niedziela, 11 grudnia 2016

76/2016 Sprawa Niny Frank - Katarzyna Bonda


Wydawnictwo - Muza
Cykl - Hubert Meyer - t. 1
Data wydania - 2016
Liczba stron - 489
kategoria - kryminał
Moja ocena - 8/10

To moje trzecie spotkanie z powieściami Katarzyny Bondy. Wcześniej czytałam kolejne części serii: Tylko martwi nie kłamią oraz Florystkę. Sprawa Niny Frank to debiutancka powieść i pierwsza cyklu o słynnym psychologu policyjnych. Ja sięgnęłam po nią, by dopełnić serię. Według reguły ostatni będą pierwszymi, pierwsi natomiast ostatnimi :) Wszystkie trzy książki zbierają w sieci pozytywne opinie i wcale się temu nie dziwię.
Główny bohater powieści - profiler Hubert Meyer, wraz z komendantem policji Eugeniuszem Kulą, prowadzą śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa uwielbianej przez polaków serialowej aktorki i celebrytki Niny Frank. W trakcie trwania śledztwa poznajemy coraz mroczniejszy obraz życiorysu aktorki. Obraz pełen skandali, kochanków, nałogów, niszczycielskiej siły i cieni grzechów przeszłości. 
Narracja powieści przebiega właściwie dwutorowo. Przeszłość poznajemy z zapisów internetowego dziennika prowadzonego przez gwiazdę (taki mroczny głos z za grobu) i wydarzeń teraźniejszych, które są raportem z przebiegu śledztwa, pracy policji oraz życia mieszkańców małej wsi.
W książce poza główna akcją, znajdziemy ciekawe opisy profilu mordercy. Mam wrażenie, że to właśnie opisy stanowią najmocniejszą stronę stylu Katarzyny Bondy. Nie nudzą, przynajmniej mnie. Wprowadzają za to w klimat miejsc, ludzi, ich zachowań. Ucieszył mnie niezmiernie wątek problemów osobistych głównego bohatera. Teraz rozjaśniło mi się trochę w głowie, bo w kolejnych częściach znajdziemy dość enigmatyczne informacje na ten temat. Zaciekawił też opis życia głównej bohaterki, jej darzenie do destrukcji, jej niszczycielska siła, która odbiła się na ludziach z jej otoczenia.
Wszystko to połączone w jedną całość powodowało, że byłam coraz bardziej zaintrygowana dalszą treścią i tym co jeszcze wyjdzie na jaw. Jakie mroczne wydarzenia jeszcze wyjdą na światło dzienne. Ile jeszcze nieszczęść ludzkich, błędnych decyzji i ścieżek destrukcji odsłoni śledztwo.
Czytanie Sprawy Niny Frank sprawiło mi wiele przyjemności i na pewno skłoniło do poznania kolejnego cyklu autorki. Szczególnie że Katarzyna Bonda cieszy się niesłabnąca popularnością i ciągle tworzy coś nowego. Okrzyknięto ją nawet mistrzynią polskiego kryminału. Czy słusznie? To myślę każdy musi rozważyć samemu, bo zdania są podzielone. Dla mnie to bardziej powieść obyczajowa, z mocnym wątkiem kryminalnym.
Na tym chciałabym zakończyć. Ale niestety, jeśli chce być rzetelna muszę zauważyć kilka minusów. Po pierwsze tytuły rozdziałów zdradzają ich treść co wytrącało mnie z czytelniczego transu. Właściwie jak się uprzeć, to spis treści możemy uznać za gotowy plan wydarzeń, a chyba nie o to chodzi, szczególnie w kryminałach. Na minus zapisuję również niewyjaśnione, zgubione wręcz wątki, do których wiem, że autorka nigdy nie powróciła w kolejnych częściach. No i te dwa ostatnie rozdziały. Szczerze pisząc, nie zrozumiałam ich, nie zrozumiałam też sensu ich zamieszczenia w książce.
Bez względu na to zdecydowanie polecam tę książkę. Myślę że to ciekawa lektura, z którą miło spędzicie jesienno - zimowy czas. A że jest niedoskonała? No cóż. Czasem te niedoskonałości, wzbudzają największe zaciekawienie. Najlepiej przeczytajcie i zadecydujcie sami.