środa, 12 lipca 2017

86/2017 I odpuść nam nasze..., Janusz Leon Wiśniewski, Od deski do deski, 2015





Janusz Leon Wiśniewski - I odpuść nam nasze...
Wydawnictwo - Od deski do deski
Seria - Na F/Aktach
Data wydania - 22.10.2015
Liczba stron - 220
Kategoria - literatura faktu
Moja ocena - 7/10

Polecam w szczególności:
- lubiącym serię Na F/Aktach
- lubiącym literaturę związaną z autentycznymi sprawami kryminalnymi
- lubiącym literaturę więzienną,
- chcącym poznać kryminalne oblicze książek J. L. Wiśniewskiego.



Jak pisałam poprzednio seria Na F/Aktach wydawnictwa Od deski do deski, to jedna z lepszych, z jakimi miałam do czynienia. Na cykl składają się sfabularyzowane powieści na podstawie głośnych spraw mających miejsce w powojennej Polsce, opisane przez znakomitych polskich autorów. „I odpuść nam nasze…” Janusza Leona Wiśniewskiego, przedstawia historię głośnego zabójstwa znanego barda – Andrzeja Zauchy. 10 października 1991 roku, po występie na deskach krakowskiego teatru, Zaucha i aktorka Zuzanna Leśniak zostali zastrzeleni przez męża kobiety, znanego francuskiego reżysera Yves Goulaisa. Zdarzenie miało miejsce na parkingu pod teatrem. Muzyk zginął na miejscu, kobieta w karetce.  Yves został skazany na 16 lat pozbawienia wolności – wyszedł z więzienia w 2005 roku. To była jedna z najbardziej głośnych spraw kryminalnych w powojennej Polsce. 

Niestety, muszę przyznać, że po autorze i tematyce książki, spodziewałam się bardziej „łzawej” historii. Dostałam za to dobrą, mocną i skłaniająca do refleksji powieść więzienną. Powieść o miłości, ale również potrzebie wzajemności, o dumie i honorze, o wyrzutach sumienia, o pokucie, ale także o nieskończenie wielkiej nadziei na nowy początek. Nic w tej książce nie jest do końca oczywiste i autor z żaden sposób nie chce moralizować. Przedstawia za to ludzką stronę zbrodni. 

Dużym autem książek z tej serii, jest całe tło społeczno-kulturowe w nich opisywane, jak również głęboka analiza bohaterów, złożoność zdarzeń i procesy jakie doprowadziły do tragedii.
Natomiast słabszym punktem " I odpuść nam nasze..." , były moim zdaniem zbyt obszerne dygresje. Przez to z kolei zabrakło mi głównego tematu tej powieści. No i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że za mało Wiśniewskiego w Wiśniewskim. Z drugiej strony, w końcu to też rodzaj takiej powieści reporterskiej, więc nie będę zbytnio narzekać.   

Tak czy inaczej. Książka pozwoliła mi spojrzeć na tą sprawę z o wiele większej perspektywy. Skłoniła mnie do przemyśleń, zarówno nad siłą miłości, czy zazdrości, ale także nad poczuciem winy i żalem. Polecam. 



Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Od deski do deski :)