piątek, 14 kwietnia 2017

42/2017 Zgubna trucizna, Katarzyna Kwiatkowska, Znak, 2017

Katarzyna Kwiatkowska - Zgubna trucizna
Wydawnictwo - Znak
Cykl - Jan Morawski (tom 5)
Data wydania - 13.03.2017
liczba stron - 464
Moja ocena - 7/10



Polecam:
- wielbicielon epoki Belle Epoque,
- wielbicielom serialu - Belle Epoque  (jeśli tacy czytają tego bloga),
- lubiącym stare dobre kryminalne historie,
- fanom twórczości Katarzyny Kwiatkowskiej,
- lubiącym literaturę nawiązującą do czasów zaborów.
 

Akcja książki rozgrywa się podczas karnawału roku 1901. W Poznaniu dochodzi do odkrycia fałszywych banknotów, które właściwie dopiero mają być wprowadzane do obiegu. Jan Morawski - detektyw amator, przybywa do miasta by rozwikłać zagadkę fałszerstwa. W hotelu, w którym spotyka się ze swoim znajomym, wybucha bomba. Morawski  zostaje wmieszany w sprawę zamachu i staje się podejrzanym. Co łączy te dwie sprawy? Detektyw musi przeprowadzić skrupulatne śledztwo, nie tylko po to, by prawda wyszła na jaw, a sprawiedliwość wygrała, ale również, by zapewnić sobie wolność. Czy mu się to uda? O tym dowiecie się oczywiście czytając tę książkę. :)

To, co najbardziej do mnie przemawia w tej powieści, to jej tło historyczne, sposób prowadzenia fabuły, zgodny ze starą szkołą tworzenia kryminałów, jak również opis obyczajów, etykiet i klimatu ówczesnych czasów. Detektyw, w oczach niektórych jest dobrym kandydatem na męża/zięcia, więc otaczany jest pannami na wydaniu, ich matkami, bądź przyzwoitkami. W związku z trwającym karnawałem, uczestniczy w niezliczonej ilości balów, podczas opisu których poznajemy mechanizmy funkcjonowania społeczeństwa i ich życia pod zaborem pruskim. Do tego dorożkarze, posłańcy, lichwiarze. Każdy z nich tworzy unikalną cegiełkę do genialnego obrazu ówczesnego Cesarstwa, który stworzyła Katarzyna Kwiatkowska.  Zgermanizowany Poznań w tej powieści tworzy bowiem, niepowtarzalny i niesamowity klimat. Mam nadzieję w niedługim czasie, odwiedzić to miasto i nie omieszkam zabrać ze sobą "Zgubnej trucizny". Zważywszy, że autorka zostawia nam na końcu spis zmienionych naw ulic, a także mapę Poznania z 1901 roku z zaznaczonymi miejscami istotnymi dla fabuły książki.
 
Jeśli ktoś, sięgając po tę powieść, oczekuje krwistego mocnego kryminału, zawiedzie się. Jednak jeśli lubicie, stare dobre kryminały w stylu retro, zdecydowanie sięgnijcie po te książkę. Nie ma w niej jakiś zawrotnych akcji, przełomowych wydarzeń, krwi i makabrycznych scen.Jednak są genialne opisy miasta, postaci, przebiegu dochodzenia. To zdecydowanie ksiażka warta czytelniczej uwagi. Polecam!

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.