyśpiesza
swe bicie
z każdym skrzypnięciem podłogi
i moje myśli
tak bardzo rozbiegane
i ten strach
przed zamknięciem
swoich powiek
tak źle mi się zasypia
bez ciebie

poniedziałek, 24 stycznia 2011

rano

chciałam wiedzieć
co będzie dalej
ale żadne dalej
miało nigdy nie nadejść

nowy dzień
już nigdy miał się nie narodzić

a jednak obudziłam się
dziś rano
i oddycham
i żyję
dalej

niedziela, 23 stycznia 2011

ze starych zeszytów

kolejny wiersz
i kolejny ból twojego nieistnienia
nie było cię
to tylko ja wymyśliłam
naszą historię
gdzieś na drodze
do piekła
nie ma cię
może to i lepiej
przynajmniej
razem ze mną
nie upadniesz…

setki wspomnień
setki słów
jakieś fotografie
kilka listów
obrazy w pamięci
obietnice nigdy
nie mające się spełnić
i dotyk który
nigdy miał nie zadać bólu
moje sny o tobie
oddaje ci dzisiaj
mi nie będą już potrzebne
weź i schowaj gdzieś głęboko
niczym miłość
w którą kiedyś
wierzyłeś

sobota, 22 stycznia 2011

dwa dni próżni

mam cię w tym tygodniu
o dwa dni mniej
całe dwa dni
zbyt długie
zbyt samotne
zbyt niecierpliwe
zbyt melancholijne
mam cię w tym tygodniu
o dwa dni mniej
mam o dwa dni mniej
wyszeptanych
zdań
dwa dni mniej
rumieńców na twarzy
dwa dni mniej
niedotyku twoich dłoni
niespojrzenia w oczy
o dwa dni mniej
twoich ramion
nie kołyszących do snu
dwa dni mniej
bez „dobranoc”
„dzień dobry”
(najdroższa)

czwartek, 20 stycznia 2011

po kłutni

znów sama kładę się spać
i sama budzę się
w środku nocy
czując że płaczesz
tak bardzo daleko
ode mnie
przepraszam
kochany


moja miłość odeszła
zupełnie jakby
nigdy nie istniała
odeszła bez łez
bez zbędnych słów
nawet bez do widzenia
a może nigdy jej nie była

środa, 19 stycznia 2011

samotność

co mam zrobić
byś wreszcie
mnie zauważył
co zrobić byś zapragnął
tak samo jak ja
być przy sobie
byś przestał bać się potępienia
wrogich spojrzeń
co mam zrobić
byś sam mnie nie
potępiał

poniedziałek, 17 stycznia 2011

po sprzeczce

jak łatwo zniszczyć wszystko
w jeden dzień
odsunąć od wszystkiego
zburzyć spokój
i pozostać jak warzywo
wśród płytkich marzeń
i głęboko zakorzenionych
kłamstw
niczym baobaby
rozrastające się
po naszych sercach


tak zimno mi tu bez ciebie
tak pusto i nieprzyzwoicie tłoczno
zarazem
nie chcesz mnie dziś
ale ja nie potrafię odejść


moje serce jest wielkie
i całe dla ciebie
moje serce jest czułe
i całe dla ciebie
moje serce jest naiwne
nie zrań go
już ani razu więcej
proszę…

niedziela, 16 stycznia 2011

czas lilii

budząc się
szukam
twojego ciała obok
choć ty już dawno
wyszedłeś
w sobotę
zostaniesz dłużej
żona wyjeżdża z dziećmi
a dziś
tak daleko jeszcze
a dziś
powracają
trujące wyrzuty sumienia


szybkie spotkanie
w hotelowym pokoju
na godziny
myślisz
kochasz go
myślę
kochasz ją
mówisz
 dzieci
mówię
dzieci
i milczymy
oboje
mówisz
zadzwonię
mówię
będę czekać
i wrócimy
do domów
niemalże
jak dwoje
obcych sobie
ludzi


a jutro
jeśli nadejdzie
jakiekolwiek jutro
nic już mnie nie powstrzyma
nie mam sumienia
mam uczucia

sobota, 15 stycznia 2011

ze starych zeszytów – czas róż

dałeś nadzieję
i pozwoliłeś uwierzyć
że mogę z tobą być
a dziś nie ma już nieba
i słońca
nie ma poranka
i nocy
to wszystko umarło
nie ma nic
świat stał się martwy…
melpomene
to nie ty zabiłeś mój sen
to nie ty zrzuciłeś mnie z chmur
to tylko twoje wielkie słowa
rzucane na wiatr

piątek, 14 stycznia 2011

czas lilii

miałeś być mój
mieliśmy razem iść przez życie
razem śmiać się
razem płakać
razem nieść
ten grzech pożądania
ale zostałam z tym sama
nie mogłeś zostawić jej
wiem
nie mogłeś grzechu nieść
razem ze mną…
wybaczyłam
żyj dobrze najdroższy…
melpomene
pamiętam wszystko
najdroższy
pamiętam każdy dotyk
pamiętam każdy szept
i każde bicie serca
którego mi nigdy nie podarowałeś
pamiętam ciebie
choć nigdy
cię nie miałam


śpisz już
a ja jeszcze
głodnymi oczyma
dotykam
każdy kawałek
twego ciała
nieposkromionym
wzrokiem
głaskam pierś
która jeszcze
przed chwilą
tańczyła
w słabym świetle świec
w zbyt szybkim oddechu
tule ramiona
które przed chwilą
spłonęły
w mojej namiętności
niemym krzykiem
zatrzymuje każdenienie
by starczyło na dłużej
wiem musisz zaraz wracać
i iść do domu
do żony
do dziecka
wiem…

czwartek, 13 stycznia 2011

przedsenne myślenia

a gdyby tak uwierzyć w twoje słowa
i nigdy nie dowiedzieć się
że były kłamstwem
pokochać cię znów tak mocno
i naiwnie
by wczoraj i jutro nie istniało
wierzyć że nigdy nie było
przedtem
i już nigdy
nie nadejdzie potem


p.s. uniosłeś mnie w ramionach
i nie wytrzymując ciężaru
odpowiedzialności
upuściłeś w otchłań

środa, 12 stycznia 2011

czas lilii

tak wiem
że nie powinnam
cie kochać
tak wiem
że nie wypada
że nie wolno mi
marzyć o tobie
nie wolno nawet patrzeć
w twoją stronę
i słyszę wszystkie te
wrogie szepty
mojego nie istnienia
bez ciebie
wybacz


proszę
nie mów już
że nie wolno mi
cię kochać
proszę nie mów
że nie możesz być moim
oddałabym wszystko
ze jeden sen
w twoich ramionach
proszę nie mów
że nic ode mnie nie chcesz…
melpomene
znów dziś zasypiam sama
ty świętujesz
kolejną rocznice ślubu

wtorek, 11 stycznia 2011

ze starych zeszytów – czas róż

to nie ty
zabiłeś mój sen
to nie ty
zrzuciłeś mnie z chmur
to tylko twoje wielkie słowa
rzucane na wiatr
bez zastanowienia
bez szczerości


nie ma tu miejsca
na takie jak ja
nie ma miejsca
na mój wstyd
i rozgoryczenie
świat przestał
wynajmować pokoje
na godziny

poniedziałek, 10 stycznia 2011

czas lilii

to jest twój mąż
tak wiem
to tobie
wkładał
złotą obrączkę na palec
wiem
to tobie
jego ramiona
są ozdobą o świcie
wiem
to tobie ciepłym okryciem
w nocy jest
wiem
tak jak wiem to
że złościsz się
gdy wraca ode mnie
zbyt późno
tak wiem
że twoje łzy
wypaliłyby
jak kwas
moje serce
wiem
nienawidzisz mnie
równie mocno
jak go kochasz
wiem
wybacz…

niedziela, 9 stycznia 2011

Anna Świerszczyńska

"Prawie zawsze wieczorem
ziewam przeciągam się
w swoim ciele
jak w szerokim,
wspaniałym śpiworze
opadam, opadam
za dużo szczęścia
zasypianie"

szeptem

jak mogłeś zniszczyć to
co mogło między nami być
jak mogłeś zburzyć to
co już zbudowaliśmy
jak mogłeś
wiedząc że
nie będziesz potrafił
już nic odbudować


dałeś nadzieję
i pozwoliłeś uwierzyć
że mogę z tobą być
a dziś
nie ma już nieba
i słońca
nie ma poranka
i nocy
to wszystko umarło
nie ma nic
świat stał się martwy

sobota, 8 stycznia 2011

czas lilii

odszedłeś
tak nagle
z mojego życia
tak nagle
cicho sie zrobiło
tak nagle pusto
bezbarwnie
nawet czekolada
już tak nie smakuje
jak dawniej
i wino stało się zbyt wytrawne
by samej go pić
ja wiem
nigdy nie należałeś
do mnie
i któregoś dnia
i tak musiałbyś
wrócić
to ona ci była Różą
tylko ten dzień
tak słoneczny
tak przytulny
nawet nie zapłakał
nad moimi łzami…

to nie on
to nie jego dłonie
mnie dotykały
to twój cień
dotykał mego cienia
to nie jego usta
mnie całują
to twój cień
całuje mój cień
to nie on
szepcze mi do ucha
swe pragnienia
two twój cień
spełnia szepty mego cienia
to nie jego oczy
patrzą na mnie
w zachwycie
to twój cień
łakomie chłonie
widok mego cienia
to nie do niego należy
moje ciało
moje serce
i dusza
to twój cień
posiada
absolut szczęścia mego cienia…

nie ma mnie tu
to nie ja
ja jestem tam
gdzie ty
bo ja chce
być zawsze obok
twoich rzęs
nie ma mnie tu
to nie ja
bo ja właśnie
kładę swe ciało
w twoich objęciach
bo ja właśnie
kładę sny
w twoich dłoniach
w jego ramionach tylko mój chłód nocy

szeptem

piszę coraz więcej słów
ran które wylewają się
ze mnie na papier
kartka już mokra
łzy?
nie łez już dawno
mi zabrakło

piątek, 7 stycznia 2011

czas lilii

on był tylko
tak bardzo wyjątkowy
on był tylko
tak bardzo czuły
on był tylko tak bardzo namiętny
on tylko tak wiele
czasu mi poświęcił
on tylko tak
pięknie mówił
o miłości,
nadziei,
szczęściu
on tylko był
tak bardzo był
ze mną aż po świt
wybacz…

czwartek, 6 stycznia 2011

kiedyś

zgubiłam drogę
była zbyt długa
i kręta
wszechogarniająca
ciemność
wbija się w bose stopy
moich pragnień
nad głową odfrunął już
ostatni gołąb
mych sennych marzeń
ciągle szukam
ciebie
w upale serc
- kiedyś cię znajdę


p.s. powiedziałeś mi
kochaj i wierz
powiedziałeś idź
nie wiedziałeś
że jak to zrobię
zginę na zawsze

środa, 5 stycznia 2011

czas lilii

spoglądając w tę bezgwiezdną noc
bezskutecznie i coraz bardziej
rozpaczliwie szukam księżyca
ostatniego brata smutku
pamiętam jak kiedyś wierzyłam
w nieśmiertelność twoich ramion
dziś już wiem
że one
są domem dla innej kobiety…

twój głos z bardzo daleka dociera
tu
radosnym uniesieniem
wiem że to uniesienie spowodowane jest
spędzeniem tych dwóch przeklętych godzin
w ramionach innej kobiety


przychodzisz do mnie tej nocy
i szczerością dziecka wyznajesz swe najskrytsze pragnienia
uczę się anatomii mego ciała
poznajesz miłość z całej innej strony
bez pośpiechu
bez strachu
że za dwie godziny będziesz musiał opuścić mą sypialnię

wtorek, 4 stycznia 2011

proszę

pojedź ze mną do Krakowa
pociągiem o 8.30
pozwolę ci usiąść przy oknie
jeśli chcesz
pójdziemy prosto z dworca
na naszą ławeczkę w parku
potem do kawiarni
napić się wina
i na spacer
na stare miasto
kupisz mi bransoletkę
z koralików
pod sukiennicami
pójdziemy na Bracką
poczekać na deszcz
by ukryć się w bramie
odpocząć
by dalej w kroplach deszczu
biec przed siebie

poniedziałek, 3 stycznia 2011

czas lilii

nie więź mnie proszę
w tym domu
nie więź wśród
jej mebli
jej kuchni
jej łoża
jej bibelotów
nie więź proszę
w tym domu
nawet jak zmienisz wszystko
co moim nie jest
uwięź w swoim sercu
tylko ono
należy wyłącznie do mnie
tam mnie ukryj
tam mnie schowaj
i nie pozwól uciec
juz nigdy…

niedziela, 2 stycznia 2011

tamtym starym przyjaciołom pamiętam

innym którzy się zgubili

twoja heroinowa śmierć
twoja heroina
najwierniejsza kobieta
kiedyś wierzyłeś w jej
siostrzaną moc
w jej magiczną siłę
twoja heroinowa śmierć
samotna kochanka
dziś już nie ma nic
pożegnałeś ją
bez spokoju odchodząc


nie ma jej
wchodzisz do mieszkania
i tylko ten bałagan
i tylko chaos twoich myśli
i tylko ta strzykawka
w jej przedramieniu
znów przyszedłeś za późno

sobota, 1 stycznia 2011

Kołysanka noworoczna

Osiecka Agnieszka
„Jakżeś niestały –
w niekochaniu.
Jakże niemiłość twoja –
krucha,
ileż powitań –
w pożegnaniu,
jak dobrze słyszysz, gdy nie słuchasz.
„Zaśnijże, zaśnij, pora późna” –
nagli serdeczny diabeł stróż…
Tym się od innych on odróżnia,
że dźwiga w pysku bukiet róż…
Z wolna opadasz na posłanie,
noc już nadchodzi z niedaleka,
tak zasypiają ci,
                           kochanie,
co dobrze wiedzą, że ktoś czeka.”

razem

sen
moje ciało
tak blisko twojego
moje ciało wplecione
w twoje uda
ocierające się o nie
moje usta
całujące
twój nagi tors
bezwstydnie obnażony
moje piersi rzeźbione
dotykiem twoich dłoni
i moja nagość
tylko dla ciebie
czy moglibyśmy żądać dziś więcej
….
P.s. dziękuję za przywitanie z Tobą
Nowego…