poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Nasz mały PRL. Pół roku w M-3 z trwałą, wąsami i maluchem


 autor - Izabela Meyza, Witold Szabłowski
Wydawnictwo - Znak
data wydania - 2012
liczba stron - 300
kategoria - literatura współczesna, polska
moja ocena 9/10


Co dziś rzucili?... czyli podróż do przeszłości. Przystanek PRL
Kolejki po girlandy papieru toaletowego, „Brutal” obok „Pani Walewskiej”, rodzinna podróż maluchem do Bułgarii. Czasy, w których panie nosiły trwałą, a panowie „męski zwis”, dobrze znamy z filmów Barei albo przeżyliśmy na własnej skórze... Ale warto spojrzeć na nie w zupełnie inny sposób. Dwójka dziennikarzy, Iza i Witek, postanowili na pół roku przenieść się do rzeczywistości przełomu lat 1981/1982. Zamieszkali w bloku z wielkiej płyty, zrezygnowali z Internetu i komórek, a po Warszawie jeździli fiatem 126p. Dziecku wręczyli zabawki pamiętające czasy Jaruzelskiego, a w ich kuchni zagościły dania polecane przez kultową „Przyjaciółkę”. Po co to wszystko? Autorzy sprawdzili czym różni się współczesne życie od tego sprzed trzech dekad. Zabrali nas w sentymentalną podróż, przyjrzeli się absurdom PRL-u, ale przede wszystkim szukali odpowiedzi na pytanie, czy dziś żyje się nam lepiej. 
/źródło opisu:  www.znak.com.pl

Niesamowity pomysł! Kto wpadłby na to, by na 6 miesięcy znów żyć w czasach PRL-u? A jednak para dziennikarzy postanowiła nawet ten pomysł wcielić w życie! Czytając przeniosłam się w czasy kiedy mnie jeszcze nie było, choć może jakieś plany opaczności na moje powstanie już istniały... Przeniosłam się w czasy, które znam z opowieści swoich rodziców, czasy o których z jednej strony wspomina się źle, ale z drugiej wciąż, mimo wielu ówczesnych trudności traktuje się z kultem. "Bo życie wtedy było inne", bo sąsiedzi trzymali się blisko, bo przyjaciele spotykali się ze sobą, bo do szczęścia wystarczyła kawa w gronie znajomych. Bo niby nic nie było, ale jakoś starczało, bo nie było internetu, telefonów komórkowych, samochody były kiepskie, a jednak ludzie nie czuli się samotni...  Tak, to część tej historii.
Całość napisana jest w bardzo sympatyczny, barwny sposób. Wiele razy uśmiałam się czytając tę książkę, wiele razy też, czytałam z niedowierzaniem, że tak się da, jak również z żalem i zazdrością, bo to zdecydowanie była niesamowita przygoda i podziwem, bo nie wiem czy dałabym radę wytrzymać bez współczesności :).
Czytając tę książkę, trzeba pamiętać tylko o jednym. To nie jest pozycja historyczna i nie ma na celu przedstawienia wszystkich socjologicznych faktów z życia w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. To opowieść, która wybiórczo, raczej od strony optymistyczo - humorystycznej pokazuje wyrywki z życia lat pierwszej połowy lat 80.
Książkę pochłonęłam właściwie w jeden wieczór. Polecam.