wtorek, 30 maja 2017

65/2017 Bóg w wielkim mieście, Katarzyna Olubińska, WAM, 2017

Katarzyna Olubińska - Bóg w wielkim mieście
Wydawnictwo - WAM
Data wydania - 29.03.2017
Liczba stron - 312
kategoria - wywiad
Moja ocena - 8/10 - rewelacyjna
Książkę można zakupić tu: Wydawnictwo WAM




Polecam w szczególności:
- lubiącym wywiady
- lubiącym rozważania o wierze,
- poszukującym




Strona  bogwwielkimmiescie.pl to niezmiernie mądre i ciekawe miejsce w sieci, w którym zadomowiłam się i do którego często powracam. Niesamowicie raduje mnie więc fakt, że teraz mam możliwość cieszyć się również jej wersją papierową. :)


"Bóg w wielkim mieście", to książka, do której aż chce się powracać. Pięknie wydana, opatrzona wieloma nastrojowymi fotografiami, pełna niesamowicie mądrych, ciepłych i bardzo intymnych słów, w których czuć nie tylko Boga, ale przede wszystkim głęboką, wielką, choć czasem trudną wiarę.
Autorka książki, Katarzyna Olubińska, jest znaną dziennikarką, związaną między innymi z programem Dzień Dobry TVN. W pewnym momencie swojego życia, zaczęła bardzo intensywnie poszukiwać Boga. Po przyjeździe do wielkiego miasta, w którym czekało na nią wiele atrakcji i możliwości, rzuciła się w wir pracy. Okazało się jednak, że bardzo szybko poczuła się wypalona i zagubiona. I jak to zazwyczaj bywa, gdy człowiek myśli że nie ma już nic, wtedy pojawia się ratunek. Tak też było między innymi w przypadku autorki bloga. Wtedy, gdy była najbardziej sama, okazało się, że odlazła Boga. Potrzebowała Go, zawołała, a On się zjawił i poustawiał jej życie na nowo. Okazało się, że takich jak ona, jest w wielkich miastach więcej. W dodatku są chętni, by o Bogu rozmawiać publicznie i dawać świadectwo.
W publikacji Katarzyna Olubińska, przedstawia rozważania na temat wiary. Opowiada swoją historię w drodze do jej umacniania, a także piętnaście bardzo ciepłych i intymnych rozmów, które przeprowadziła w ramach bloga. Niektóre z tych osób mnie zaskoczyły i to bardzo pozytywnie. Wszystkie wywiady są godne uwagi i skłaniające do refleksji. Autorka w książce "Bóg w wielkim mieście" zamieściła rozmowy z Krzysztofem Antkowiakiem, Izą Miko, Mariką, Agnieszką Cegielską, Wojciechem Modestem Amaro, Krzysztofem Skórzyńskim, Anną Kalczyńską-Maciejowską, Sebastianem Fabijańskim, Maciejem Musiałem, Kamilą Kuboth-Schuchardt, Tomaszem Scguchardtem, Krystianem Wieczorkiem, Idą Nowakowską i mój ulubiony wywiad z Marcinem Gortatem. 

Tematami rozmów, było odkrycie wiary i Boga na nowo, odkrycie ścieżek do Niego prowadzących, ulubione fragmenty Pisma Świętego, zmaganie z wiarą. W wywiadach rozmówcy zwierzali się, ze swoich momentów przełomowych, w tym tych, które skierowały ich do Kościoła, ale również opowiadali o swojej codzienności, przeżywanej w przyjacielskiej relacji z Bogiem.

Myślę, że takie książki, oraz miejsca w sieci, są niezmiernie potrzebne, i takie osoby jak Kasia Olubińska, które o Bogu potrafią głosić bez zbędnego patosu, bez straszenia piekłem, ale nadal z wielkim szacunkiem, miłością i uwielbieniem. To piękne, pełne ciepła, bezpieczeństwa, czystości i oddania spojrzenie na wiarę, budujące i niezwykle inspirujące.

"Bóg w wielkim mieście" to taka książka  - skarb i na pewno będę do niej często powracać.

Gorąco polecam.

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję
Wydawnictwu WAM

poniedziałek, 29 maja 2017

64/2017 Pędzę jak dziki tapir, Marek Zając, WAM, 2017

Marek Zając - Pędzę jak dziki tapir, Bartoszewski w 93 odsłonach
Wydawnictwo - WAM
Data wydania - 11.04.2017
Liczba stron - 176
kategoria - biografia/autobiografia/pamiętniki
Moja ocena - 9/10
Książkę można zakupić tu: Wydawnictwo WAM

Polecam w szczególności:
- Wielbicielom mądrości Profesora Bartoszewskiego,
- wielbicielom ciekawych i mądrych anegdot,
- wielbicielom krótkiej formy





 "Jestem i byłem po stronie słabych i krzywdzonych, przeciw terrorystom - po stronie ofiar terroru, przeciw krzywdzicielom i wyznawcom metod gwałtu, jakkolwiek by je ideologicznie uzasadniali. Nie znoszę dyktatorów i systemów autorytarnych, trzeba przyznać, że z wzajemnością."

Profesor Władysław Bartoszewski. Ponadprzeciętnie inteligenty, z ponadprzeciętnym wyczuciem słowa. Więżeń obozu w Auschwitz. Żołnierz Armii Krajowej. Narażał życie w Powstaniu Warszawskim. Był członkiem Rady Pomocy Żydom "Żegota". Otrzymał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Działał na rzecz porozumienia polsko-niemieckiego.  Dwukrotny minister spraw zagranicznych. Przede wszystkim zaś niezmiernie szanujący ludzi człowiek. Wszystkich (przyzwoitych), uważał za przyjaciół, bez względu na ich pochodzenie, czy wyznanie. Niemalże do ostatnich dni, był w permanentnym biegu - do swojego kierowcy krzyczał - "pędzimy, jak dzikie tapiry". Gdy zadawano mi pytanie o autorytet, zawsze wskazywałam Profesora Bartoszewskiego. Pewnie, nie ze wszystkim, co głosił się zgadzałam, jednak na pewno z tym, że warto być przyzwoitym i sprzeciwiać się krzywdzie.

"Pędzę jak dziki tapir. Bartoszewski w 93 odsłonach" to 93 anegdoty, fragmenty, wypowiedzi, wspomnienia. 93 - ponieważ tyle lat żył Profesor. Książka pełna jest humoru, wzruszeń, ale tez ironii, pełna jest mądrości, ciepła, przyzwoitości, oraz ciętego języka, z którego Profesor słynął przez całe życie. To w sumie niewielka publikacja, w zasadzie na jeden wieczór, albo na wiele, jak kto woli. :) Tak, czy inaczej to lektura, pełna tych cech, jakimi wykazywał się sam Władysław Bartoszewski. Profesor nie lubił mówić o sobie wiele. A przecież był  to niezwykle nietuzinkowy człowiek. Ten tomik, to taki niewielki hołd oddany przez Marka Zająca i chyba próba przypomnienia wartości, które sobą reprezentował ten niesamowicie mądry Profesor, który profesorem (naukowym) nie był, o czym dowiedziałam się z tej książki. Ja czasem zastanawiam się, co powiedziałby na temat zmiany konstytucji, co powiedziałby o tym co się dzieje z Trybunałem Konstytucyjnym, co sądziłby o przyjmowaniu uchodźców. Takich ludzi bardzo brakuje mi w polityce, i życiu publicznym.
Póki co, jak mawiał sam Profesor "No, do widzenia! Robimy, co możemy, a czego nie możemy, też robimy!"Niech więc tak będzie, bądźmy ludźmi czynu i bądźmy przyzwoici, to najważniejsze

Gorąco polecam.




Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM.




piątek, 26 maja 2017

Mama

Mama - kobieta, która jest rodzicem, urodziła i zazwyczaj jednocześnie wychowuje własne dziecko. Tyle Wikipedia.

Mama - początek, czasem trudny, czasem długi, a jednak najwspanialszy, bo dający życie. Mama to bezpieczeństwo, troski, lęk, oddanie, poświęcenie, heroizm zmagania się z dniem codziennym.

Bycie mamą to ciągła podróż, ale także lekcja miłości i wielkiej pokory. Czasem niełatwa to podróż, czasem z potknięciami. Często jednak pełna słońca, szaleńczej radości i niezmienności. Bycie mamą to duma z osiągnięć i gotowość do bycia ostoją w przypadku porażek.

Bycie mamą - to wspaniała przygoda. Pełna wzlotów i upadków, huraganów, klęsk żywiołowych, ale i plonów najpiękniejszych i dających najbardziej zdrowe owoce.

Bycie mamą - to najpiękniejsza z ról, jakie przyszło mi grać w swoim życiu...

Za tą rolę jestem wdzięczna swojej mamie. To ona rodząc mnie, dała temu początek...




63/2017 Poza sezonem, Jorn Lier Horst, Smak Słowa, 2015

Jorn Lier Horst - Poza sezonem
Seria - Mroczny zaułek
Cykl - William Wisting (tom 7)
Wydawnictwo - Smak Słowa
Data wydania - 9.09.2015
Liczba stron - 352
Moja ocena - 8/10




Polecam przede wszystkim:
- fanom Williama Wistinga
- miłośnikom dobrej książki kryminalnej




Jeśli miałabym wybrać autora, którego książki sprawiają mi prawdziwą, głęboką przyjemność, to postawiłabym na Horsta. Zdecydowanie!

"Poza sezonem" to siódmy tom cyklu o Williamie Wistingu, czwarty jaki miałam okazję przeczytać.
W opuszczonych po sezonie domkach letniskowych, dochodzi do serii włamań.  W jednym z okradzionych domów, zostają znalezione zwłoki. Sprawę przydzielono Wistingowi. Szybko okazuje się, że kradzieże i morderstwo, to dopiero początek makabrycznych splotów wydarzeń. Policja odkrywa bowiem, kolejne ciała, a z nieba zaczynają masowo spadać martwe ptaki. Na domiar złego, w domu należącym do rodziny Wistingów, na jakiś czas planuje zatrzymać się córka komisarza. Line rozstała się właśnie ze swoim chłopakiem Tommym. Czy stojący na skraju klifu, opuszczony dom, to dobre miejsce na leczenie ran? I najważniejsze...czy Line, będzie tam bezpieczna? Tego dowiecie się oczywiście czytając tę książkę :)

Jorn Kier Horst, jak na byłego szefa wydziału śledczego przystało, w swoich kryminałach, bardzo dużo miejsca poświęca na opisy pracy policjantów, oraz żmudnego (choć nie nużącego) przebiegu dochodzenia. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w autentycznych czynnościach, które wykonują śledczy.  Dodatkowym atutem powieści, jest warsztat autora. Mam wrażenie, jakby książki Horsta napisane były z saperską dokładnością. Wszystko w nich jest zaplanowane od początku, po sam koniec. Nic nie umyka autorowi, żaden wątek, żaden ślad. Na końcu wszystko perfekcyjnie łączy się w całość. Mistrzostwo. 
Kolejnym atutem książek Horsta, jest to, ile miejsca autor poświęca swoim bohaterom, ich relacjom i uwarunkowaniom społecznym. Mam wrażenie, że on ich po prostu niesamowicie lubi, że ma do nich wielki szacunek. Nie ocenia ich i nie osądza. Nie wybiela nawet sprawców przestępstw, ale próbuje wykazać mechanizmy, które spowodowały, że podjęli takie, a nie inne decyzje.

"Poza sezonem" to rewelacyjny kryminał, który na pewno umili Wam chłodniejsze wiosenno - letnie wieczory. Jak dla mnie idealny pod koc i z kufelkiem piwa z sokiem malinowym (bezalkoholowym jak ktoś woli)). Gorąco polecam.   




 Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa :)

wtorek, 23 maja 2017

62/2017 Kluczowy świadek, Jorn Lier Horst, Smak słowa, 2017

Jorn Lier Horst - Kluczowy świadek
Seria - Mroczny zaułek
Cykl - William Wisting (tom 1)
Data wydania - 26.04.2017
Liczba stron - 348
Kategoria - thriller/kryminał/sensacja
Moja ocena - 8/10




Polecam w szczególności:
- fanom Wiliama Wistinga
- wielbicielom dobrej książki kryminalnej




"Kluczowy świadek" jest pierwszym tomem cyklu o komisarzu Williamie Westingu. Jednak książki J. L. Horsta znane są już sporej grupie polskich czytelników (w naszym kraju wydane zostały późniejsze tomy serii). Pierwsza część jest wyjątkowa, nie tylko w takim razie, z powodu debiutu, ale również tego, że autor, który wcześniej był policjantem i szefem wydziału śledczego, napisał ją na podstawie autentycznego śledztwa, w którym sam brał udział. Sprawa dotyczyła jednego z bardziej brutalnych morderstw, które wydarzyły się w Norwegii. Poprzez książkę, autor chciał ponownie zainteresować opinię publiczną tą sprawę i skłonić ewentualnych świadków do zeznań, co w rezultacie miało pomóc rozwiązaniu śledztwa. Niestety, tak się nie stało. Jednak nie zmienia to faktu, że zarówno książka, jak i cała seria stała się sukcesem.

W 1995 roku, odnaleziono zwłoki Ronalda Ramma. Mężczyzna był torturowany i zgwałcony, jego mieszkanie zostało przez sprawców dokładnie przeszukane. Mimo intensywnego śledztwa,  nie udało się odnaleźć morderców.
Główny bohater serii komisarz Wiliiam Wisting, szykuje się do urlopu, jednak wiadomość o odnalezieniu zwłok, przekreśla te plany. Sprawa od początku budzi wiele wątpliwości. Znaleziony we własnym mieszkaniu, starszy mężczyzna, został całkiem pozbawiony ubrań i brutalnie zamordowany. W trakcie śledztwa okazuje się, że Preben Pramm został także zgwałcony. Mieszkanie denata zostało dokładnie przeszukane. Czego szukali sprawcy? Co ukrywał starszy mężczyzna?


Trochę obawiałam się tej książki. Bardzo podobały mi się poprzednio czytane przeze mnie, powieści tego autora, ale z debiutami niestety bywa różnie. W tym przypadku okazało się, że moje obawy, były bezzasadne. "Kluczowy świadek" to przykład na to, że debiuty bywają bardzo udane :) Książka wciąga od samego początku i trzyma w napięciu, po sam koniec. Doświadczenie zawodowe pisarza czuć właściwie na każdej stronie. Śledztwo, jego etapy, a także rola policji jest zarysowana z niezwykłą precyzją. Horst w swoich powieściach  udowadnia, że policjanci to nie są osobistości, jak z popularnych kryminałów. Że to nie podstarzali, upadli, ale genialni detektywi. Że tak naprawdę to zwykli ludzie, ze słabościami, z życiem rodzinnym na karku, ale również przywiązani do swojej pracy i rzetelni śledczy.

Mam jeszcze kilka tomów tej serii do nadrobienia, a pewnie ukażą się jeszcze kolejne, na które czekam z niecierpliwością, to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii. Gorąco polecam.

Za udostępnienie egzemnlarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa :) 

poniedziałek, 22 maja 2017

Mistrz

I tylko żal wielki, że to już nic więcej i tylko wdzięczność jeszcze większa, że zostało tak wiele do pamiętania....

sobota, 20 maja 2017

Najlepsze z najlepszych - czyli moje typy majowe :)

Joyce Carol Oates jak zwykle w najwyższej formie!
Tytułowa Kartagina to amerykańskie miasteczko otoczone malowniczymi górami Adirondack – wśród nich ginie bez śladu Cressida Mayfield, wyobcowana nastolatka, odstająca od swojej powszechnie szanowanej rodziny. Policja i ojciec Cressidy podejrzewają, że za jej zniknięciem stoi bohater wojny w Iraku, Brett Kincaid, były narzeczony starszej z sióstr Mayfield, pięknej i „grzecznej” Juliet, w którego towarzystwie widziano dziewczynę po raz ostatni. Brett twierdzi jednak, że niczego nie pamięta, ale to dopiero początek łańcucha zdarzeń tej mistrzowskiej opowieści z suspensem, porywającej i jednocześnie przemawiającej do wyobraźni współczesnego czytelnika. (Rebis)

Znakomita powieść autora bestsellerowego Lektora
Uporządkowane życie niemieckiego prawnika odmienia się w mgnieniu oka, gdy w muzeum w Sydney natyka się on na obraz od lat uznawany za zaginiony. To wizerunek Irene, kobiety, dla której był gotów zaryzykować wszystko, a ona bez słowa zniknęła z jego życia. Wiadomość o odnalezieniu obrazu jest zaskoczeniem także dla dwóch innych mężczyzn, którzy kiedyś ją kochali – i nadal czują się przez nią oszukani. Wszyscy czworo spotkają się po latach nad odludną australijską zatoką: każdy z mężczyzn chce odzyskać to, co mu się rzekomo należy. Tylko jeden z nich wykorzystuje szansę, żeby odnowić swoje uczucie do Irene, choć nie zostaje im już dużo czasu…
Przejmujący w ascetycznym ujęciu Schlinka obraz gry pozorów, bliskości w obliczu nieodwołalnego, odchodzenia, utraty. Kobieta na schodach zaczyna się jak kryminał, a kończy jak historia życia i miłości. (Rebis)


Historia oparta na tragicznych wydarzeniach z 2001 r., które miały miejsce w jednej  z podlaskich miejscowości. Główny bohater - Jeremi to zamożny, przystojny mężczyzna, wspaniały ojciec i świetny przedsiębiorca. Mężczyzna ma tylko jeden problem – o swojej żonie Beacie potrafi myśleć już tylko jako o matce swoich dzieci. Maryśka miała być dla niego urozmaiceniem, namiętną przygodą tylko na chwilę. Jeremi gubi się w swoich uczuciach, nie przypuszcza też, że kochanka może go pokochać miłością aż do granic obłędu. (Od deski do deski)














Kiedy na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia stara Anna Neshov nagle dostaje wylewu i leży na łożu śmierci, jej trzej synowie muszą stawić czoła nie tylko chorobie matki, lecz także własnemu życiu oraz skomplikowanym wzajemnym relacjom (bracia od wielu lat nie mieli ze sobą żadnego kontaktu). Erlend pracuje jako dekorator wystaw sklepowych w Kopenhadze, Margido jest właścicielem małego zakładu pogrzebowego, a najstarszy, 56-letni Tor, prowadzi rodzinne gospodarstwo w Byneset niedaleko Trondheim.
Tor jako jedyny z całej trójki ma dziecko, córkę Torunn, którą spotkał tylko raz w życiu. Teraz pragnie, aby córka przyjechała poznać babcię, zanim ta umrze.
  Ziemia kłamstwto powieść o próbie szukania swoich korzeni, pozwalającej dostrzec, że sięgają one znacznie głębiej, niż się sądziło. Opowiada także o niespodziewanym odkryciu takich korzeni, o których istnieniu nie miało się nawet pojęcia. (Smak Słowa)

SEKRETY, KTÓRE MOGĄ POCIĄGNĄĆ CIĘ NA DNO
Kilka dni przed śmiercią Nel Abbott dzwoni do swojej siostry.
Jules nie odbiera, ignorując jej prośbę o pomoc.
Nel umiera. Mieszkańcy miasteczka mówią, że „skoczyła”. A Jules musi wrócić do miejsca, z którego kiedyś uciekła – miała nadzieję, że na dobre – aby zaopiekować się swoją piętnastoletnią siostrzenicą.
Julia się boi. Tak bardzo się boi. Dawno pogrzebanych wspomnień, starego młyna, świadomości, że Nel nigdy by tego nie zrobiła.
Ale najbardziej boi się wody i zakola rzeki, które miejscowi nazywają Topieliskiem.
W tym samym dynamicznym stylu i z tym samym dogłębnym zrozumieniem kierujących człowiekiem instynktów, które pochłonęło miliony czytelników jej debiutanckiej powieści, Paula Hawkins przedstawia nowy, porywający thriller, w którego tle czają się historie z przeszłości oraz siła, z jaką potrafią one zniszczyć nam życie. (Świat Książki) 
Trudno dziwić się konsternacji rodziców, gdy zamiast dobrze znanego, może czasem kapryśnego, ale jakże uroczego dziecka, nagle pojawia się w domu tajemnicza, nieodgadniona istota.
NASTOLATEK.
W szkole ogląda z kolegami i koleżankami filmiki na youtube, wraca ze szkoły i nieustannie gra na komórce, doprowadzając rodziców do pasji. Wieczorem niemal nie odchodzi od konsoli i najwyraźniej gada z jakimiś ludźmi przez mikrofon. Przez cały czas jest gdzieś indziej (w tym 24/7 w mediach społecznościowych), a jeśli już cokolwiek powie o miejscach, w których bywa, to i tak nic z tego nie rozumiemy.  Oto on, NASTOLATEK, istota tajemnicza.
Autor bestsellerowego cyklu Dziecko dla…  Leszek Talko postanowił odbyć podróż do świata, a raczej cyberświata, nastolatków. Terra incognita, o której dorośli nie wiedzą niemal nic.
Nastolatek do początkujących jest niczym wyprawa Marco Polo do Chin. Tak jak wenecki kupiec ruszył w wielką podróż do całkowicie nieznanego kraju, tak Leszek Talko wyruszy z dziećmi do ich świata, po to by pomóc sobie i nam zrozumieć… nastolatka.
Leszek Talko - znany felietonista, publicysta i pisarz. Uznanie czytelników przyniosły mu pisane wspólnie z żoną Moniką Piątkowską cykle felietonów  ukazujące się w „Gazecie Wyborczej” zebrane następnie w książkach Talki w wielkim mieście oraz Talki z resztą.
Ojciec dwójki dzieci, swoje doświadczenia opisał w książkach Dziecko dla początkujących, Dziecko dla średnio zaawansowanych, Dziecko dla profesjonalistów i Dziecko dla odważnych oraz serii Pitu i Kudłata. Pod pseudonimem Wiktor Hagen wydał trzy znakomite kryminały.(Zwierciadło)

 Lody z ogórkiem, melonem i miętą?
Truskawkowy sorbet z bazylią i miodem?
Może kremowa gruszka z tymiankiem i rabarbarowym musem?
To jedyna książka zawierająca przepisy nie tylko na smaczne, ale przede wszystkim zdrowe, naturalne lody na bazie owoców, warzyw i ziół.
Bez chemii i konserwantów. Dla każdego typu diety: wegańskiej, bezmlecznej, bezglutenowej, bezjajecznej.
To ponad 75 przepisów na wszystkie rodzaje lodów – na patyku, rożki, jogurtowe, sorbety, kremowe, granity. Pełna gama mrożonych, zdrowych deserów, które nie tuczą!
Łatwe, tanie przepisy bez użycia maszynki do lodów.

To najlepszy i najsmaczniejszy sposób,
w jaki możesz dostarczyć Twojemu dziecku naturalne witaminy! (Znak)

Blog autorki, na którym pisze o zdrowiu i dobrym, świadomym życiu, odwiedza ponad 300 000 unikalnych użytkowników miesięcznie!
Nie zawsze byłam okazem zdrowia. Od dziecka stale chorowałam i każdego roku przyjmowałam kilka serii antybiotyków. Jako dojrzała kobieta w 2006 roku postanowiłam zupełnie zmienić życie i wziąć swoje zdrowie i szczęście we własne ręce. Od tego czasu nieustannie się rozwijam, korzystam z darów natury, ziół, mądrości ajurwedy i medycyny chińskiej, a także polskiej medycyny naturalnej. Łączę to wszystko w spójną całość. Dzięki temu już od ponad 11 lat ani ja, ani moi bliscy nie przyjmujemy antybiotyków, leczymy się wyłącznie za pomocą metod naturalnych. W 2012 roku, miesiąc przed moimi 43 urodzinami, urodziłam moją ukochaną córeczkę – w domu, siłami natury. Mogłam to zrobić, ponieważ stałam się osobą całkowicie zdrową.
W tej książce z wielką radością dzielę się moją największą pasją – dbaniem o zdrowie i życiem w zgodzie z naturą. Podaję moje wypróbowane przepisy na naturalne leki oraz zdrowe napoje i potrawy, opisuję bezpieczne diety oczyszczające, a także podpowiadam, jak w sposób holistyczny wprowadzić do życia spokój, radość i dobrą energię. Odkryłam, co zrobić, aby jedząc pysznie, mieć szczupłe, sprawne ciało i wiele energii niezależnie od wieku i pory roku. Uzdrowiłam siebie, swoje życie i swoją rodzinę. Teraz mogę tę wiedzę przekazać dalej. Ta książka to moje odkrycia – niech dobrze służą również Tobie!
Życzę Ci szczęśliwego, zdrowego, spełnionego życia
Z miłością Agnieszka (Otwarte)





piątek, 19 maja 2017

61/2017 Głębia Challengera, Neal Schusterman, YA!, 2017

Neal Shusterman - Głębia Chalangera
Wydawnictwo - YA!
Data wydania - 15.03.2017
Liczba stron - 336
kategoria - literatura młodzieżowa
moja ocena - 7/10 - bardzo dobra




Polecam w szczególności:
- młodzieży
- rodzinom, oraz osobom zmagającym się z chorobami psychicznymi



"Głębia Chalengera" to jedna z bardziej przejmujących opowieści, z jaką miałam do czynienia. Na takie odbieranie wpływa między innymi fakt, że jest to książka, mająca punk wyjścia w realnym życiu autora książki i jego rodziny. Neal Shusterman opisuje bezsilność i przygnębienie, związane z obserwowaniem swojego syna, który popada w głębiny choroby psychicznej. Z drugiej jednak strony, mam wrażenie, że stara się w jakiś sposób oswoić tą chorobę, zilustrować ją w swojej głowie. Może nawet trochę złagodzić, choć ma się świadomość że wydarzenia, o których czytamy, tak naprawdę są niewyobrażalną tragedią, zarówno dla chorego, jak i całej rodziny.  Najbardziej przerażający jest fakt, że co by się nie stało, głębia nadal jest gdzieś w pobliżu, czyha i nie da się jej ostatecznie pokonać.

Caden Bosch, z pozoru zwykły licealista w zasadzie, od dłuższego czasu nie zachowywał się standardowo. Zawsze miał bardzo bujną wyobraźnię. Nikt nie spodziewał się jednak, że może to spowodować problemy psychiczne. Chłopak zagubiony jest pomiędzy fikcją, a tym co realne. Caden coraz częściej zapuszcza się na wyprawy badawcze, a jego towarzyszami są ... członkowie załogi okrętu... Co tak naprawdę dzieje się w głowie nastolatka? Czy są osoby, które mogą mu pomóc? 

Grupą docelową książki "Głębia Chalengera" jest głównie młodzież. Myślę jednak, że dorośli również powinni po nią sięgnąć. Książka Neala Shustermana, to rodzaj terapii i wsparcia, dla osób i rodzin dotkniętych problemami psychicznymi, w tym schizofrenii, depresji. Książka zawiera autentyczne szkice syna autora, z czasów zaostrzenia choroby, co jeszcze bardziej, wprowadza w klimat opowieści. W końcu najbardziej przerażające jest to, co dzieje się w naszych umysłach. Gorąco polecam.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Ya!





czwartek, 18 maja 2017

59-60/2017 Brulion zabaw/ Brulion zabaw podwórkowych, Wilga, 2016/2017

Brulion zabaw dla każdego
Wydawnictwo - Wilga
Liczba stron - 112
kategoria - interaktywne, dla dzieci
Moja ocena - 8/10


Palec pod budkę
bo za minutkę
zamykam budkę!
Brulion zabaw podwórkowych dla każdego
Wydawnictwo - Wilga
Liczba stron - 112
Kategoria - interaktywne, dla dzieci
Moja ocena - 9/10




Polecam w szczególności:
- małym,
- dyżum,
- lubiącym zabawy rodzinne,
- lubiącym zabawy na świeżym powietrzu.










Czy jest jakiś lepszy sposób na popołudnie, niż spędzenie go razem na zabawach rodzinnych? Zdecydowanie nie. „Brulion zabaw dla każdego”, jak również „Brulion zabaw podwórkowych dla każdego”, stanowi idealną alternatywę dla komputerów, tabletów i telewizji, jak również cudowną okazję dla wspomnień z czasów dzieciństwa i opowieści o nich. :) Na kartach zeszytów znajdziemy wiele zapamiętanych z młodości zabaw. 

„Brulion zabaw” zawiera szablony do takich gier jak: statki, państwa miasta, kółko i krzyżyk, kropki, wisielec, szewc, czy boisko. Książka stanowi wspaniały zestaw inspiracji do grania w domu, na pikniku w ogrodzie, czy na wycieczkach. My z naszą nastolatką cudownie bawiliśmy się z tą książką na plaży :)  Okazało się zresztą, że wbrew pozorom, te gry nadal funkcjonują w szkolnym życiu :) .

„Brulion zabaw podwórkowych” przypomina nam, z kolei zasady gier na świeżym powietrzu, w tym: podchody, klasy, guma, czołgi, sekrety, palec pod budkę, komórki do wynajęcia, berek ganiany, gąski do domu, łapki, raz dwa trzy baba jaga patrzy, chowany, sąsiadów, chłopka (u nas klasy), piekło niebo, chowanego – zaklepanego, zaczarowanego berka, chodzi lisek koło drogi, i zdecydowanie moja ukochana, bez której dzień uznawany był na naszym osiedlowym podwórku za stracony – wywołuję wojnę przeciwko piwko (lub po naszemu – piwko naprzeciwko). Do tego genialne wyliczanki i zawołania. Ponadto, książka zawiera zestaw kolorowych flag, do gry w kapsle, oraz instrukcje do wykonania koperty, samolotu, wachlarza, łódki i kubka.

Książki polecam przede wszystkim przedszkolakom i uczniom młodszych klas podstawówki, choć jak pisałam nasza nastolatka też miała frajdę z ich korzystania, a i ja współtowarzysząc jej w zabawie :)

Dodatkowymi zaletami publikacji jest wykorzystanie ekologicznego papieru, który i tak w założeniu ma posłużyć do mazania, kreślenia, wyrywania i schowania w kieszeń lub do plecaka i wyniesienia na podwórko :). Do „Brulionu zabaw podwórkowych” dołączona jest również, guma do skakania, co od razu zachęca do wyjścia na podwórko i wypróbowania zabaw. 

Zdecydowanie jestem za ideą mającą odkurzyć pamięć o grach podwórkowych, zespołowych i tych, do których wystarczy kawałek kartki papieru i kredka… Na koniec należy wspomnieć o cenie. Sugerowana cena detaliczna to 14.99. Wydatek niewielki, a zabawy za to dużo i na dłuższy czas. Gorąco polecam. 

*Pod koniec czerwca Wilga planuje wydać trzecią część serii, pod tytułem „Brulion zabaw w podróży”. Idealnie na wakacje.  :)




Za udostępnienie egzemplarza i dzięki temu ofiarowanie mi wspaniałego czasu, na wspomnienia i cudowną zabawę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga.








środa, 17 maja 2017

58/2017 [PRZEDPREMIEROWO] Lokatorka, JP Delamey, Otwarte, 2017

JP Delamey - Lokatorka
Wydawnictwo - Otwarte
Data wydania - 14.06.2017
Liczba stron - 416
Kategoria - thriller
Moja ocena - 8/10 - rewelacyjna




Polecam w szczególności:
- miłośnikom thrillerów psychologocznych
- tym, którym podobała się "Dziewczyna z pociągu"
- tym, którym podobała się książka "Każdy jej strach"
- minimalistom



Już po pierwszych rozdziałach tej książki, miałam wrażenie, że trafiłam na powieść, na którą bardzo długo czekałam. "Lokatorka" to lektura, której wręcz potrzebowałam, by obudzić się z czytelniczego marazmu, w który zaczynałam popadać w ostatnim czasie. W stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, książka podbija czytelnicze listy. Czy ma szansę na taki sukces w Polsce? Moim zdaniem zdecydowanie tak!

I teraz moim drodzy książkoholicy zasadnicze pytanie. Czy wyobrażacie sobie mieszkać w domu, w którym nie ma stert książek? Ja nie. Jednak, bohaterki tej powieści się na to zdecydowały.  Obie zamieszkały w apartamencie przy Folger Street 1. Obie są pięknymi kobietami po przejściach, obie potrzebują tego perfekcyjnie pustego, ultranowoczesnego mieszkania, by dojść do siebie po traumach, które w ostatnim czasie przeżyły i po prostu zacząć wszystko od nowa. Emma i Jane dotykają tych samych minimalistycznych mebli, podłóg, schodów, a nawet garnków i noży. Obie wdają się w romans z twórcą apartamentu. Główną różnicę między kobietami, stanowi fakt, że Emma mieszkała w Folger Street 1 przed Jane. W dodatku Emma nie żyje, umarła w tym niecodziennym domu, w tragicznych okolicznościach. Czy za sprawą śmierci Emmy, stoi właściciel mieszkania, wypadek, samobójstwo, czy sam dom? Czy Jane może czuć się w swoim mieszkaniu bezpiecznie? Tego dowiecie się oczywiście czytając "Lokatorkę".

Bardzo ciekawym zabiegiem, jaki zastosował autor, jest opowiedzenie tej historii z perspektywy obu kobiet, naprzemiennie. Obie historie zaczyna łączyć pewien schemat, związany przede wszystkim postacią egocentrycznego właściciela posiadłości i regułom wynajmu domu. Dzięki temu napięcie w książce rośnie od pierwszych stron i trzyma aż do kulminacyjnej części powieści.



Często bywa tak, że jak książka okrzyknięta jest bestselerem jeszcze zanim na dobre zostanie wydana, od początku są jej stawiane wysokie oczekiwania i później bywa różnie z jej odbiorem. W tym przypadku, mając nawet bardzo wysokie wymagania, nie zawiedziemy się. To naprawdę rewelacyjna, niezwykle wciągająca książka. Gorąco polecam!

Wyczekujcie w księgarniach już od 14.06.2017. Moim zdaniem "Lokatorka" to będzie hit lata! :)


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte



wtorek, 16 maja 2017

57/2017 Irena Tuwim, Nie umarłam z miłości, Anna Augustyniak, Trzecia strona, 2017

Anna Augustyniak - Irena Tuwim. Nie umarłam z miłości.
Wydawnictwo - Trzecia strona
Data wydania - marzec 2017
Liczba stron - 272
kategoria - biografia/autobiografia/pamiętnik
Moja ocena - 7/10 - dobra




Polecam w szczególności:
- miłośnikom biografii kobiecych,
- wielbicielom Ireny bądź Juliana Tuwimów
- miłośnikom Kubusia Puchatka :)







Wbrew pozorom biografia Ireny Tuwim autorstwa Anny Augustyniak, to nie tylko portret niesamowitej kobiety, ale przede wszystkim portret więzi. W książce "Nie umarłam z miłości", Irena Tuwim pozostaje nierozerwalnie w różnych relacjach, trudnej z matką, silnej z bratem, skomplikowanej z pierwszym mężem i samotnej z drugim. Stan przywiązania Ireny do swojej rodziny, w tym chyba najsilniejsza więź, z bratem Julianem, stanowi mam wrażenie trzon, całej biografii. 

W książce znajdziemy między innymi informacje na temat trudnego dzieciństwa rodzeństwa w robotniczej, ponurej Łodzi. Informacje na temat choroby psychicznej i tragicznej śmierci matki poetów. Adela Tuwim hołubiła syna, skazując córkę na opiekę niani, która z kolei nie najlepiej wpłynęła na psychikę dziewczyny. Mimo trudnych relacji, śmierć matki, wzbudzała do końca życia w rodzeństwie wyrzuty sumienia.  Oboje bojąc się o swój los emigrowali na zachód. W okupowanej Polsce pozostawili matkę, której nie mogli ze sobą zabrać. Wiele miejsca zajmuje w książce temat tęsknoty, poszukiwania miłości, dwa małżeństwa Ireny. Pierwsze ze Stefanem Napierskim, który był homoseksualistą, zakończyło się rozwodem, który odbił się sporym echem w otoczeniu Ireny. Drugie małżeństwo z Julianem Stawińskim, również nie okazało się szczęśliwe.

Zdumiewające jest to, że mimo swojej siły kobiecej, mimo  wielu sukcesów, mimo wspaniałych wierszy i opowiadań i legendarnych już tłumaczeń w tym "Kubusia Puchatka", Irena Tuwim, została zapomniana. Zupełnie jakby okrył ją cień jej brata, którym chwalą się mieszkańcy miasta Łodzi, a jego siostrę pomijają w milczeniu. Na szczęście Anna Augustyniak, przypomina mam w swojej książce postać tej niezwykłej kobiety. Cieszy mnie również, że wbrew pozorom, to nie jest sucha biograficzna książka, a miejscami po prostu bardzo ciekawie opowiedziana historia o życiu tej wielkiej tłumaczki :). Wiele miejsca, autorka oddała samej Irenie Tuwim, poprzez przytoczenie jej twórczości. 

Oprócz Kubusia Puchatka, którego z uwagi na brak możliwości dosłownego tłumaczenia, współtworzyła, Irena Tuwim przetłumaczyła jeszcze między innymi "Mary Poppins", "Pięcioro dzieci i coś", "Feniks i dywan", "Byczek Fernando". Napisała kilka dobrze przyjętych książek dla dzieci, wydała tomiki poezji i swoje wspomnienia. "Łódzkie pory roku". Po które zamierzam sięgnąć.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Trzecia Strona.








poniedziałek, 15 maja 2017

56/2017 Ządła rządzą, David Goulson, Marginesy, 2017

Dave Goulson - Żądła rządzą. Moje przygody z trzmielami.
Wydawnictwo - Marginesy
Seria - Eko
Data wydania - 15.03.2017
Liczba stron - 320
Moja ocena - 7/10




Polecam w szczególności:
- miłośnikom przyrody,
- lubiącym czytać o świecie zwierząt,
- wielbicielom trzmieli :)




Czy może być bardziej odpowiednia książka na wiosnę, niż książka o trzmielach? Raczej nie :). Szczególnie, że pogoda coraz mocniej kusi, do wyjścia do ogrodu, lub na taras i do wsłuchania się w bzyczenie rozbudzonych po zimie owadów. 

Autor książki, Dave Goulson, jest profesorem biologii i specjalistą od trzmieli. Na tych owadach zna się więc, jak mało kto, zważywszy, że interesuje się nimi od dziecka. Szczerze pisząc jak czytałam opowieści o dzieciństwie i początkach badań Goulsona na żywym organizmie i poznawania ich anatomii, oraz niestety w wielu przypadkach tego że, przyczyniał się (nieświadomie) do śmierci zwierzęcia, to podziwiam jego rodziców, ja chyba oszalałabym z niepokoju. :)

"Żądła rządzą" to literacka próba podzielenia się przez autora swoimi wspomnieniami, ale również wiedzą, którą zdobywał latami, na temat trzmieli. Naukowiec przedstawia nam dowody na to, jak ważne dla naszego ekosystemu są te owady, jak również wskazuje czynniki, które im zagrażają. Goulson rysuje przed nami bardzo interesujący obraz świata, tych niesamowitych pasiastych stworzeń. Dzięki temu książka, to skarbnica wiedzy, na temat trzmieli, ale nie tylko. 
Jeśli ktoś z Was, zastanawia się czy można stworzyć książkę o maleńkich owadach, która nie będzie nudna, nie będzie encyklopedią, ale której czytanie będzie sporą przygodą, to "Żądła rządzą" jest idealnym przykładem na to, że można.


"Żądła rządzą. Moje przygody z trzmielami" to kolejna pozycja, dla miłośników natury, którzy mają braki w wykształceniu biologicznym, lub którzy chcą poszerzyć zakres swojej wiedzy w tym temacie... czyli dla kogoś takiego jak ja :). Cieszę się że przyroda zaczyna być modna :) To dobrze wróży. Niech żądła rządzą!

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

sobota, 13 maja 2017

55/ 2017 Czekam na Was, ale się nie spieszcie, Iza Bartosz, Kapsyda Kobro-Okołowicz, Czerwone i Czarne, 2017

Iza Bartosz, Kapsyda Kobro-Okołowicz
Czekam na Was, ale się nie śpieszcie
Wydawnictwo - Czerwone i Czarne
Data wydania - marzec 2017
Liczba stron - 272
Kategoria - wspomnienia
Moja ocena - 10/10 - rewelacyjna



Polecam w szczególności:
- wielbicielom księdza Jana Kaczkowskiego
- zmagającym się z chorobą w tym nowotworową, swoja lub kogoś bliskiego,
- lubiącym czytać o mądrych i dobrych ludziach (bez powiązania z religią) 

"No cóż, własną śmierć, trzeba przeżyć". Tak mawiał Ks. Jan Kaczkowski, w swoich rozmowach. Mam wrażenie, że to jedna z tych osób, które swoją śmierć, przeżyły w niesamowity, bardzo godny sposób, dając przykład wielkiej siły i wielkiej wiary. Pomijając oczywiście fakt, że rak i ciężka choroba raczej z godnością i siłą się nie kojarzą. Ks. Jan kochał ludzi, był w stanie poświęcić dla nich wiele, poświęcił znaczną cześć swojego życia, by walczyć dla innych osób o zachowanie godności właśnie, człowieczeństwa, bezpieczeństwa i spokoju. Uczył innych z jaką czułością, poświęceniem i oddaniem powinni opiekować się osobami umierającymi. Założył hospicjum w Pucku, które miało być wzorem dla innych. Wyznaczył wysokie standardy opieki paliatywnej, które dla niego były zdecydowanie niezbędne, a niestety brakowało ich w publicznych placówkach. Organizował zajęcia dla studentów medycyny, podczas których nauczono młodych lekarzy, jak rozmawiać z pacjentami, chorymi na śmiertelne choroby, jak traktować ich podmiotowo, a nie przedmiotowo. Gdy sam, dwukrotnie zachował na raka, nie tylko walczył o swoje życie i zdrowie, ale również podnosił na duchu zarówno chorych jak i ich rodziny.

Dużo w tym opisie wyszło umierania, ale ta książka nie jest o nim, jest o życiu i o jego smakowaniu, bowiem Ks. Jan był wielkim smakoszem życia i .... potraw. Zapytany o to, co robić, by życie smakowało, odpowiadał: 

" Przede wszystkim jej jeść. I mieć na nie apetyt. Nie zapychać się byle czym. Szukać smaku w wielu wymiarach, tym podstawowym - smaku pysznych potraw, ale i w smaku intelektualnym, duchowym... Nie zalewać sobie głowy, duszy i sumienia byle czym. Rozsmakować się w rozmowach, poznawaniu nowych ludzi i tym, co nas inspiruje." 

Tak właśnie pragnę żyć ja. Tak właśnie żył i nauczał o życiu Ks. Jan.

Izabela Bartosz, była naczelna czasopisma "Gala", przeprowadziła wywiad z Kapsydą Kobro-Okołowicz, współpracownicą, przyjaciółką, byłą prezeską Fundacji Rak and Roll. Dzięki niej poznajemy bliżej sylwetkę tego niesamowitego człowieka, skromnego, pozbawionego patosu, gotowego do ostatnich swoich dni poświęcać się dla wspierania innych, w ich walce z chorobą. Kapsyda również jest osobą nietuzinkową, mimo tego że nie jest osobą wierzącą, stworzyła z księdzem jedną z silniejszych relacji w jego życiu. Razem przełamywali stereotypy, walczyli o chorych, nie poddawali się. Mimo różnic religijnych udowodnili, że w życiu tak naprawdę najważniejsza jest miłość do bliźniego i czynienie dobra. Książka zawiera również wspomnienia najbliższych Ks. Jana: jego ojca, siostry, bratowej, współpracowników i przyjaciół. 

Myślę, że bardzo brakuje takich księży w Polskim Kościele, a jeśli są, to bardzo brakuje ich w publicznym życiu. Niezmiernie mało jest też też, takich książek, pełnych pozytywnego przekazu, dobra i wiary w drugiego człowieka.

Bardzo gorąco polecam.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czerwone i Czarne.

czwartek, 11 maja 2017

54/2017 Dąbrowska (nie)znana: Szkice, Ewa Głębicka, Trzecia Strona, 2016

Ewa Głębicka - Dąbrowska (nie)znana: Szkice
Wydawnictwo - Trzecia Strona
Data wydania - 8.11.2016
Liczba stron - 472
Kategoria - biografia/autobiografia/pamiętniki
Moja ocena - 7/10






Polecam w szczególności:
- fanom twórczości Marii Dąbrowskiej
- lubiącym biografie nietuzinkowych osób




Czy interesowaliście się kiedyś, życiorysem Mari Dąbrowskiej, poza suchymi notkami biograficznymi dyktowanymi przez nauczycieli w szkole, bądź czytanymi na obwolucie okładki "Noce i Dnie"? Nie? Ja do tej pory też nie byłam tym za bardzo zainteresowana. Okazuje się jednak, że niesłusznie. Postać tej niezwykłej powieściopisarki, dramatopisarki i tłumaczki, skrywa bowiem, niejedna ciekawostkę. 

Autorka szkiców o powieściopisarce, profesor Ewa Głębicka, od lat śledzi i sama uczestniczy w wielu badaniach dotyczących Marii Dąbrowskiej i co ciekawe, nadal po tylu latach udaje się odkryć nowe zaskakujące watki biografii, tej nietuzinkowej pisarki.
Pokaźny rozdział ukazuje nam dokładna genezę powstania książki „Noce i dnie”, przełomowej i do tej pory uznawanej za jedną z najlepszych powieści w historii literatury polskiej, i za którą pisarka kilkakrotnie zostawała nominowana do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Okazuje się też, że autorka, w swojej flagowej powieści zawarła wiele wątków biograficznych. A trzeba mieć na uwadze, że Maria Dąbrowska wiodła ciekawe życie, w ciekawych literacko czasach.
W książce poznajemy życiorys Dąbrowskiej, jej dzieciństwo, związki z nurtami niepodległościowymi, małżeństwo z poznanym za granicą i zaprzyjaźnionym z Józefem Piłsudskim, Marianem Dąbrowskim. Wiele miejsca zajmują też, rozważania na temat relacji między Dąbrowską a Markiem Hłasko, relacji między pisarką a  Gałczyńskim i rozważań na temat tego, czy Dąbrowska, naprawdę nie darzyła tego ostatniego sympatią… Wisienką na torcie jest rozdział poświęcony trudnej miłości między Dąbrowską a Anną Kowalską, o której nadal niezbyt często się wspomina.
Książka zawiera wiele fotografii pisarki, jej rękopisów czy listów, a także cytaty z korespondencji, i dzienników, co tworzy ją jeszcze bardziej atrakcyjną pozycją.

Polecam.  Nie tylko fanom książki "Noce i dnie" i badaczom literatury. To naprawdę ciekawa pozycja dla każdego. 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Trzecia strona