wtorek, 16 maja 2017

57/2017 Irena Tuwim, Nie umarłam z miłości, Anna Augustyniak, Trzecia strona, 2017

Anna Augustyniak - Irena Tuwim. Nie umarłam z miłości.
Wydawnictwo - Trzecia strona
Data wydania - marzec 2017
Liczba stron - 272
kategoria - biografia/autobiografia/pamiętnik
Moja ocena - 7/10 - dobra




Polecam w szczególności:
- miłośnikom biografii kobiecych,
- wielbicielom Ireny bądź Juliana Tuwimów
- miłośnikom Kubusia Puchatka :)







Wbrew pozorom biografia Ireny Tuwim autorstwa Anny Augustyniak, to nie tylko portret niesamowitej kobiety, ale przede wszystkim portret więzi. W książce "Nie umarłam z miłości", Irena Tuwim pozostaje nierozerwalnie w różnych relacjach, trudnej z matką, silnej z bratem, skomplikowanej z pierwszym mężem i samotnej z drugim. Stan przywiązania Ireny do swojej rodziny, w tym chyba najsilniejsza więź, z bratem Julianem, stanowi mam wrażenie trzon, całej biografii. 

W książce znajdziemy między innymi informacje na temat trudnego dzieciństwa rodzeństwa w robotniczej, ponurej Łodzi. Informacje na temat choroby psychicznej i tragicznej śmierci matki poetów. Adela Tuwim hołubiła syna, skazując córkę na opiekę niani, która z kolei nie najlepiej wpłynęła na psychikę dziewczyny. Mimo trudnych relacji, śmierć matki, wzbudzała do końca życia w rodzeństwie wyrzuty sumienia.  Oboje bojąc się o swój los emigrowali na zachód. W okupowanej Polsce pozostawili matkę, której nie mogli ze sobą zabrać. Wiele miejsca zajmuje w książce temat tęsknoty, poszukiwania miłości, dwa małżeństwa Ireny. Pierwsze ze Stefanem Napierskim, który był homoseksualistą, zakończyło się rozwodem, który odbił się sporym echem w otoczeniu Ireny. Drugie małżeństwo z Julianem Stawińskim, również nie okazało się szczęśliwe.

Zdumiewające jest to, że mimo swojej siły kobiecej, mimo  wielu sukcesów, mimo wspaniałych wierszy i opowiadań i legendarnych już tłumaczeń w tym "Kubusia Puchatka", Irena Tuwim, została zapomniana. Zupełnie jakby okrył ją cień jej brata, którym chwalą się mieszkańcy miasta Łodzi, a jego siostrę pomijają w milczeniu. Na szczęście Anna Augustyniak, przypomina mam w swojej książce postać tej niezwykłej kobiety. Cieszy mnie również, że wbrew pozorom, to nie jest sucha biograficzna książka, a miejscami po prostu bardzo ciekawie opowiedziana historia o życiu tej wielkiej tłumaczki :). Wiele miejsca, autorka oddała samej Irenie Tuwim, poprzez przytoczenie jej twórczości. 

Oprócz Kubusia Puchatka, którego z uwagi na brak możliwości dosłownego tłumaczenia, współtworzyła, Irena Tuwim przetłumaczyła jeszcze między innymi "Mary Poppins", "Pięcioro dzieci i coś", "Feniks i dywan", "Byczek Fernando". Napisała kilka dobrze przyjętych książek dla dzieci, wydała tomiki poezji i swoje wspomnienia. "Łódzkie pory roku". Po które zamierzam sięgnąć.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Trzecia Strona.