czwartek, 29 czerwca 2017

76/2017 Kobieta na schodach, Bernhard Schlink, Rebis, 2017

Bernhard Schlink
Kobieta na schodach
Wydawnictwo - Rebis
Data wydania - 23.05.2017
Liczba stron - 272
Kategoria - lit. współczesna
Moja ocena - 8/10

Polecam w szczególności:
- tym, którym podobała się bestselerowa książka autora - "Lektor"
- lubiącym współczesne książki, z klasycznym wydźwiękiem
- lubiącym nieoczywiste historie





Jak tylko zobaczyłam, że zostanie wydana kolejna książka Berharda Schlinka od razu wiedziałam, że po nią sięgnę. Nie znam co prawda, zbyt wielu książek niemieckich twórców, jednak poprzednie dzieło autora "Lektor" skradło moje serce. "Kobieta na schodach" okazała się publikacją, na tym samym poziomie. Już dawno nie czytałam tak dojrzałej, mądrej i wartościowej książki. 

Akcja dzieje się w w czasach powojennych w RFN, oraz współcześnie w Australii
Bohaterami powieści są adwokat, kobieta, jej kochanek i jej mąż, a także obraz przedstawiający nagą Irene na schodach. Wydarzenia poznajemy dzięki narracji prawnika. Wznoszący się po drabinach sukcesu adwokat zostaje wplątany w historię trojga ludzi poprzez Karla Schwinda, który przychodzi do jego kancelarii  w sprawie konfliktu dotyczącego obrazu. Malarz chce odzyskać swoje dzieło. Nie jest to jednak takie proste. Irena wikła się bowiem w romans z Karlem. Jej mąż Peter Gundlach, niezmiernie bogaty biznesmen, nie może pogodzić się ze stratą żony. Obaj panowie rywalizują o obraz, na którym widnieje kobieta, ale również pośrednio o nią samą. 

Książka niesamowicie rzeczowo obrazuje sylwetki mężczyzn goniących za sukcesem, dbających o status, pieniądze i swoją własność. Z drugiej strony pokazuje samotną, nieszczęśliwą i pełną zagubienia stronę ich życia. Czy oni tez to dostrzegają? I czy nie jest za późno by cokolwiek zmienić?

"Kobieta na schodach", to książka o miłości, bliskości, zauroczeniu ale też o odchodzeniu i o śmierci. Nic nie jest jednak w niej oczywiste. To trochę taka powieść filozoficzna. Autor pośrednio zadaje w niej bowiem pytania, o to jak żyć godnie, ale też w zgodzie z samym sobą, o wartości, o to czym jest miłość i towarzyszenie w odchodzeniu.

Książkę czyta się niesamowicie sprawnie i szybko, jednak nie jest to łatwa i przyjemna lektura. Skłania do refleksji, może nie tak efektownych jak w przypadku "Lektora" ale nie mniej istotnych. Trzeba się nad nią chwilę zatrzymać i zastanowić nad jej przesłaniem. Zdecydowanie jest tego warta. Polecam!


Za przekazanie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis