piątek, 12 grudnia 2014

#zawszeunichwymiekam

Przedwczoraj miałam wielką przyjemność odwiedzić mój ulubiony salon jednej z sieci telefonii komórkowej. Wchodzę, panie łypią na mnie krzywo swoimi oczami, tracę werwę. Wiem już że:
a) źle trafiłam
b) to był błąd
c) powinnam wyjść
Mimo to brnę dalej:
- dzień dobry, chciałam wymienić kartę sim na mikro...
(cisza, zastanawiam się nad tym co powiedziałam, czy czegoś nie pomyliłam)
- yyy, mąż był przed chwilą pytał, ale podobno muszę być osobiście...
- ja nie wiem czy był tu pani mąż! (oburzenie)
- dobrze czy coś jest potrzebne, dowód?
- a co pani chciała załatwić?
(nic, tak sobie przyszłam)
- chciałam wymienić kartę sim, na mikro
- jaki numer? - pani mnie pyta
podałam
- proszę podać jeszcze raz
zapewne weryfikacja poprawności, dzięki bogu wariant łatwiejszy, dla blondynek, pozostałe to numer od końca i na wyrywki jak w bankach internetowych :)
Pani wklepuje dane do komputera, łypie na mnie, nie wytrzymuję napięcia:
- a kiedy będzie aktywna ta karta?
- jak tamta będzie nieaktywna
(sensowne przyznaję)
- a kiedy tamta będzie nieaktywna (zadaje głupie pytanie)
- jak już ta będzie aktywna
- a kiedy to będzie? (nie daję za wygraną)
- mówiłam pani jak tamta będzie nieaktywna....
zdecydowałam, to mój ulubiony wśród jakichkolwiek salonów. :)


poniedziałek, 8 grudnia 2014

było dobrze

2 dni było dobrze, i nawet udało mi się przespać prawie całą noc...
a nad ranem znów wybuchła bomba
i te myśli, myśli, myśli, setki niespokojnych, smutnych myśli
prawdziwych i tych nieprawdziwych, goniących się...
jedna po drugiej...
i ta jednak najgorsza, najbardziej realna
ze już nigdy nie będzie lepiej, że już na zawsze wszystko się popsuło...
że przegrałam, to, co było dla mnie najcenniejsze...
że nie naprawie, tego co znaczy dla mnie wszystko...
że przegrałam to, co było całym moim życiem...
a tak bardzo, kocham Cię, moje życie, to którego już nie mam...

wtorek, 25 listopada 2014

536 - #mężu_zamiast_obiadu_kolacja

Po pierwszym wykładzie 1,5 godziny opóźnienia a wykładów jest 5. Jak tak dalej pójdzie utkniemy tu do nocy

Dzień w podróży.

Oczywiście pada. Oczywiście autobusy były co 15 minut. Oczywiście moje nie dojechały na czas. Ale oczywiście przyjechał inny autobus. Spóźniony ponad 30 minut. Oczywiście po wejściu do autobusu wszyscy siedzą po wewnętrznej stronie foteli bo po zewnętrznych siedzą torby, torebusie, torebunie, torbiszcze. Oczywiście usiadłam obok dziewczęcia sluchajcego tak głośno muzyki że echo rozchodziło się po całym autobusie. Oczywiście nie mogłam skupić się na książce. Oczywiście po wyjściu z autobusu rozpadało się jeszcze bardziej a tramwaj uciekł mi dosłownie z przed nosa... kocham Cię, moje życie — w mieście: Warsaw.

niedziela, 23 listopada 2014

534 - #przepis_na_chandrę_2

Przepis na pokonanie jesiennej chandry? Koncert znajomej kapeli. Cudowne towarzystwo. Pyszna pigwowka. Za takie wieczory jak wczorajszy, kocham cię, moje życie...

niedziela, 16 listopada 2014

ONA

Cały dzień, długo, długo nic. Cisza. Spokój. Ciepły koc,książka, notatnik, ołówek.
I nagle... ONA... wróciła :)... zamieszanie, lekki hałas...bałagan, śmiech i ciepło. Za JEJ radosne powroty, kocham Cię, moje życie :)

sobota, 15 listopada 2014

526 - Cudowny dzień

Już dawno nie było tak spokojnie, tak cudownie, tak życzliwie i wesoło. Może odwrócimy wreszcie naszą rzeczywistość, może wreszcie będzie tak, jak kiedyś. Może mój Anioł Stróż wrócił?
Oby jak najwięcej takich dni, bo przecież kocham Cię, moje życie.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Czarna dziura.

Czarna dziura wciągnęła mnie. Nic nie jest lepiej.
Najgorsze jest to, że ja wiem, WIEM, że coś się stało. WIEM.
Wiem, że coś jest nie tak. Wiem. Wszystko mi się rozpada...
Nie potrafię, tego powstrzymać...

niedziela, 9 listopada 2014

Tak bardzo, kocham Cię moje życie...

Miało być lepiej, a nie jest.
Miało być lżej, a nie jest.
Miesiąc temu, świat był cudowny, wszystko było ok.
W naszym domu był spokój, śmiech, radość.
Były też sprzeczki, ale ciche i krótkie.
A potem jakby mi ktoś zaczarował mój świat.
Jakby mi ktoś klątwę jakąś rzucił.
Jakby mój Anioł Stróż się ode mnie odwrócił...
Jakby to czego się bałam, (że wyczerpię swój limit szczęść),
właśnie się spełniło...
Mam wrażenie że mój świat, ten mój mały, prywatny
zmierza do zagłady.
Trwam i czekam.
Mam poczucie, że za chwilę, dosłownie jak kichnę,
otworzę szerzej oczy, spadnie coś na mnie, jakieś nieszczęście
po którym się nie podniosę...
Mam wrażenie, że wszystko mi się rozpada:
moja relacja z córką, moja relacja z mężem, moja relacja w domu,
moja relacja w rodzinie, moja relacja w pracy, moje zdrowie.
Całe moje ciało rozpada się, cała moja psychika rozpada się.

sobota, 8 listopada 2014

Nowy blog (przenosiny)

Więcej wpisów brak. Wszystko się zmienia, ja również. Więc i blog musi ulec zmianie. Obecny, jest kontynuacją poprzedniego. Następny ( Kocham Cię, moje życie ), jest kontynuacją tego. Serdecznie zapraszam.*

Wpisy od 07.07.2014 do dnia dzisiejszego pochodzą z bloga: nika-podrugiejstronielustra.blogspot.com