środa, 15 lutego 2017

21/2017 [PREMIEROWO] Straceńcy, Ingar Johnsrud, Otwarte

Ingar Johnsrud - Straceńcy
Wydawnictwo - Otwarte
Cykl: Fredrik Beier (tom 2)
Data wydania - 15.02.2017
Liczba stron - 568
kategoria -thriller/sensacja/kryminał
moja ocena - 7/10












 Przyznam szczerze, to moje pierwsze spotkanie z prozą Ingar Johnsrud. Nie miałam przyjemności czytać poprzedniej części cyklu, ale to nie stanowiło przeszkody w rozumieniu akcji. Jeśli Wy też nie czytaliście "Naśladowców", polecam sięgnąć od razu po oba tomy :). Myślę, że nie będziecie żałować.

Akcję powieści napędza śledztwo, które prowadzą detektywi Fredrik Beier i Kafa Iqbal, a które dotyczy dwóch tajemniczych morderstw. W dodatku oba ciała zidentyfikowano jako tą samą osobę. Już na samym początku, śledczy zmagają się z wieloma trudnościami. W zastraszającym tempie i w niecodziennych okolicznościach zaczynają znikać materiały dowodowe. Ktoś ewidentnie próbuje wymazać wszystko, co dotyczy ofiar. Jedynym punktem zaczepienia wydaje się stare zdjęcie, z podpisem "Kalypso", przedstawiające małą dziewczynkę. Stara fotografia pojawia się też w innych miejscach zbrodni, stanowiąc niemalże podpis sprawcy zabójstw. Co może oznaczać wizerunek niezidentyfikowanej dziewczynki? To nie jedyne pytanie, jakie nasuwa się w trakcie czytania tej powieści.
"Straceńcy" to wielowątkowy, tajemniczy, męski, brutalny, pełen przestępczości i przemocy kryminał, w którym w pewnym momencie już po prostu nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. Miałam wrażenie, że teraz zdarzyć się może  już dosłownie wszystko. Rozdziały są krótkie, co jeszcze bardziej potęguje dynamiczność książki. W pewnym momencie miałam wrażenie że mknę przez tą książkę, akcję i jej wątki jak po torach formuły jeden :). I przyznaje to była zdecydowanie bardzo ciekawa podróż. Szczególnie, że już dawno nie czytałam książki, w której praca detektywów okazuje się tak trudna i brutalna, a mroczne sekrety z przeszłości, echa zimnej wojny, wywiadu, komandosi norwescy działający w rosyjskim terenie, nie przerażały tak bardzo wieloma niewiadomymi. 

Do tego dochodzi bardzo mocny typ osobowościowy głównego detektywa, który wzbudza zarówno jakąś wewnętrzną niezgodę i wzburzenie, ale z drugiej strony trochę współczucia. Jego złożone i trudne relacje rodzinne, są tłem i próbą wytłumaczenia jego niejednoznacznego charakteru. Tak czy inaczej już dawno nie spotkałam tak sponiewieranego bohatera. No cóż, takich lubię najbardziej :).

Z wielką uwagą będę wyglądać kolejnego tomu serii. Szczególnie że zakończenie pozostawiło we mnie wielki niedosyt. Zamykając książkę musiałam mieć dziwny wyraz twarzy. No naprawdę...

Polecam. To zdecydowanie dobry kryminał, na zimowe jeszcze wieczory...

Ps. Większą część czytałam co prawda w wersji PDF na wyświetlaczu telefonu. Ale wydanie papierowe książki, jest idealne. Wielkość liter, podział na rozdziały zostały idealnie skrojone. Uwielbiam takie wydania. To czysta przyjemność. Szczególnie dla osób, które tak jak ja dużo czytają w podróży.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Otwarte.