wtorek, 25 listopada 2014

Dzień w podróży.

Oczywiście pada. Oczywiście autobusy były co 15 minut. Oczywiście moje nie dojechały na czas. Ale oczywiście przyjechał inny autobus. Spóźniony ponad 30 minut. Oczywiście po wejściu do autobusu wszyscy siedzą po wewnętrznej stronie foteli bo po zewnętrznych siedzą torby, torebusie, torebunie, torbiszcze. Oczywiście usiadłam obok dziewczęcia sluchajcego tak głośno muzyki że echo rozchodziło się po całym autobusie. Oczywiście nie mogłam skupić się na książce. Oczywiście po wyjściu z autobusu rozpadało się jeszcze bardziej a tramwaj uciekł mi dosłownie z przed nosa... kocham Cię, moje życie — w mieście: Warsaw.