środa, 18 lipca 2012

Wiersze, których już nie ma...

Twoje usta, moich ust nie tknęły
twoje dłonie nie gładziły moich ud
twoje ciało nie okryło mnie spokojem
nie patrzyłeś na mnie gdy drżę
i ja nie patrzyłam
nie słuchałeś gdy płakałam
nie mówiłeś nic
nie było słów, gestów
nie było oczu
które mogłabym zapamiętać
nie ma wspomnień które
mogłyby zaboleć...

nie chciałam skrzywdzić cię
mój pocieszycielu
nie chciałam ukryć w dłoniach twarzy
gdy szeptałeś do ucha
sny o potędze
odszedłeś razem z innymi
choć wciąż przeciwko nim
odszedłeś nie mogą znieść
ludzkiej niewiary
odszedłeś wierząc w sens
swojego istnienia
byłeś tak blisko
i daleko zarazem
byłeś nikim
choć wszystkim w życiu
twej matki
byłeś wszędzie choć
twoich miejsc nigdy nie było
uciekałeś, chowałeś się
w ramionach ciemnookiej przystani
kochałeś jej pierś
dumnie sterczącą pod dotykiem
ramion dłoni których nie znała
wszystko naprawdę było
wszystko poświadczone przed bogiem
wszystko pełne miłosierdzia i łez
które już dawno wypłakane
wszystko już dawno przeżyte
choć nigdy tego nie było...

nie znamy swoich imion
nie znamy oczu
choć były takie bliskie
nie znamy słów które
każde z nas wypowiada
nie znamy myśli z którymi
zasypiamy
anonimowi kochankowie
anonimowe sny i nadzieje
które niespełnione....

strach zabrał każdy sen
każdą ciepłą myśl
która nie powstała...

obca twarz patrzy dzis na mnie z lustra
to nie tą twarz kochałeś
tamta nie miała tylu zmarszczek
tamta nie była taka smutna
i taka zmęczona
tamta pozbawiona była niewiary...