niedziela, 8 maja 2011

Widok z mojego okna….

” Jędrek i Ala mają swoją „mniłość”…
Mają siebie blisko i codziennie.
 Mają wzajemną troskę i czułość – siebie po prostu.
I żeby to wszystko mieć, żeby był ktoś,
kto nam zawsze serdecznie odpowie na zadane pytanie,
kto poda szklankę z zębami albo kardiamid i przytuli,
 trzeba się kiedyś zakochać,
nosić kwiatki i wyznawać uczucia, przeżywać pierwsze pocałunki,
czuć osławione motyle w brzuchu
i „zcałować każdy milimetr ciała” kochanej osoby.
Bo w zdrowiu i w chorobie, czując radość i bezpieczeństwo,
bo jest Ona, bo jest On.
A komu to przystoi?
Każdemu, bo „mniłość” nie ma metryki.
Jedzenie jako dar miłości?
Prawie zawsze. Mamy, babcie kochają, karmiąc –
zauważyliście?
Jedzenie może też być uwodzeniem, wyrazem troski, chęci pogłaskania podniebienia.
I nie muszą to być ostrygi uważane za afrodyzjak.
Ważne, jak je podajemy drugiej osobie z miłością.”
Fr. Książki „Widok z mojego okna” Małgorzaty Kalicińskiej. Cudowna książka, zbiór felietonów, jak dla mnie  idealna na podróż… pociągiem przez Polskę. :)