piątek, 20 października 2017

127/2017 [PRZEDPREMIEROWO] Serce z piernika, Magdalena Kordel, Znak, 2017

Serce z piernika - Magdalena Kordel
Wydawnictwo Znak
Data wydania - 27.10.2017
Liczba stron - 400
Kategoria - lit. obyczajowa
Moja ocena - bardzo dobra











 W tym roku wyjątkowo wcześnie poczułam w sobie świąteczny klimat (jeszcze przed sklepowymi witrynami). Tym bardziej cieszę się, że wydawnictwo Znak i Magdalena Kordel wyszli tym moim odczuciom naprzeciw i mogę już w październiku cieszyć się niesamowicie smakowitą i świąteczną lekturą książki "Serce z piernika". 

Główną bohaterką powieści, jest Klementyna - mistrzyni pieczenia pierników. Kobieta samotnie wychowuje córkę Dobrochnę, niesamowicie żywą, zwariowaną i gadatliwą dziewczynkę, oraz równie żywą i stwarzającą jeszcze więcej problemów babkę. Jakby tego było mało, kobieta postanawia się przeprowadzić do miasteczka na przysłowiowym końcu świata. Co z tego wyniknie? Jak to zwykle bywa sporo kłopotów i niespodziewanych sytuacji. Czy bohaterka upora się z nimi?

W swojej najnowszej książce autorka "Anioła do wynajęcia" (KLIK) ofiarowuje nam to co najlepsze na święta. Dużo ciepła, miłości, zagadek z przeszłości, cudowne zapomniane przez świat miasteczka, niezwykłych mieszkańców, pierwszorzędne dialogi i oczywiście wiele cudownie pachnących pierników. 


Przyznam szczerze, mam wielką słabość do takich lektur. Uwielbiam ich klimat, który pozwala łagodnie przejść ze smutnego października czy listopada, do ciepłego, pachnącego miłością i piernikami grudnia. "Serce z piernika" jest właśnie taką książką. Magdalena Kordel składa w niej niejako obietnice swoim czytelnikom, że wszystkie sprawy się poukładają i że do świąt będzie pięknie, mimo zawirowań. Czy to nie wspaniała obietnica? Jak dla mnie zdecydowanie tak.

Gorąco polecam. To idealna lektura na przedgrudzień. :)

Za otrzymany egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.




czwartek, 19 października 2017

126/2017 [PRZEDPREMIEROWO] Zostań do rana, Agnieszka Krakowiak-Kondracka, Literackie, 2017

Agnieszka Krakowiak-Kondracka
Zostań do rana
Wydawnictwo - Lietarckie
Data wydania - 26.10.2017
Liczba stron - 264
Kategoria - lit. obyczajowa
Moja ocena - dobra










"Zostań do rana" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Krakowiak-Kondrackiej i przyznam szczerze, do końca nie wiedziałam, czego mogę się z związku z tą pisarką spodziewać.   Tym większe okazało się moje zaskoczenie tą powieścią. Oczywiście pozytywne :).

"Zostań do rana" to standardowy scenariusz na romans. Kobieta po rozwodzie, ze złamanym sercem, spotyka mężczyznę, a właściwie mężczyzn po przejściach. No cóż to nadal chwyta, może dlatego, że wiele kobiet czuje się na takich życiowych zakrętach. To zdanie brzmi trochę jak krytyka, choć w sumie nie podchodzę do tego w ten sposób. Całość tej książki stanowi dobrze napisaną, ciekawą i mądrą historię o ludzkich wyborach i ich konsekwencjach. Nie ma może fajerwerków, jednak jeśli ktoś tak ja ja potrzebuje teraz, spokojnej, nieskomplikowanej, jednak niezwykle przyjaznej i ciekawej historii na ostatnie jesienne wieczory, to ta pozycja jest do tego idealna.

Główną bohaterką powieści jest Basia. Kobieta poświęciła swoje życie mężowi, wspomagała go w pracy, zrezygnowała ze swoich ambicji oraz znajomych. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, mąż zaczął szukać kogoś mniej oddanego i... młodszego. Niestety znalazł. Basia została sama, w starym domu na przysłowiowym końcu świata, otoczona gromadką niesfornych psów. Wszystko jakoś by się toczyło, gdyby nie nieszczęśliwy wypadek. Unieruchomiona kobieta potrzebuje kogoś do pomocy. Chętnych jest aż nadto, co więc z tego wyniknie? Tego dowiecie się oczywiście sięgają po tę powieść.

Ja gorąco Was do tego zachęcam. Czas spędzony, przy tej książce nie będzie stracony. :)

Za egzemplarz recenzencki, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackie.






 

środa, 18 października 2017

125/2017 I jak tu się dogadać?!, Bogdan de Barbaro, Danuta Kondratowicz, Literackie, 2017

I jak tu się dogadać?!
Bogdan de Barbaro, Danuta Kondratowicz
Wydawnictwo - Literackie
Data wydania - 22.06.2017
Liczba stron - 262
Kategoria - poradniki











Jak się dogadać i nie zwariować? Kto nie zadaje sobie tego pytania. Sztuka komunikacji, jest jedną z najtrudniejszych. Codzienne porozumiewanie się, jest jak gra o złożonym stopniu trudności. Często bywa tak, że to właśnie w rodzinie, wśród najbliższych najtrudniej jest się nam dogadać. Warto nad tym popracować. Lektura przedstawianego dziś poradnika może okazać się w tym pomocna.

Publikacja "I jak tu się dogadać?!" jest poradnikiem nie tylko o tym, jak rozmawiać, ale i jak słuchać. Jak porozumieć się między sobą mimo zabiegania i różnych szumów komunikacyjnych. Oraz o tym jak dać sobie i partnerowi szansę na wzajemny szacunek i dogadanie się.

Terapeuta Bogdan de Barbaro wraz z dziennikarką Danutą Kondratowicz przedstawiają bardzo charakterystyczne przykłady punktów zapalnych, które mogą pojawić się w wielu rodzinach. Książka omawia trzy scenariusze terapii par: dwie siostry kłócące się między sobą, para, której mąż nie chce zgodzić się na powrót żony do pracy, jak również problemy rodziny patchworkowej. Co prawda, żaden z przypadków nie jest dokładnie taki jak mój, jednak i tak wiele informacji zawartych w książce, udało mi się przełożyć na swoje relacje i z nich skorzystać. Część poradnika zawiera informacje na temat różnych konfliktów rodzinnych ich źródeł, oraz sposobów ich rozwiązywania.

"I jak się tu dogadać?!" jest książką adresowaną głównie do osób zajmujących się komunikacją rodzinną.  Jest to też ciekawe stadium przypadku dla psychoterapeutów, psychologów, albo czytelników takich jak ja, próbujących zrozumieć różne zachowania. Choć wydaje mi się, że osoby związane z medycyną doskonale znają nazwisko terapeuty Bogdana de Barbaro i pewnie po tę publikację już sięgnęli, bądź mają to w planach. Jednak myślę, że każdy kto interesuje się psychologią czy jak ja komunikacją, odnajdzie wiele wartościowych informacji w tej książce.

Polecam


Za przekazanie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackie.

poniedziałek, 16 października 2017

Październikowe nowości moim okiem

Wydawnictwo Rebis

Polski Doktor Żywago
Stefan Türschmid, autor bestsellerowej powieści Mrok i mgła, tym razem przenosi czytelnika do Rosji początków XX wieku. Jan – polski szlachcic, kawalerzysta, jeździec konkursowy i Katia – młodziutka rosyjska śpiewaczka. Piękni, młodzi, zakochani. I gdy już się wydaje, że ich szczęściu nic nie może zagrozić, Europa staje w ogniu. Jana i Katię rozdziela przetaczająca się przez kontynent wojna, a potem rewolucja. Ich świat nie jest już światem muzyki i pięknych koni, lecz światem krwi, głodu i strachu. Czy ich miłość przetrwa tę trudną próbę?
Czwarty czerwony, w którym autor po mistrzowsku splata prawdę historyczną z fikcją literacką, odkłamuje rewolucję październikową – której setna rocznica przypada w roku 2017 – i wojnę domową w Rosji, opowiada dzieje Legionów Polskich i wojny polsko-bolszewickiej. Czytelnik znajdzie tu historie zwykłych niezwykłych ludzi, wielkich przywódców i polityków: cara Mikołaja II, Józefa Piłsudskiego i Włodzimierza Iljicza Lenina.


Wydawnictwo W.A.B.

Ponure korytarze szpitalnego oddziału psychiatrii i niepokojące listy od tajemniczego wielbiciela. Wygląda na to, że doktor Joanna Skoczek znalazła się w niebezpieczeństwie.

Joanna Skoczek odbywa rezydenturę na oddziale psychiatrii warszawskiego Szpitala Wschodniego. Podczas gdy ponure szpitalne korytarze same z siebie przyprawiają o gęsią skórkę, w podziemnym magazynie zostaje znaleziony trup jednej z pacjentek. Do wyjaśnienia sprawy zostaje skierowany przystojny lekarz medycyny sądowej Marek. W dodatku Asia otrzymuje ostatnio niepokojące listy od anonimowego wielbiciela.




Wydawnictwo Czarna owca


Zaginięcie czteroletniej Linnei z gospodarstwa koło Fjällbacki przypomina tragiczne wydarzenie sprzed trzydziestu lat. Z tego samego miejsca zginęła wtedy mała dziewczynka, której ciało zostało wkrótce znalezione w pobliskim leśnym jeziorku. Do morderstwa przyznały się dwie trzynastolatki, potem to odwołały, jednak sąd uznał je za winne, chociaż jako nieletnie nie trafiły do więzienia. Jedna z nich mieszkała potem spokojnie w Fjällbace. Druga wróciła po latach jako słynna hollywoodzka aktorka, aby zagrać w kręconym tam filmie o aktorce Ingrid Bergman, która często spędzała wakacje w tej okolicy.
Patrik Hedström i jego koledzy z komisariatu w Tanumshede zaczynają szukać jakiegoś związku między obiema sprawami, chociaż początkowo sami w niego nie wierzą. Pomaga im Erika Falck, która pracuje nad książką o zbrodni sprzed lat.




Wydawnictwo Iuvi

>>> Recenzja niebawem na blogu<<<


„Przygotuj się! Świat Niziny jest zdradziecki… Świetnie napisana, mocna opowieść – będziesz jej więźniem do ostatniej strony!”
Peter Jackson, reżyser m.in. „Władcy Pierścieni” i „Hobbita” o książce „Na krawędzi wszystkiego”
Szczęście i cierpienie, światło i ciemność – dwa światy i ludzie na ich krawędzi
Zoe i Iks żyli w dwóch światach i nigdy nie mieli się spotkać.
Ale się spotkali.
Tylko jak mają być razem, gdy oba światy sprzysięgły się przeciwko nim?
Zoe ma 17 lat, zwariowaną matkę wegankę, młodszego brata z ADHD i prawdziwą przyjaciółkę. Ma też za sobą trudny rok, kiedy tragicznie zmarł jej ojciec, a zaprzyjaźniona para staruszków z sąsiedztwa zaginęła bez śladu.
Jakby tego było mało, szukając brata podczas burzy śnieżnej, Zoe zostaje brutalnie zaatakowana i widzi coś, czego nie powinna widzieć. I kogoś. Nazwała go Iks.
Zoe nie wie, że to łowca głów. Tajemniczy, przystojny i nękany losem, którego nie rozumie, pracuje na zlecenie lordów z Niziny – mrocznego i brutalnego miejsca, w które trafiają najgorsi szubrawcy. Tym razem przyszedł po bandytę, który zaatakował dziewczynę.
Iks i Zoe nigdy nie mieli się spotkać. Łowcy z Niziny nie mogą ujawniać się nikomu poza swymi ofiarami. Iks, by uratować Zoe, łamie wszystkie zasady Niziny. I ponosi brutalne tego konsekwencje.
Beznadzieja, samotność i ból – Iks zna tylko to. Zoe pokazuje mu, że może być inaczej. Kiedy X i Zoe dowiadują się więcej o ich swoich światach, zaczynają zadawać pytania o przeszłość, własny los i swoją przyszłość. Ale wyrwanie Iksa z Niziny i przecięcie więzów przeszłości, które pętają Zoe, będzie od obojga wymagać konfrontacji z własną ciemną stroną.


Wydawnictwo Kobiece

 Moja recenzja tu: KLIK



Najlepsza książka 2016 roku! Bestsellerowa autobiografia Hope Jahren – kobiety, która poświęciła się studiowaniu świata roślin, gleb i nasion. Słynna badaczka opowiada o ekscytujących odkryciach, nieuchronnych rozczarowaniach, wielkich triumfach i fascynacją światem przyrody.










Wydawnictwo Literackie

>>> Recencja Sekretu roślin tu -  KLIK

Fascynujące tajemnice świata, który szczeka, miauczy, syczy, bzyczy, ryczy, buczy, muczy, kląska i pohukuje… 

Zwierzęta - dzikie i te oswojone, nasze domowe pieszczochy – mają wiele sekretów. Pora je poznać. Dzięki Fleur Daguey odkryjesz, że twój ulubiony kot może stać się prawdziwym zabójcą, niektóre ryby są w stanie przeżyć nawet w temperaturze 50°C, a japońskie makaki dzielą się między sobą… kulinarnymi przepisami! Poczujesz dreszcz na plecach, czytając o tygrysach ludojadach i żarłocznych ptasznikach… Nauczysz się też w końcu odróżniać gawrony od kruków, a pingwiny od alek. W tej zielonej książeczce, kontynuacji bestsellerowych Sekretów roślin Anne-France Dautheville, znajdziesz ponad 300 anegdot, historyjek i legend na temat zwierząt. Są poważne i zabawne, czysto naukowe i bardzo praktyczne, użyteczne i całkiem zbędne, i niezmiennie nas fascynują oraz zaskakują.


Arcydzieło literatury dziecięcej Nieumiałek powraca!

W zamieszkanej przez małe ludki dolinie żyje paczka zgranych i pomysłowych przyjaciół, a każdy z nich ma wyjątkowe zdolności. Tylko Nieumiałek nie potrafi nic szczególnego – zna się jedynie na żartach i psotach. Jednak nie chce się do tego przyznać i wszystkim opowiada wymyślne historie ze sobą w roli głównej.

Podczas lotu balonem chłopcy rozbijają się na wyspie zamieszkanej przez grzeczne i poukładane dziewczynki. Lekarka Jodyna i jej przyjaciółki boją się, że chłopcy okażą się rozrabiakami i łobuziakami, dlatego zamykają ich w szpitalu. Tylko Nieumiałek przez przypadek pozostaje na wolności. Stara się zrobić dobre wrażenie na dziewczynkach i dzieli się z nimi niesamowitymi opowieściami na swój temat. Ale kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później zostanie ukarane… A w jaki sposób? Przeczytajcie sami!


Moja recenzja tu >> KLIK


Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością i… gromada porzuconych czworonogów. Będziesz śmiać się przez łzy! Bo Agnieszka Krakowiak-Kondracka jak nikt inny opowiada historie z życia wzięte. Dowiodła tego w Jajku z niespodzianką i Cudzych jabłkach.

Pieczołowicie wznoszony przez lata szklany zamek Baśki rozpadł się z dnia na dzień niczym domek z kart. Andrzej, którego przysięgała kochać w zdrowiu i w chorobie, na dobre i na złe, póki śmierć ich nie rozłączy, odszedł do innej. Z litości zostawił Baśce dom na prowincji (mieli tam, z dala od stolicy, zbudować swoje szczęścia), ale przywłaszczył sobie wspólnie tworzony przez ostatnie lata projekt architektoniczny. Nie oponowała, nie miała siły. Samotna kobieta z wielkiego miasta uwięziona na odludziu, bez pracy i dochodów... Z rozpaczy zaczęła przygarniać psy – obolałe, porzucone, niekochane. A one odwdzięczały się z nawiązką, poza jednym – choć bardzo próbowała, nie potrafiła zdobyć zaufania największego i najgroźniejszego z nich, Baszira. A jednak wciąż wierzyła, że wszystko się ułoży... Gdyby tylko nie wypadek i ta przeklęta złamana noga!

Kto pomoże samotnej kobiecie na skraju bankructwa? Taka może liczyć co najwyżej na pomoc recydywisty! Kostek ma za sobą mroczną i tajemniczą przeszłość. Może właśnie dlatego jako jedyny potrafi zdobyć zaufanie Baszira? Czy uda mu się oswoić również Baśkę? Czy najzdolniejsza na roku pani architekt odzyska wiarę w siebie i zbuduje na nowo swoje „szklane gniazdo”?

Wydawnictwo Marginesy


Jak żyła Frida Kahlo? Czym się otaczała? Jakie miejsca kochała? Które najbardziej ją inspirowały? Czym był dla niej Niebieski dom?
W tym domu, obecnie jednym z najpopularniejszych muzeów w stolicy Meksyku, artystka przyszła na świat, dorastała, przez wiele lat mieszkała z Diegiem Riverą, a w końcu umarła. W tym domu też kilkakrotnie wracała do zdrowia: najpierw w 1918 roku, gdy zachorowała na polio, a potem w wieku osiemnastu lat po wypadku, z którego ledwo uszła z życiem. Przez prawie dwa lata była przykuta do łóżka, leżąc w gipsie i aparatach ortopedycznych. To właśnie wtedy zaczęła malować: chciała zabić nudę.
Po ślubie z Riverą Frida mieszkała w różnych miejscach w Meksyku, a także za granicą, gdy wyjechała na krótko do Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie wróciła jednak tam, gdzie się urodziła.
Ta bogato ilustrowana książka zawiera obrazy Fridy oraz archiwalne ilustracje i zdjęcia rodzinne, przedmioty i artefakty, które kolekcjonowała, a także fotografie miejsc, gdzie przebywała. Przybliży to czytelnikowi regiony kształtujące artystkę oraz dobrze znane jej domy i krajobrazy, z których czerpała inspiracje.
Frida Kahlo prywatnie opowiada o tym, jak kultura meksykańska, tamtejsze zwyczaje i krajobrazy wpływały na życie i twórczość tej niezwykłej malarki. Autorka analizuje obrazy, zdjęcia archiwalne, fotografie rodzinne, przedmioty, które Frida zbierała, ukochane miejsca. To opowieść o kobiecie niezależnej, artystce, która wyprzedzała swój czas i rozsławiła sztukę meksykańską.

Wydawnictwo Wielka Litera
 Recenzja na blogu wkrótce

Zapomnijcie o hygge. Teraz wszystko kręci się wokół IKIGAI. „The Times”

Było już work life balance, slow life i hygge. Teraz czas na ikigai – japońską filozofię szczęścia.

To są fakty, a nie chwyt marketingowy – Japończycy zajmują czwarte miejsce na świecie pod względem długości życia, a Japonki drugie. Zawdzięczają to IKIGAI, które nazywają "powodem, dla którego chcesz rano wstać z łóżka". IKIGAI jest obecne w ich codziennym życiu, w karierze zawodowej, w związkach, w rodzinie i w każdej czynności, którą wykonują.
„Ikigai. Japońska sztuka szczęścia” to nie jest kolejna książka ze zbiorem złotych zasad i jedynych słusznych prawd. Nic z tych rzeczy! To błyskotliwa, intrygująca i pełna ciekawostek opowieść o tajemnicy szczęścia mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego Japończycy dożywają tak sędziwego wieku, ciężko pracują bez choćby słowa narzekania, jak na zawołanie wymyślają innowacyjne rozwiązania, którymi zachwyca się świat, to odpowiedzi znajdziecie w tej książce.
W niezwykłą podróż w nieznane zabierze was Ken Mogi – neurobiolog, wykładowca akademicki, a nade wszystko – Japończyk z krwi i kości. Lepszego przewodnika nie można sobie wymarzyć.
Ken Mogi przedstawia pięć filarów, które pozwolą osiągnąć IKIGAI w życiu. Dzięki praktycznym radom, mądrościom i własnemu doświadczeniu prowadzi do pełnej, świadomej i zdrowej życiowej równowagi
Bierze czytelnika za rękę i krok po kroku wyjaśnia mu, czym jest ikigai (iki – „żyć” oraz gai – „powód”). Na przykładach (historycznych i współczesnych) przedstawia filary japońskiej filozofii szczęścia. Przekonuje, dlaczego warto zaczynać od małych rzeczy i cieszyć się z drobnych przyjemności. Pokazuje, jak uwalniać siebie, szukać harmonii i trwania, myśleć o tym, co tu i teraz. W swoich opowieściach o sztuce szczęścia przedstawia nawet postaci z pierwszych stron gazet: od Harukiego Murakamiego, przez Baracka Obamę i Steve’a Jobsa, po Walta Disneya i pokazuje, jak ikigai zmieniło ich życie.
IKIGAI ma moc, aby zmienić życie.


Wydawnictwo Znak

Moja recenzja tu >>KLIK
Zatrzymaj się i rozejrzyj dookoła. Czasami tyle wystarczy, by w twoim życiu zaczęły się dziać cuda.
Klementyna – mistrzyni pachnących pierników – całe życie spędziła na walizkach. W najbardziej niespodziewanych momentach babcia Agata brała ją za rękę i ruszały w nieznane.
Dziś w oczach maleńkiej córeczki Dobrochny bohaterka dostrzega własną dawną niepewność i strach na widok babki szykującej się do drogi. Klementyna już wie, że przyszedł czas, by zmienić swoje życie i zacząć spełniać najskrytsze pragnienia.
Ale co ma z tym wspólnego lukrowana piętrowa kamieniczka jak ze snu?
Serce z piernika przeniesie cię w świat, w którym najważniejsza jest siła marzeń, a cuda – duże i małe – zdarzają się wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebujesz.



piątek, 13 października 2017

124/2017 Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień, skoncentruj się i wyostrz swój twórczy umysł, Jocelyn K. Glei, Onepress

Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień, skoncentruj się i wyostrz swój twórczy umysł, 
Jocelyn K. Glei, 
Wydawnictwo - Onepress
Liczba stron - 240
Rok wydania - 2015
kategoria - poradnik


"Czekanie na inspirację do pisania jest niczym czekanie na lotnisku na pociąg."






Kto z nas nie ma problemów z notorycznie brakującym czasem? Komu udaje się zrealizować wszystkie zadania z listy i mieć poczucie satysfakcji, że dzień spędziło się produktywnie i bez strat czasowych? Dla mnie jest to niezmiernie trudne, jednak od pewnego czasu szukam sposobu na to jak efektywnie, systematycznie i z zachowaniem umiaru układać sobie plan dnia i go skutecznie realizować. Jeśli jesteście na tym samym etapie życia i potrzebujecie wsparcia w zakresie zarządzania swoją codziennością, polecam Wam publikację "Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień, skoncentruj się i wyostrz swój twórczy umysł".

Dla kogo jest ta książka? Przede wszystkim dla tych, którzy w swojej codzienności i zadaniach do wykonania zaczynają się gubić, a w szczególności dla tych którzy są już w tych zadaniach zagubieni totalnie. Poza tym jest to ciekawa propozycja dla twórców, osób pracujących w domu, blogerów.  Myślę jednak, że każdemu przyda się wiedza z zakresu zarządzania czasem.

Co znajdziemy w książce? Sporo standardowych rad, z którymi miałam już możliwość zapoznania się na różnych zawodowych szkoleniach jak:
- wykonywanie najważniejszych zadań w pierwszej kolejności,
- wykonywanie zadań systematycznie
- opracowanie stałego planu dnia.

Autorzy książki kładą jednak duży nacisk na poświęcenie czasu na regenerację i zachowanie przestrzeni na samotność. Publikacja zawiera też sporo rad na temat tego, jak skupić się na zadaniu, gdy ze wszystkich stron jesteśmy atakowani rozproszeniami, jak wyeliminować z siebie wielozadaniowość i nauczyć się tworzyć wśród chaosu, ale również sposoby na opanowanie narzędzi, które mogą nam pomóc lub zaszkodzić w pracy. W publikacji znajdziemy inspiracje jak wykorzystać media społecznościowe, jak świadomie korzystać z komputera, bez straty czasu. 

Rozmówcami i co za tym idzie współautorami książki są między innymi: Mak Mcguinness - trener pracy twórczej, Gretchen Rubin - autorka książek "Projekt szczęście" oraz "Projekt dom" a także Leo Babauta - autor bloga i książek o prostocie i minimalizmie. Każdy rozdział kończy się podsumowaniem "Kluczowe informacje na wynos", do których myślę jeszcze będę powracała.

Polecam. Mi udało się wyciągnąć kilka ciekawych informacji z tej lektury.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Onepress (Grupa Wydawnicza Helion)





czwartek, 12 października 2017

123/2017 Sposób na (cholernie) szczesliwe życie, Małgorzata Chmielewska, Piotr Żyłka, Błażej Strzelczyk, WAM, 2016

Sposób na (cholernie) szczęśliwe życie
s. Małgorzata Chmielewska, Piotr Żyłka, Błażej Strzelczyk
Wydawnictwo - WAM
Rok wydania - 2016
Liczba stron - 280
kategoria - wywiad





Książkę można zakupić tu - KLIK






Siostra Małgorzata Chmielewska jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych sióstr w Polsce. Główną misją życia siostry jest praca, a raczej współudział we wspólnocie wspierającej i prowadzącej domy dla osób bezdomnych. Najbardziej osobliwy jest fakt, że ta niesamowita kobieta jednocześnie jest siostrą zakonną i matką. Jak to możliwe? Dowiecie się tego i wielu innych ciekawych, ale również niezwykle wartościowych informacji z książki "Sposób na (cholernie) szczęśliwe życie". 

Czy może być normalnie i poważnie, gdy pod jednym dachem mieszka się z Arturem, krążącym podejrzliwie między nami i zabierającym ze stołu wszystko, co mu się tylko spodoba, od książek po zapalniczki? Czy może być poważnie w miejscu, gdzie podczas mszy leżący pod samym ołtarzem mops zaczyna przeraźliwie chrapać? Czy to takie normalne, że do niedzielnego obiadu siadają razem: zakonnica, alkoholik, syryjski uchodźca, autystyk, architekt, teolog i dziennikarz?


"Sposób na (cholernie) szczęśliwe życie." jest wywiadem rzeką, jaki przeprowadzili z siostrą Małgorzatą, Piotr Żyłka i Błażej Strzelczyk. Całość ma charakter niezwykle swobodny, życzliwy i nienachalny. Z drugiej strony jednak, publikacja ukazuje tytułowy sposób siostry Małgorzaty Chmielewskiej na szczęśliwe życie. Jaki to sposób? Jak możecie się domyślić życie siostry skupia się na pomocy potrzebującym, jednak w podejściu bardzo asertywnym, z zachowaniem pamięci o samym sobie. Mądre pomaganie, jest wizytówką siostry Chmielewskiej i właśnie na to w swojej książce próbuje przekazać nam przepis. 

"Sposób na (cholernie) szczęśliwe życie." to nie tylko wywiad, to prawdziwy podręcznik z cyklu "jak żyć". Co tam Hygge, Lagom, Ikigai  Co tam, japońskie, duńskie, szwedzkie, czy nawet polskie metody na szczęście. Myślę, że siostra Małgorzata znalazła na nie przepis najlepszy i najbardziej uniwersalny. Metoda, która nakierowana jest na innych, na wspólnotę i walkę z biedą, ale również taka, która przyjmuje, że czasem jest cholernie ciężko, czasem trzeba usiąść przekląć i zapalić. Potem złapać głębszy oddech, otrzepać kolana i iść zasuwać. :)

Publikację polecam przede wszystkim tym, którzy chcą zapoznać się z sylwetką siostry Małgorzaty, oraz jej działalnością związaną z prowadzeniem Domów Wspólnoty Chleba Życia, jak również tym, którzy działają na rzecz biednych lub chcieli zacząć działać, jednak nie wiedzą jak. I nie obawiajcie się, to nie jest książka o nawracaniu. "Sposób na (cholernie) szczęśliwe życie" jest lekturą o bardzo szeroko rozumianej i bezwzględnej tolerancji i o czynieniu dobra, bez względu na wiarę, lub jej brak. To najlepszy poradnik jaki miałam okazję poznać w ostatnim czasie. :)

Serdecznie polecam.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM.








wtorek, 10 października 2017

122/2017 Sekretnik Szeptuchy. Co każda Słowianka wiedzieć powinna, Katarzyna Berenika Miszczuk, W.A.B., 2017

Sekretnik Szeptuchy. Co każda Słowianka wiedzieć powinna.
Katarzyna Berenika Miszczuk
Cykl: Kwiat paproci (tom 3.5)
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 13.09.2017
Liczba stron: 416
Kategoria: kalendarz











Pisałam Wam już wcześniej, że mam wielką słabość do kalendarzy, notatników i wyjątkowych notesów. Zbieram je prawie tak samo nałogowo jak książki i tak samo nałogowo zapełniam swoimi tajnymi i magicznymi, czasem zwykłymi i codziennymi myślami. Część służy mi do notowania codziennych spisów, za co jestem wdzięczna danego dnia. Nie wiem jeszcze na co konkretnie poświęcę ten terminarz - może na spis zaklęć służących do zaczarowania codzienności? Kto wie, w sumie mam jeszcze czas na zastanowienie się. :).

Tak, czy inaczej, chciałam Wam zwrócić uwagę już dziś na tę niezwykłą publikację. Choć myślę, że wielbicielek cyklu Kwiat paproci, nie trzeba do tego zachęcać. :)

Co znajdziemy w środku? Oczywiście kalendarz, jednak bez przypisanych dni tygodnia - co może być utrudnieniem, lub szansą na wieloletniość użytkowania. Co prawda, wolałabym by każdy dzień był na oddzielnej stronie, by było więcej miejsca na notatki, nawet kosztem grubości kalendarza, jednak i tak jest go sporo. 

Co jeszcze znajdziemy w kalendarzu? Wszystko co prawdziwa Szeptucha wiedzieć powinna:
  • ważne daty kalendarza słowiańskiego,
  • spis nazw miesięcy słowiańskich i kalendarz zbiorów,
  • opisy roślin, oraz zasady zbierania i  sposób działania ziół,
  • fragmenty powieści cyklu Kwiat paproci,
  • sposoby na ból gardła i chrypę oraz wszelkie bóle,
  • miejsca na podsumowania,
  • rysunki do ozdabiania,
  • psychotesty,
  • przepisy na syrop z sosny, oraz nalewkę z czarnego bzu,
  • opis słowiańskich istot.

Do tego na końcu roczne kalendarze do 2019 roku, miejsce na adresy i notatki. Także coś, do czytania na przykład w poczekalniach u lekarza, dwa przedpremierowe opowiadania o Babie Jadze oraz niepublikowane fragmenty czwartej części ukochanej serii Kwiat paproci.  )Mi na pewno się przydadzą.

Całość publikacji jest bardzo starannie wydana. Urzekła mnie też piękna i słowiańska okładka, która zdecydowanie magicznie prezentuje się na moim regale a w najbliższym czasie również torebce. Zastanawiam się nad sprawą codziennego użytkowania tego terminarza, jednak dla fanek słowiańskich powieści Katarzyny Bereniki Miszczuk, to zdecydowanie pozycja obowiązkowa na nadchodzący rok. :).

Zdecydowanie polecam :)

Za swój egzemplarz, serdecznie dziękuję wydawnictwu W.A.B. (grupa wydawnicza Foksal.)








poniedziałek, 9 października 2017

121/2017, Dwór w Czartorowiczach, Monika Rzepiela, Szara godzina, 2017

Monika Rzepiela
Dwór w Czartorowiczach
Seria - Saga Polska
Wydawnictwo - Szara Godzina
Liczba stron - 304
Data wydania - 13.09.2017
kategoria - lit. obyczajowa












"Dwór w Czartorowiczach" opowiada losy dwóch panien Ewy Jabłońskiej i Igi Biernackiej oraz ich rodzin i sąsiadów, związanych z dworem w Czartorowiczach. Obie panny poznajemy w przełomowych momentach ich życia. Obie właśnie się zakochują i podejmują decyzje, które mają zaważyć na ich życiu. Wszystko to dzieje się w niedługim czasie po upadku Powstania Styczniowego na dalekim Podolu.
W sumie jeśli chodzi o fabułę, no cóż jest dość przewidywalna. Ale nie to jest w tej książce najważniejsze. Najciekawsze w tej powieści nie są wydarzenia, lecz cała otoczka wokół nich. Najbardziej w tej powieści urzekła mnie nostalgia, wspomnienia powstania, również zwykłe życie i codzienność w czasach, dla nas niesamowicie odległych i diametralnie różnych od teraźniejszych. I właśnie te dworskie klimaty, etykieta, dylematy, ciepłe związki rodzinne i niesamowicie realne opisy są największą wartością publikacji. 
Na uwagę zasługuje również styl autorki, który idealnie pasuje do dziewiętnastowiecznej scenerii. 

"Dwór w Czartorowiczach" jest pierwszą powieścią Moniki Rzepieli i jednocześnie początkiem Sagi Polskiej. Przyznam szczerze, że z chęcią sięgnę po kolejne części sagi i będę z niecierpliwością ich wyczekiwać. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć, zapewni Wam kilka godzin ciekawej lektury. Moim zdaniem idealnie pasuje na leniwe jesienno-zimowe wieczory z kubkiem ciepłej aromatycznej herbaty lub grzanego wina, dobrze doprawionego goździkami.
Polecam

Za przekazanie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu Szara Godzina.




czwartek, 5 października 2017

120/2017 [PRZEDPREMIEROWO] Lab girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości, Hope Jahren, Kobiece, 2017

Hope Jahren - Lab girl.
Opowieść o  kobiecie naukowcu, drzewach i miłości.
Wydawnictwo - Kobiece
Data wydania - 20.10.2017
Liczba stron - 432
kategoria - biografie i wspomnienia.












"Mówiono mi, że nie mogę robić tego, co chcę, ponieważ jestem kobietą, i że pozwolono mi to robić tylko ze względu na to, że nią jestem."


"Lab girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości." jest książką, która niesamowicie mnie zaskoczyła. Widząc pierwsze informacje o tej publikacji, podejrzewałam, że mnie zainteresuje. Nie przypuszczałam jednak, że książka o kobiecie naukowcu, może być aż tak fantastycznie napisana. To naprawdę bardzo niebanalna i przyjemna lektura, pełna wielu ciekawych i intrygujących informacji z życia drzew.

"Lab girl" to opowieść o roślinach ale również o niesamowitej kobiecie. Hope Jahren jest wielokrotnie nagradzaną biolożką. Od roku 1996 prowadzi niezależne badania w dziedzinie paleontologii. Obecnie pracuje na Uniwersytecie w Oslo. Jahren od dziecka wiedziała, że chce zostać naukowcem. Zamiast z rówieśnikami, każdą wolną chwilę spędzała razem ze swoim ojcem w laboratorium. Marzyła o swoim własnym miejscu badań i walczyła o to swoje marzenie jak lwica. Na jej niekorzyść działała płeć. Niestety ciągle kobiety naukowcy muszą bardziej udowadniać, że zasłużyły na swój tytuł. Uratowała ją wielka pasja i miłość do drzew, jak również wiara, że w ziarenkach roślin, kryją się niesamowite historie, oraz wielka determinacja do ich odkrywania.

Bardzo wzruszył mnie wątek dotyczący przyjaciela Hope. Człowieka o genialnym umyśle i specyficznym sposobie bycia. Wyjątkowe okazały się również wątki dotyczące macierzyństwa Jahren i tego jak radziła sobie godząc rolę naukowca i matki. Z drugiej strony, po zakończonej lekturze, miałam silne poczucie, że chciałabym więcej. Że gdyby publikacja miała kilka dodatkowych rozdziałów, z chęcią bym je czytała.

"Lab girl" to nie kolejna eko publikacja, napisana przez laika na temat roślin. To książka o kobiecie naukowcu i o jej wielkiej miłości do natury. Swoją autobiografię, autorka przeplata informacjami ze świata roślin. Robi to w taki sposób, że wszystko łączy się w jedną niesamowitą historię. Całość czyta się jak pasjonującą powieść, w każdym rozdziale udowadniającą jak bardzo świat ludzi i roślin jest nierozerwalny. Gorąco polecam. 

Myślę, że na uwagę zasługuje również niesamowita okładka.  Zdecydowanie robi wrażenie i obawiam się, że gdyby nie to że zainteresowała mnie informacja o tej publikacji i tak bym chciała posiadać "Lab girl" chociażby ze względów estetycznych. Jest wspaniała! 

Książka ma swoja premierę - 20.10.2017r.

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu Kobiece

wtorek, 3 października 2017

119/2017 Psi Dar, Claire Guest, Marginesy, 2017

Psi dar. Jak węch Daisy uratował mi życie.
Claire Guest
Wydawnictwo - Marginesy
Seria - Eko
Data wydania - 14.06.2017
Liczba stron - 312
Kategoria - lit. popularnonaukowa










Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. To nie jest tylko pusta maksyma. Uważam, że nie ma nic bardziej naturalnego i prostego niż relacja psa z człowiekiem. Nie od dziś wiadomo również, że pies nie tylko może być nauczycielem, trenerem (przymus wyprowadzania siebie, razem z psem na spacer), ale również krąży wiele historii na temat tego, jak zwierzę (pies, kot, oraz inne gatunki) uratowało komuś życie. Często dzieje się to poprzez wskazanie choremu miejsca w który rozwijają się komórki rakowe. Uważam też, że takich historii byłoby więcej, tylko my ludzie często nie potrafimy właściwie rozszyfrować tego, co zwierzę próbuje nam "powiedzieć".

Claire Gues autorka książki, miała szczęście, doskonale zrozumiała co jej suczka Daisy miała jej do przekazania. Zrobiła mammografię, dzięki której udało jej się wcześnie wykryć raka i rozpocząć leczenie. Fenomen tego zdarzenia polegał na tym, że komórki nowotworowe były ukryte bardzo głęboko. Zanim więc sama miałaby szansę je wyczuć, byłoby pewnie za późno.

Przytoczona historia, stanowi urywek tego, co znajdziecie w książce, jednak najbardziej istotny z punktu jej powstania. "Psi dar" to przede wszystkim wspaniała historia więzi między człowiekiem a psami. To również doskonały przykład tego jak fantastycznymi stworzeniami są te czworonogi z genialnym zmysłem węchu, dającym im możliwość wykrycia materiałów wybuchowych, narkotyków, chorych komórek, zmian zapachu chorych na cukrzycę, uwięzionych pod gruzami. To wspaniała i niezwykle wzruszająca, a także dająca do myślenie lektura. Serdecznie polecam. Nie tylko psiarzom. 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Marginesy.





poniedziałek, 2 października 2017

118/2017 Jasna godzina, Nina Riggs, Literackie, 2017

Jasna godzina - Nina Riggs
Wydawnictwo - Literackie
Data wydania - 28.09.2017
Liczba stron - 368
kategoria - autobiografia/pamiętnik




książkę można kupić tu: Wydawnictwo Literackie








"Jasna godzina. Dziennik życia i umierania" Niny Riggs, to jedna z tych lektur, które mogą dla mnie stanowić alternatywę dla poradników mających odpowiedzieć na odwieczne pytanie "jak żyć?". Mam w swojej biblioteczce kilka takich publikacji i przyznam szczerze, że właściwie każda z nich w jakiś sposób wpłynęła na moje postrzeganie świata. Tak też było z tą powieścią. "Jasna godzina. Dziennik życia i umierania" z jednej strony jest książką o umieraniu, ale z drugiej i przede wszystkim o życiu. O kochaniu chwil, również tych najcięższych i najtrudniejszych.

Główną bohaterką tej autobiograficznej powieści jest Nina Riggs. Kobieta ma 37 lat, męża, dzieci, rodzinę i przyjaciół. Ma matkę, której towarzyszy w umieraniu na raka. Sama również ma raka. "Jasna godzina" jest zapisem chwil, tych ulotnych, czasem okrutnych, ale jedynych jakie mają. W książce autorka dzieli się z nami swoimi smutkami związanymi z chorobą i lękiem przed ostatecznością, ale również radością z przeżywania kolejnych dni.

"Jasna godzina. Dziennik życia i umierania." to trudna lektura. Autorka przeprowadza nas przez cztery stadia swojej choroby i niby wiedziałam jaki będzie finał tej powieści, a jednak jako czytelnik, ciągle łudziłam się, że zdarzy się cud. Zważywszy, że Nina ma niesamowicie pozytywne nastawienie do tego co ją spotyka. Oczywiście nie cieszy się z choroby, jednak stara się przyjmować z wdzięcznością każdy dzień i chwile takie jakie są. Również te niedoskonałe.

Bardzo ważnym dla mnie momentem w tej autobiografii, były opisy trudności, które pojawiły się przy przekazywaniu informacji o chorobie synom. Pisząc tę książkę Nina Riggs wiedziała, że stanie się ona łącznikiem pomiędzy nią a chłopcami, więc naturalnym wydaje się ton, w którym powstała. Mam wrażenie, że bardzo stonowany, jednak niesamowicie naturalny.

Polecam Wam tę książkę. To niesamowicie mądra i wartościowa lektura. Na czas umierania, ale również na czas życia. Nie ma bowiem w życiu, większych wartości, niż radość przeżywanych dni, również tych przeżywanych w chorobie, jeśli tylko takie w tej chwili są możliwe.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackie.

 

piątek, 29 września 2017

2017 Kalendarz 2018, Bóg w wielkim mieście, Katarzyna Olubińska, Wam, 2017

Bóg w wielkim mieście - Kalendarz 2018
Katarzyna Olubińska
Wydawnictwo - WAM
Data wydania - wrzesień 2017







Kalendarz można kupić tu: Wydawnictwo WAM
(Dostępne również w kompletach z książką i kubkiem)






Od lat śledzę bloga Katarzyny Olubińskiej pod nazwą "Bóg w wielkim mieście".  Od momentu wydania książki pod tym samym tytułem często do niej wracam. Zarówno strona, jak i książka cieszą się niezmiennie wielką popularnością. Teraz dopełnić można wszystko bardzo stylowym i przydatnym kalendarzem. 










Co znajdziemy w kalendarzu Katarzyny Olubińskiej?

* ciekawe sentencje na każdy miesiąc,
* mądre i dające do myślenia rozważania na temat pór roku,
* sentencje tygodniowe.











I najważniejsze, poza terminarzem tygodniowym, sporo miejsca na notatki cotygodniowe i kilka stron na wolne myśli na końcu. Jak dla mnie jest to kalendarz idealny! Pewnie nie jedyny jaki będę prowadziła w 2018 roku. Mam bowiem słabość do kalendarzy i notesów i zazwyczaj prowadzę kilka jednocześnie. Podobno szczęśliwi czasu nie liczą, może i prawda, ale niektórzy szczęśliwi jak ja - uwielbiają ten upływający czas zapisywać i planować. 

Serdecznie Wam polecam!

Ps. A jeśli nie macie książki, polecam pakiet w promocyjnej cenie - kalendarz, książka i fantastyczny kubek (mi już tylko kubka brakuje - choć w sumie niedługo święta :))

Za swój egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM






środa, 27 września 2017

117/2017 Skandynawski sekret, Bertil Marklund, Marginesy, 2017

Skandynawski sekret. 10 prostych rad jak żyć szczęśliwie i zdrowo - Bertil Marklund
Wydawnictwo - Marginesy
Data wydania - 24.05.2017
Liczba stron - 224
Kategoria - poradniki.






Pisałam już kiedyś, nawet kilka razy, że mam ogromną słabość do takich książek. Nie zraża mnie nawet fakt, że większość zbiera słabe recenzje. Ja je lubię i zakładam, że skoro cieszą się niesłabnącym powodzeniem, takich czytelników, jak ja jest więcej.

Tym razem sięgnęłam po "Skandynawski sekret" od wydawnictwa Marginesy. Skusiło mnie przede wszystkim słowo szczęście w podtytule i piękna, klimatyczna okładka. Jak pisałam już wcześniej, oczywiście nie liczę, że ta publikacja, zmieni moje życie o 180 stopni i wcale tego bym nie chciała. Po pierwsze uważam się za osobę szczęśliwą, cieszącą się powodzeniem i posiadaniem super mocy, jaką jest wygrzebywanie się z kłopotów. Po drugie, żadna książka, nie nauczy nas jak żyć szczęśliwie, jeśli nie mamy tego w sobie. I tyle.

Jednak "Skandynawski sekret" jest publikacją, która skupia się przede wszystkim, na tym co w szczęściu najważniejsze, czyli zdrowiu. Jako osoba przewlekle chora wiem już, że jest ono najważniejsze. To główna sprawa, która przemawia za tą publikacją. Skupia się ona na kwestiach stanów zapalnych występujących w naszych organizmach, jak również na zapobieganiu ich powstawania i wspomaganiu odporności. W publikacji zawartych jest 10 podstawowych rad, dotyczących tego co możemy zrobić by cieszyć się zdrowiem. Oczywiście wszyscy doskonale o tym wiemy, jednak powtarzam kolejny raz popularność tych poradników i nasze podupadanie na zdrowiu wykazują, że trzeba nam o tym co jakiś czas przypomnieć i skłonić do rozważań. Takie lektury to doskonały pretekst. O czym więc przeczytamy w książce? Oczywiście po pierwsze ruch, po drugie regeneracja, po trzecie sen, po czwarte kąpiele słoneczne, po piąte odżywianie, po szóste nawadnianie, po siódme dbanie o odpowiednią wagę, po ósme zdrowie jamy ustnej, po dziewiąte nastawienie do życia, po dziesiąte relacje. Ot takie dziesięć przykazań zdrowia.

Do tego wiele ciekawych fotografii, informacji medycznych i prozdrowotnych. Ja od tej książki nie wymagam nic więcej. A Wy? Sięgnijcie po tę lekturę i już od dziś zacznijcie zmieniać swoje życie. Zawsze można zrobić coś więcej dla siebie i swojego zdrowia. Polecam.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

116/2017[PREMIEROWO] Trzymaj się, Mańka!, Małgorzata Kalicińska, Burda, 2017

Małgorzata Kalicińska - Trzymaj się, Mańka!
Wydawnictwo - Burda Publishing Polska
Data wydania - 27.09.2017
Liczba stron - 552
Kategoria - lit. obyczajowa.



Nie ma nic lepszego na czas chorowania i leżenia w łóżku, jak ciepła, podnosząca na duchu i wciągająca lektura. "Trzymaj się, Mańka!" Małgorzaty Kalicińskiej, trafiła u mnie na swój najlepszy czas. To właśnie taka publikacja, na chłodniejsze dni, pod kocem, z kubkiem ciepłej herbaty w dłoni, lub na ostatnie podrygi łapania słońca na balkonie lub parkowej ławce. Zapewniam Was, że sprawdzi się w tej roli idealnie. 


Małgorzata Kalicińska jest dla mnie mistrzynią, jeśli chodzi o ambitne powieści kobiece i nie ma sobie równych. Nic nie przebije też, ukochanej przeze mnie Serii "Rozlewisko". Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne publikacje tej autorki. Przyznaję więc, że gdy pojawiła się możliwość przeczytania najnowszej książki, sięgnęłam po nią w ciemno. Jakież było moje zdziwienie, jak po kilku stronach okazało się, że znam już główną bohaterkę. Miałam bowiem już jakiś czas temu przyjemność zapoznać się z Marianną przy lekturze "Lilki". Zastrzegam jednak od razu "Trzymaj się, Mańka!" stanowi odrębną powieść i ja co prawda serdecznie Was zachęcam do sięgnięcia po inne utwory tej autorki, ale nie jest to niezbędne do rozpoznania się w treści.

Książka opowiada o losach dojrzałej dziennikarki, po przejściach. Po śmierci swojej siostry, Marianna przechodzi trudne chwile, jednak zalanie jej mieszkania przez sąsiadów i związane z tym problemy przywracają ją do życia. Brak pracy, daje z kolei szansę na wspaniałą podróż, która może okazać się przełomem w jej życiu. Nie ma w tej powieści wiele zwrotów akcji, ale jak to u Kalicińskiej, jest wiele stron ciepłych przemyśleń i ważnych spojrzeń na codzienność, na poszukiwanie w życiu szczęścia i miłości. Czy Marianna ma szansę odnaleźć to szczęście i miłość u boku Antoniego Emigranta, z którym mailuje i który zaproponował jej pobyt u siebie w Korei Południowej? Tego oczywiście Wam nie zdradzę. Zachęcam Was za to bardzo serdecznie, do sięgnięcia po tę książkę. To idealna lektura na jesienne wieczory.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda. 

Świąteczne zapowiedzi od Wydawnictwa Kobiece

Co prawda jest koniec września, jednak jak pokazują poprzednie lata, w blogoswerze świąteczny klimat pojawia się wyjątkowo wcześnie. Cudownie i nastrojowo robi się już od października. :)

Wydawnictwo Kobiece, przygotowało już swoje propozycje na ten magiczny czas. Ja już nie mogę się doczekać :)

PSIEGO NAJLEPSZEGO
Kolejna cudna książka bestsellerowego Camerona, autora kinowego "Był sobie pies". Życie Josha wywraca się do góry nogami gdy pewnego dnia poznaje Lucy – ciężarną suczkę, która szuka domu. Głębokie spojrzenie brązowych oczu pełnych czułości nie pozostawia mu wyboru. Mimo braku doświadczenia i początkowej niechęci Josh decyduje się zająć suczką i jej szczeniętami najlepiej jak potrafi. Poszukując pomocy w schronisku, poznaje kolejną kobietę, która odmieni jego życie – piękną Kerri.






 ŚWIĄTECZNE MARZENIE
Urokliwa opowieść o spontanicznym uczuciu, które otula dwoje ludzi w świątecznej scenerii. Meg zawsze marzyła o perfekcyjnych świętach i ma plan takie sprawić swojemu małemu synkowi. Co z tego, że na idealnym obrazku brakuje męża? Jednak kiedy kobieta spotyka intrygującego Edda zaczyna czuć potrzebę mężczyzny przy boku w tym wyjątkowym dniu. Problem w tym, że architekt mieszka aż za oceanem… Czy Meg odważy się ruszyć w pogoń za głosem serca? Ciepła i poruszająca opowieść o miłości osadzona w świątecznym klimacie Nowego Jorku, pióra niezrównanej Amandy Prowse.






 OŚWIADCZYNY
Romantyczna podróż w czasie z olśniewających balów debiutantek w Londynie na przykryte zimowym puchem ulice współczesnego Manhattanu. Niepoprawna romantyczka Amy nie ma nic do stracenia, kiedy tuż przed Bożym Narodzeniem porzuca ją ukochany i zostaje całkiem sama tysiące kilometrów od rodziny. Odpowiadając na ogłoszenie o osobę do towarzystwa dla tajemniczej starszej pani, nie spodziewa się, że odkryje namiętną historię, która czekała pięćdziesiąt lat, zanim ktoś ją opowie. Wkrótce Amy wyrusza do Nowego Jorku w towarzystwie ekscentrycznej Georgii Hamilton. Dystyngowana dama nie tylko zaczyna udzielać dziewczynie lekcji dobrego stylu, ale odsłania przed nią bolesną historię z przeszłości. Czy miłość to siła tak potężna, aby wzniecić wspomnienia dni, które minęły dawno temu?

*Fotografie i opisy książek pochodzą z materiałów prasowych Wydawnictwa Kobiece. 

wtorek, 26 września 2017

115/2017 [PRZEDPREMIEROWO] Ocalałe, Sager Riley, Otwarte, 2017

Ocalałe - Sager Riley
Wydawnictwo - Otwarte
Data wydania - 27.09.2017
Liczba stron - 432
Kategoria - thriller






Ostatni czas w moim życiu, sprzyja czytaniu dobrych książek. Leżę schorowana w łóżku i naprawdę, jedną z tych rzeczy, które trzymają w ryzach mój umysł, to mocna i konkretna lektura. Taka właśnie jest książka, którą w tym poście chce Wam przedstawić. Ocalałe wymagają od czytelnika uwagi i zaangażowania. W zamian autorka oferuje świetnie napisaną i intrygująca powieść. Skusicie się?


"Ocalałe" opowiada o młodych kobietach, które kojarzone są głównie z tego, że jako jedyne przeżyły krwawe masakry. Kim są ocalałe? Co je łączy? I czy uda im się przetrwać, w świecie, który już raz chciał je zgładzić? Losy tych kobiet poznajemy dzięki Quincy Carpenter, ofierze masakry, w której zginęli jej przyjaciele. Kobieta skutecznie wyparła z pamięci wstrząsające wydarzenia, jakie ją spotkały w przeszłości. Teraz wiedzie spokojne życie u boku statecznego mężczyzny i prowadzi cukierkowo słodki, blog kulinarny związany w wypiekami. Wszystko zdaje się zmierzać w dobrym kierunku... do czasu. Życie Quincy wywraca się do góry nogami za sprawą tajemniczej śmierci jednej z Ocalałych, natomiast druga właśnie się u niej zjawia. Jaki ma cel ta wizyta? Czy Quincy może czuć się bezpieczna?

 "Nie chciałam być jedną z dziewcząt naznaczonych piętnem przeżytej tragedii, wiecznie kojarzoną z najgorszym dniem swojego życia."

W "Ocalałych" wiele się dzieje. Zarówno w sensie namacalnych wydarzeń, jak i w sferze psychicznej. Niemal na naszych oczach, ze strony na stronę główna bohaterka, jej zachowanie, spojrzenie na otaczająca ją rzeczywistość ulegają zmianie. Nic też, nie wydaje się takim, na jakie wstępnie wygląda. Jaka jest prawda? Co przerażającego widziała Quincy? Czy na pewno bezpiecznie jest to sobie przypomnieć?
Książka Sager Riley trzyma w napięciu od początku, aż po zaskakujący finał.  Do końca nie mogłam uwierzyć w zakończenie tej historii. Obracałam w dłoniach swój egzemplarz książki i zastanawiałam się ale jak to??? Nie mogę doczekać się kolejnych pozycji napisanych przez autorkę "Ocalałych". Zdecydowanie polecam. Dla mnie to hit tej jesieni. 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

114/2017 Lata powyżej zera, Anna Cieplak, Znak Literanova, 2017

Anna Cieplak - Lata powyżej zera
Wydawnictwo - Znak Literanova
Data wydania - 13.09.2017
Liczba stron - 272
Kategoria - lit. współczesna




"Lata powyżej zera" to moje pierwsze spotkanie z prozą Anny Cieplak. Przyznam szczerze, że czekałam na takie spotkanie i taką książkę. Jest w tej publikacji coś, co mnie wzrusza, co zalewa wielką falą sentymentu i wspomnień. Z drugiej jednak strony smuci, uwiera i wstrząsa. Myślę, że ta historia, wywarła na mnie właśnie takie wrażenie, jakiego oczekiwała autorka. Jestem co prawda, kilka lat od niej starsza i wychowywałam się na Mazowszu, to jednak doskonale znam świat opisany w jej powieści.

"Lata powyżej zera" opowiadają o losach dziewczyny, której dojrzewanie przypada na lata 2000+. Anita Szymborska należy do pokolenia, które pamięta jeszcze walkmany, discmany, kupowanie upragnionych jeansów na targowisku, kult Magika z Paktofoniki oraz opisy na Gadu - Gadu, które miały powiedzieć więcej, niż mówiły. Nie pamięta za to już PRL-u. Jak każde pokolenie, ma swoje wzloty i upadki i jak każde ma swoje "kłopoty", nastoletnie ciąże, praca na zmywaku w Szkocji, samotność w nowej rzeczywistości, poszukiwania i brak zrozumienia przez dorosłych. Jak w tym wszystkim odnajdzie się Anita? Oczywiście dowiecie się o tym sięgając po książkę.

Powieść "Lata powyżej zera" to mocna i wstrząsająca lektura o szarej codzienności w Polsce XXI wieku. To książka o otaczającym świecie, ale również o odkrywaniu samego siebie. O zagubieniu i próbach odkrycia sensu istnienia. To książka, która w jakiś sposób mierzy się z problemami dzieci nowego wieku.

Myślę, że zdecydowanie warto sięgnąć po tę powieść. Mam jednak świadomość, że ta historia nie jest ponadczasowa i raczej skierowana do osób urodzonych w latach 2000 -. Rocznikom późniejszym ciężko się odnieść do czasów bez ogólnego dostępu do Internetu i smartfonów :) Tak czy inaczej gorąco polecam.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Literanova.

wtorek, 19 września 2017

113/2017 Dalila, Jason Donald, Kobiece, 2017

Dalila - Jason Donald
Wydawnictwo - Kobiece
Data wydania - 21.08.2017
Liczba stron - 488
Kategoria - lit. współczesna









Książka "Dalila" Jason Donald, to jedna z tych lektur, po których musiałam chwilę zebrać myśli, by móc o niej napisać. Gdy myślę o tej historii, to głównie w kategoriach mocna, przejmująca, okrutna. Przede wszystkim jednak wzbudzająca falę wstydu, związanego z postrzeganiem imigrantów i bardzo na czasie, zważywszy na problemy z przyjmowaniem i nadal napływającą liczbą osób starających się o azyl. 

"Dalila" opowiada losy młodej kobiety, Irene Dalila Mwathi. Kenijka zmuszona jest uciekać ze swojego kraju. Trafia do Londynu. Już na samym początku wpada w kłopoty. Ludzie, którzy mieli jej pomóc okazują się niebezpieczni i nieobliczalni. Irene zamiast kończyć studnia i pracować jako dziennikarka, o czym marzyła, musi zmagać się z tym by przetrwać w kraju, który miał być dla niej domem. Ośrodki dla imigrantów i spotkania z prawnikami, są jak wyprawy przez pola minowe. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy i ciągle trzeba mieć się na baczności. Czy Dalili uda się osiągnąć w końcu swój azyl, w tym nieprzyjaźnie nastawionym do niej kraju? 

Powieść napisana jest w niezwykle wciągający i skłaniający do refleksji sposób. Już od pierwszych stron tej lektury, czuć rosnące napięcie, później jest go już tylko coraz więcej. To książka o młodej kobiecie z Kenii, a z drugiej strony o nas samych. To książka o decyzjach i ich konsekwencjach. O człowieczeństwie, a czasem o jego braku. Czy moralność i miłosierdzie, są mniej ważne, niż prawo? Kto tak naprawdę, powinien o tym decydować? Najgorsza w tej powieści jest świadomość, że takich historii jest więcej. Dużo więcej, niż może nam się wydawać...


Jeśli jesteście ciekawi jak zakończyła się ta niesamowita historia, czy Dalili uda się osiągnąć upragnione bezpieczeństwo, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Polecam, choć nie jest to łatwa lektura.

Za egzemplarz recenzencki, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



piątek, 15 września 2017

112/2017 Lagom. Szwedzka sztuka życia, Linnea Dunne, Burda, 2017

Linnea Dunne - Lagom.
Szwedzka sztuka życia
Wydawnictwo - Burda Publishing Polska
Data wydania - 17.08.2017
Liczba stron - 160
Kategoria - poradniki








Na polskim rynku w ostatnim czasie pojawiło się wiele poradników, mających na celu wykazanie nam sposobów na to, jak osiągnąć szczęście. Przyznam szczerze, że ja osobiście je uwielbiam. Nie wszystkie są najwyższych lotów, już nie mówiąc o ich odkrywczości, a właściwie jej braku. Nie zmienia to faktu, że mam do nich słabość :). Więc na moim blogu na pewno znajdziecie jeszcze sporo informacji o takich książkach. Ostatnio pisałam Wam o polskim spojrzeniu na szczęście. Dziś znów kolej na Skandynawię, a konkretnie Szwecję i podejście lagom. 

Czym jest lagom? Samo słowo, nie ma odpowiednika w języku polskim, jednak można je określić: "nie za dużo, nie za mało, w sam raz". Przyznam szczerze, że dla mnie jest to najbliższy sercu sposób na szczęście dnia codziennego. Równowaga i znalezienie "złotego środka" w przeżywaniu swojego życia stała się dla mnie niezwykle ważna. Cieszę się tym bardziej, że trafiłam na tę książkę i mogę czerpać z niej nie tylko inspirację, ale również, w jakiś sposób potwierdzać słuszność swoich odczuć.

"Skoro wiadomo, ile to jest "wystarczająco",

to po co przesadzać?"

Co znajdziemy w tej publikacji? Przede wszystkim, wspaniały desing, kolory i grafikę, która sprawiła mi niezwykłą radość z poznawania tej lektury. Poza tym, zostały w tej książce poruszone tematy równowagi między życiem prywatnym a zawodowym, równości w rodzinie, czasu dla siebie i jego twórczego wykorzystywania, znaczenia i celebrowania posiłków, ekologii, zamiłowania do działkowania, świętowania, dbałości o zdrowie, poczucia dobrostanu. Przede wszystkim jednak znaczenie równowagi w tym wszystkim. 

Książka "Lagom. Szwedzka sztuka życia" nie jest może jakoś super przełomowa. Ale z drugiej strony jest w duchu lagom. W sam raz, na raz, na spokojny wieczór po pracy, na niewymagającą lekturę do łóżka w czasie choroby (jak dla mnie dziś). I nie chodzi mi o brak ambicji, czy coś takiego. Raczej o to, że leżąc w łóżku, pijąc ciepłą herbatę i czytając tę książkę, pomyślałam sobie: Ok, jestem chora, czasem trzeba, dać ciału i głowie odpocząć. Byle lagom - nie za długo, w sam raz!. 

Polecam.

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda Publishing Polska

czwartek, 14 września 2017

111/2017 Jakoś to będzie, Beata Chomątowska, Dorota Gruszka, Znak, 2017

Beata Chomątowska, Dorota Gruszka
Jakoś to będzie
Wydawnictwo - Znak
Data wydania - 19.07.2017
Liczba stron - 352
Kategoria - poradnik




"Jakoś to będzie. Szczęście po polsku", to niepozorna, niewielka książeczka. Pierwsze co rzuca się w oczy, to oczywiście piękne i bardzo "polskie" wydanie, pełne kolorowych fotografii oraz biało-czerwonych i narodowych akcentów. 

Genezę powstania tej publikacji można określić pięknym staropolskim powiedzeniem "polacy nie gęsi, swój język mają". To prawda polacy nie gęsi i mają też swój sposób na szczęście. I niekoniecznie musi być nam po drodze z duńskim hygge, czy  szwedzkim lagom, już nie mówiąc o japońskim ikigai. W sumie, tak z drugiej strony po co? W końcu i tak jakoś to będzie. :)

Książka "Jakoś to będzie." zawiera wiele krótkich felietonów, podzielonych w trzy części: Jakoś to będzie czyli jak? Skąd ta pewność? i Jak pielęgnować filozofię jakoś to będzie. Każda z tych części zawiera podrozdziały dotyczące najważniejszych i najciekawszych cech naszych rodaków, wyjaśnienia niektórych zagadnień związanych z naszą kulturą, jak również wiele ciekawostek i wyników badań. Większość tekstów, mimo że jak najbardziej prawdziwych, często najlepiej czytać z przymrużeniem oka. No ale jak autorki publikacji nam przypominają my Polacy, mamy specyficzne poczucie humoru i lubimy śmiać się z samych siebie...  

Czego dowiemy się z tego wyjątkowego poradnika? My, szczęśliwi obywatele tego kraju, raczej nie dowiemy się o sobie, czegoś odkrywczego. Mam jednak wrażenie, że nie było to też celem tej publikacji. W końcu sami wiemy najlepiej jacy jesteśmy :).
Inaczej sprawa wygląda z cudzoziemcami, im wiele ta ksiażka może wyjaśnić. Tak czy inaczej, moim zdaniem to świetna lektura, by nam rodakom przypomnieć, że fajnie, że poszukujemy, jesteśmy otwarci i chcemy się inspirować, ale że również my jako naród, posiadamy wspaniałe cechy charakteru, które powinnyśmy w sobie pielęgnować. Że jesteśmy gościnni, rodzinni, zaradni, ironiczni, zadziorni, pracowici, że posiadamy ułańską fantazję, która nie tylko pozwala nam przetwrać, ale przetrwać w iście fantazyjny sposób i z przytupem.

Książka "Jakoś to będzie. Szczęście po polsku." stanowi piękny album o polskości, z miejscami, które warto odwiedzić, z daniami, których warto skosztować, z polskością we krwi, i cechami, które warto pielęgnować.

Jeśli macie więc chwilkę, a najlepiej kilka chwil w podróży na przykład pociągiem, serdecznie Wam polecam tą publikację. To ciekawa lektura. A jeśli macie znajomego obcokrajowca, który planuje u nas zatrzymać się na dłużej, macie już dla niego gotowy pomysł na prezent. Pewnie będzie zachwycony i może czasem łatwiej będzie mu się poruszać między naszymi wiecznie narzekającymi minami? i odkryje jak wspaniale potrafimy być szczęśliwi. Bo chyba potrafimy co?

Serdecznie polecam. 

Za egzemplarz przekazany do recenzji, dziękuję Wydawnictwu Znak

wtorek, 12 września 2017

PRZEDPREMIEROWO 110/2017 Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach, Anna Brzezińska, Wydawnictwo Literackie, 2017

Anna Brzezińska
Córki Wawelu - Opowieść o jagiellońskich  królewnach
Wydawnictwo - Literackie
Data wydania - 14.09.2017 
Liczba stron - 840
Kategoria - powieść historyczna


"Polska Jagiellonów oczami kobiet"



„Córki Wawelu” to moje pierwsze spotkanie z Anną Brzezińską, mimo że autorka znana jest szerszej publiczności za sprawą powieści z gatunku fantasy, z którym w zasadzie nie było mi do tej pory po drodze. Tym razem pisarka opublikowała powieść historyczną, dotyczącą Dynastii Jagiellonów. Czy ta zmiana jest korzystna? Ciężko mi to określić. Jednak zdecydowanie mogę polecić jej lekturę. Myślę, że głównym adresatem tytułu są czytelniczy lubiący książki historyczne, choć inni też znajdą w tej publikacji wiele ciekawych wątków. 

Książka „Córki Wawelu” opowiada losy ostatnich Jagiellonów, niekiedy nazywanych Polskimi Borgiami. W szczytowym okresie byli jedną z najpotężniejszych dynastii w Europie. Anna Brzezińska w swojej najnowszej publikacji poświęciła przede wszystkim miejsce dla spisania losów kobiet związanych z tym rodem. Przyznaję, że to właśnie ten mocny kobiecy akcent w powieści zafascynował mnie najbardziej. 

Wydarzenia z Wawelu za czasów Królowej Bony, Anna Brzezińska opisuje z perspektywy Doroty, córki służącej. Dosia zostaje powiernicą i służącą Katarzyny Jagiellonki. Służki jak wiadomo potrafiły być dobrymi obserwatorkami dworskiego życia, jego wzlotów i upadków, skandali i intryg, czasem również upadków. 

W książce znajdziemy wiele ciekawych informacji dotyczących Zofii, Katarzyny i Anny, młodszych córek Zygmunta i Bony, a także Izabeli i Jadwigi. Księżniczki to tylko niektóre z kobiecych postaci, o których losach dowiemy się z wielu stronic książki. Wszystkie są niezmiernie ciekawe. Na niektóre z tych kobiet, można spojrzeć w zupełnie inny sposób, niż powszechnie się je przedstawia. Dzięki tej książce, czytelnik ma szansę nadrobić lub poszerzyć szkolne wiadomości i to z rozmachem, na ponad ośmiuset stronach. Oczywiście nie wszystkie wydarzenia mają potwierdzenie w materiałach źródłowych, część z nich to fantazja autorki, chociaż kto wie :)

Jak już pisałam, wcześniej nie miałam do czynienia z publikacjami Anny Brzezińskiej, ma ona jednak dość specyficzny styl pisarski, który mnie urzekł. Z jednej strony jest prosty i łatwy w odbiorze, z drugiej natomiast, ma w sobie coś bardziej złożonego, jakby z szerszą perspektywą i umiejętnością budowania wspaniałego klimatu. Polecam. Warto poświęcić tej książce swój czas :)

Za egzemplarz recenzencki, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackie.