środa, 1 października 2008

Czasami mam wrażenie….

… że gdzieś tam, obok mnie siedzi „po turecku” moja zielonooka nadzieja… przygląda się jak z uporem próbuję odnaleźć ją tam gdzie jej już nie ma. Słucha jak wydaje mi się że ją słyszę, jak szepcze mi do ucha wszystko to co niewypowiedziane … widzi jak z uporem podsuwam sama sobie pod oczy fotografie z tym co mi się zdawało jej obliczem… podziwia z nieprzyzwoicie fałszywym uśmiechem jak próbuję nazwać to co nienazwane, jak tworze słowa które nigdy nie staną się, jak walczę z barwami których nie wymyślono… jak tworze coś co nie do stworzenia, jak obnażam coś czego nigdy nie było… jak walczę ze światem który dawno już jest… jak nadal buduje na gruzach mój dom który odrodzić się nie jest w stanie… patrzy na mnie i śmieje się tak cicho, tak po prostu, ciągle i ciągle od nowa… muszę strasznie ją rozbawiać każdego dnia…