piątek, 29 kwietnia 2016

24 / 2016 Szymon Hołownia - Holyfood, czyli 10 przepisów na smaczne i zdrowe życie duchowe

wydawnictwo - znak
liczba stron - 144
rok wydania - 2014
kategoria - literatura polska, religia
moja ocena 7,5 - 8/10







Szymon Hołownia zaskakuje po raz kolejny! Wprowadza nas w tajniki duchowego życia przez… kuchnię. Proponuje proste i sprawdzone przepisy, dzięki którym odzyskamy siły i zdrowie. Korzystając z własnego doświadczenia Hołownia zdradza nam, jak możemy wysmażyć cuda i nakarmić wygłodniałą duszę. Wszystkie potrzebne do tego składniki mamy pod ręką. Wystarczy po nie sięgnąć i… połączyć w zupełnie nowy sposób!
Ta książka nie jest zwykłym poradnikiem. To wielka…
… akcja – regeneracja!
Potrząśnij swoją duszą – bez wyrzeczeń, bez wychodzenia z domu, bez efektu jo-jo!
/opis: www.znak.pl    
 
 
 Książka  Holyfood, to druga książka Szymona Hołowni, która miałam przyjemność przeczytać. W świecie zdominowanym przez najróżniejsze diety świata, ten autor proponuje nam kolejną, ale jakże ważną, ciekawą, osobistą, mądrą, przewrotną i potrzebną dietę. Mało tego, zastosowanie się do przepisów nie odbije się nam czkawką, nie będziemy zagrożeni efektem jo-jo. To co może się nam przydarzyć,  to efekt wyszczuplenia naszych dóbr (w celu dążenia do prostoty), jak również przybranie na wadze naszych uczuć, dobrych myśli, przeżyć, i zdecydowane poprawienie kondycje naszego życia duchowego :). A przecież o tym właśnie marzy większość z nas. To idealna pozycja dla osób, tak jak ja uwielbiających pracę nad sobą, swoim życiem. Delektujących się podróżami w głąb siebie i swojego życia. Hołownia pisze o Wierze, ale ta Wiara to kwintesencja nauk katolickich, tych z wyższej półki, przełożona na język współczesny. Jeśli ktoś poszukuje katolickiego bełkotu, zamartwiania się, zrzędzenia, moralizatorki, nakazów i zakazów, niech nie sięga po tę książkę, bo tego właśnie w niej nie znajdzie.  Hołownia pokazuje nam, swoją drogą, jako przykład i to niekoniecznie do naśladowania, a jako inspirację do poszukiwania swojej drogi. Nie wskazuje nam idealnego kościoła, a zachęca do poszukiwań. Autor dostrzega różnice między ludźmi i nie nakazuje jedynych słusznych rozwiązań a zaprasza do rozważań. To idealna pozycja na rekolekcje. W dodatku pełna ciepła, humoru, pozytywnych zwrotów.Takie książki czyta się niemalże jednym tchem. Polecam. 


Mój ulubiony fragment:
"Od wieków nic się w tej sprawie nie zmieniło: nadzieja umiera ostatnia. Nadzieja na to, że będzie ciut lepiej, nie gorzej, że jeszcze coś się uda, że ktoś pokocha, cofnie się choroba, że nie będzie bolało, czegoś będzie mniej lub więcej albo że tak jak jest, będzie już zawsze. ile razy zdarzyło mi się widzieć człowieka, który zarzekał się, że na pewno w nic nie wierzy, że to wszystko jest jeden pic na wodę, ale wewnątrz i tak rozdzierała go myśl , ze gdyby to wszystko jednak była prawda, nie byłoby wcale tak najgorzej no nie?" 
Cytat pochodzi z rozdziały "Jak wysmażyć cuda"