poniedziałek, 6 lutego 2017

17/2017 Kiedy będziemy deszczem, Dominika Van Eijkelenborg, Kobiece


Dominika Van Eijkelenborg - Kiedy będziemy deszczem
Wydawnictwo - Kobiece
Data wydania - 20.01.2017
Liczba stron - 432
kategoria thriller / obyczajowa
moja ocena - 7/10

"Kiedy będziemy deszczem" to moje pierwsze spotkanie z Dominiką Van Eijkelenborg. Muszę przyznać że choć trudne, ciężkie i emocjonalne, to spotkanie bardzo udane.
Książka przypomina bardziej powieść obyczajową niż thriller, ale dzięki początkowi i emocją książki, cały czas mamy na uwadze, że zaraz, za chwilę, niemalże na naszych oczach wydarzy się coś strasznego. To przerażające uczucie, z którym trzeba sobie poradzić niemal przez całą powieść.

O czym jest książka?

"Kiedy będziemy deszczem" opowiada losy trzydziestopięcioletniej Ingi de Graaf, mieszkanki spokojnej dzielnicy, Polki, matki dwójki dzieci, żony Holendra.  Dziewczyna uciekając poniekąd od swoich korzeni, podąża za miłością i przeprowadza się do innego kraju. Tam dopada ją samotność, a potem trudy codzienności i macierzyństwa, z którym musi sobie poradzić właściwie sama. Wszystko w jej życiu zmienia się, gdy trafia na zajęcia łucznictwa i poznaje tam młodego chłopaka, Robina. 
O tych wszystkich wydarzeniach, dowiadujemy się z narracji książki, z tajemniczych maili bohaterki do swojej polskiej przyjaciółki Magdy, a także z narracji bacznego obserwatora kobiety. Z każdą stroną coraz bardziej zapadamy się w mroczny świat bohaterki, zastanawiając się, kim jest osoba, która pragnie skrzywdzić zagubioną kurę domową. 

Co jeszcze znajdziemy w książce? 

Na uwagę, zdecydowanie zasługują opisy rozpadającego się małżeństwa bohaterów, samotność jaka ich dopada, mijanie się, a także trudy macierzyństwa, o których rzadko się opowiada. Nie znajdziemy w tej książce przelukrowanej słodyczy, choć czułość jest jednym z uczuć, jakie da się zaobserwować w Indze, mimo trudności jakie napotyka.
W książce jest mało dialogów, za to dużo opisów uczuć, emocji. Jest to zabieg celowy, ponieważ największą siłą tej opowieści, to właśnie pobudzone uczucia, jak strach i lęk. Przez cała powieść w czytelniku narasta poczucie mroczności i tego że zaraz stanie się coś złego. Jest coś ciężkiego w tej historii, duży ładunek emocjonalny i poczucie nadchodzącego kataklizmu. Dałam się mu ponieść. Czy i Wy mu ulegniecie? Polecam Wam się o tym przekonać. 

Za udostępnienie powieści do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiece: