czwartek, 4 maja 2017

50/2017 Księga Hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie



















"Hygge (wymawiane "hi-ge")* to jakość obecności i doświadczanie wspólnoty. To uczucie ciepła i komfortu połączone ze świadomością, że jesteśmy bezpieczni i chronieni. Hygge jest doświadczaniem własnej indywidualności i wspólnoty z ludźmi oraz miejscami, które są naszymi kotwicami i dają nam pewność siebie, odwagę oraz wsparcie. Hygge oznacza otwarcie się na intymność i budowanie więzi praktykując hygge, czujemy się zaangażowani i spokrewnieni, oddani chwili oraz sobie nawzajem. Hygge oznacza obfitość i zadowolenie. Skupia się na byciu, a nie na posiadaniu."
 *nawiasem mówiąc, czy znacie kogoś, kto tak wymawia?

Coraz częściej, w swoim czytelniczym otoczeniu, spotykam książki, dotyczące zagadnienia Hygge. Czytałam na ich temat wiele podzielonych opinii. Jaka jest moja? Nie wiem jak pozostałe, ale "Księga Hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie.", zdecydowanie mnie urzekła. Jest pięknie wydana, opatrzona fotografiami i cytatami, które dopełniają jej wygląd. Jest to idealna książka na spokojny wieczór, podczas którego chcemy się wyciszyć. Jedyne co mi przeszkadzało w odbiorze tej lektury, to nie wyrównane marginesy.

Książka "Hygge", nie jest poradnikiem, mającym nam pokazać jak żyć. Nie jest też, ogólną receptą na szczęście. Hygge ma wskazać kierunek, w którym możemy poszukiwać inspiracji.  Moim zdaniem nigdy dość, w tym zaganianym świecie, przypominania o tym, by zadbać o swoje dobre samopoczucie. Przyznaję pewnie są osoby, żyjące w duchu hygge, którzy mają taką umiejętność przezywania w sobie i książka nie jest dla nich odkryciem. Z drugiej jednak strony, są inny, jak ja, którzy tego hygge poszukują i uczą się je przezywać. Dla nich właśnie jest ta książka. Jej zadaniem jest pokazanie nam, że wiele zależy od nas samych, od naszego nastawienia, spojrzenia na pewne rzeczy. Autorka chce nam pokazać, że można zapalić świeczkę, otulić się kocem, że można żyć bliżej natury, że możemy cieszyć się rytuałami, takimi jak przygotowanie śniadania, kolacji, herbaty. No cóż, na mnie to działa. 

Z drugiej strony mam poczucie, że ta książka, w pewnym sensie jest też odzwierciedleniem tego, czego właśnie potrzebuję. Celebracji codzienności, bezpieczeństwa, spokoju, bliskości z tymi, których kocham i z samą sobą, a czasem z gwarem spotkań ze znajomymi, głośnym śmiechem :). 
I najważniejsze pytanie. Czy książka wniosła coś do mojego życia? Raczej tak, dała mi miły, spokojny wieczór z jej lekturą, a także zainspirowała, do lepszego zorganizowania mojego życia ogródkowego. :) 

Polecam.  

Ps.
Cześć dochodów, ze sprzedaży książki autorka przekaże organizacji charytatywnej, która pomaga bezdomnym.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sensus (Grupa Helion)