czwartek, 7 lipca 2011

Na zakręcie...

Pierwszy dzień po szpitalu...
Jakiś żart losu.
Ja zawsze zdrowa, pomimo wszystko silna,
straciłam przytomność i... wszystko stanęło do góry nogami.
Nie mam stwardnienia, nie mam guza mózgu. To mi zbadali.
Mam tężyczkę (uciążliwe coś) i torbiel w lewej półkuli mózgu.
I niby właściwie powinnam być zdrowa, a nie jestem.

uzupełnienie:
blog jest jakoby kontynuacją poprzedniego
z którym postanowiłam się rozstać:
http://niezwyczajnie-zwyczajna-melpomene.blog.onet.pl/