poniedziałek, 21 marca 2016

13/16 Colleen Hoover - Maybe Someday



wydawnictwo - Otwarte
data wydania - 13 maj 2015
liczba stron - 440
moja ocena - 10/10


 Opis wydawcy:  On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…

Bestseller „New York Timesa”.
Drugie miejsce w plebiscycie Goodreads Choice Awards 2014 w kategorii Romans.

Długo zbierałam się do przeczytania tej książki, mimo wielu bardzo pozytywnych opinii jakie o niej przeczytałam. Teraz natomiast zastanawiam się jak opisać tę książkę... 
Do głowy przychodzi mi tylko kilka określeń, piękna, muzyczna, ciepła, mądra, dojrzała, pełna czułości. Ale to tylko jedna strona, bo głębiej znajdziemy walkę wewnętrzną, trudną. bolesną, targającą zarówno bohaterami, jak i nami czytelnikami.Znajdziemy się w czasie zawieszonym między kiedyś a teraz. I w pewnym momencie sama miałam takie poczucie, że nie da się tej walki wygrać, że cokolwiek się stanie pozostanie żal, złość, smutek. Mając tą świadomość mimo wszystko czytałam dalej z poczuciem, że musi się coś wydarzyć, musi stać się coś, co zakończy te rozterki. Czy się stało? Dowiedzie się czytając tą powieść niby o niczym, choć o wszystkim, bo bo uczuciach. Do książki dołączona jest można powiedzieć ścieżka dźwiękowa. Mi dodatkowo towarzyszyła przy czytaniu ścieżka  z filmu Once. Jakoś nie mogłam w sobie oddzielić tych pozycji. Polecam, choć zdaje sobie sprawę, że to nie jest typowe romansidło i nie każdemu może przypaść do gustu. Mi przypadła, a czytając miałam wrażenie że nie mogę złapać tchu, a to dla mnie najlepsza recenzja :)