wtorek, 22 sierpnia 2017

107/2017 Miłość, Tomasz Budzyński, WAM, 2016

Tomasz Budzyński, Tomasz Ponikło - Miłość
Wydawnictwo - WAM
Data wydania - marzec 2016
Liczba stron - 168
kategoria - wywiad

Można kupić tu - Wydawnictwo WAM








 

Ta książka była na mojej liście do przeczytania, już od ponad roku. Cieszę się, że miałam okazję, po nią sięgnąć. Szczególnie teraz. To był na nią idealny czas.

Tomasz Budzyński - muzyk, poeta, malarz. Lider Armii, artysta solowy, jeden z liderów 2 TM 2,3. Człowiek, z którego twórczością obcowałam już od wielu lat. Wszechstronny artysta. Książka "Miłość" jest zapisem rozmów jakie przeprowadził Tomasz Ponikło z tym niezwykłym muzykiem.

O czym opowiada Tomasz Budzyński w swojej książce? Jak sugeruje tytuł... o miłości. Tej najczystszej, najpiękniejszej i najważniejszej. Bardzo wiele miejsca artysta poświęca swojej żonie Natalii. Przyznaję, że to moja ulubiona część tej publikacji. Nie w stylu wywiadów w kolorowej prasie. To opowieść o miłości głębokiej, mądrej, niepodważalnej. O wybuchu uczucia i o prozie życia, o poznawaniu świata i życiu we dwoje. Jest w tym szczerość, jest w tym magia, absolut szczęścia. Rozdziały o rodzicielstwie wzruszają równie mocno. Najbardziej z kolei przejmują te o odnajdywaniu wiary. Tomasz Budzyński opowiada w nich, jak poszukiwał swojej drogi, na wiele pokrętnych sposobów i jak odnalazł ją w Chrystusie, a właściwie jak wiara odnalazła jego. Ta książka jest świadectwem człowieka, który odszedł od Kościoła, by się w nim odnaleźć na nowo. To piękna lektura z pięknym przesłaniem. Da się ją przeczytać w jeden wieczór, ale rozważać nad jej treścią można o wiele dłużej.  

W książce zamieszczone zostały obrazy autorstwa Tomasza Budzyńskiego.

Gorąco polecam.

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu WAM. 





106/2017 [PRZEDPREMIEROWO] DAN-SHA-RI. Jak posprzątać, by oczyścić swoje serce i umysł, Hideko Yamashita, Literackie, 2017

Hideko Yamashita - DAN-SHA-RI
Jak posprzątać, by oczyścić swoje serce i umysł
Wydawnictwo - Literackie
Data wydania - 31.08.2017 
Liczba stron - 192
kategoria - poradniki








"DAN-SHA-RI. Jak posprzątać by oczyścić swoje serce i umysł." to nie jest kolejny podręcznik o sprzątaniu, segregowaniu, porządkowaniu i pakowaniu w pudełka. Po przeczytaniu tej publikacji, nie staniemy się perfekcyjnymi paniami domu. Jeśli jednak weźmiemy sobie tę książkę do serca, przeanalizujemy i zastosujemy rady w niej zawarte, jest spora szansa, że oczyścimy swoją domową przestrzeń, jak również nabierzemy odpowiedniego spojrzenia na przedmioty, które nas otaczają. Ta wartość uważam jest najbardziej istotna, dla nas dzieci popeerelowskiej rzeczywistości, które od małego miały mówione, "zostaw to na święta, imieniny, lepszą okazję... na co dzień pij z wyszczerbionego kubka, bo porcelany szkoda ruszać, jeszcze się zbije."

Hideko Yamashita - jak sama siebie nazywa, jest ekspertką od nieładu. Jeśli zastosujemy się do zaleceń jej książki, mamy szansę na uporządkowanie przestrzeni nie tylko wokół nas, ale i w nas samych. O co chodzi w jej metodzie? Przede wszystkim o nowe spojrzenie na przedmioty, które zagracają nasz dom i o zbudowanie odpowiednich relacji z nimi. Proces odgruzowywania domu można podzielić na trzy części:
- DAN - sprzeciw przeciw bezużyteczności przedmiotów i odrzucenie ich;
- SHA - pozbycie się przedmiotów, które nie są nam potrzebne i tylko zagracają nasz dom;
- RI - zakończyć nasze przywiązanie do rzeczy, uwolnienie się od nich.

By tego dokonać musimy zadać sobie pytanie "Czy ten przedmiot rzeczywiście do mnie pasuje?" Przy czym należy pamiętać, że to nie przedmiot gra główną rolę w tej relacji, to my jesteśmy jako jej właściciele jej podmiotem. 


Tradycyjna szkoła porządkowania uczy nas sztuki przechowywania. Autorka publikacji pyta nas, po co przechowywać coś, co jest nam zbędne, nie pasuje do nas, zaśmieca nasze domy i umysły? DAN-SHA-RI uczy nas odzyskiwać przestrzeń zagrabioną przez przedmioty. 


Dla mnie ta metoda, jest szczególnie ważna. Mam problem z przypadkowością rzeczy. Posiadam w domu wiele przedmiotów, jeszcze sprzed czasów małżeństwa, które zupełnie do mnie nie pasują, a z jakiś powodów weszłam w ich posiadanie. Później zaczęłam coraz mocniej dostrzegać tą przypadkowość, ponieważ zaczęła mnie uwierać. Dzięki tej książce mam silne postanowienie by odgruzować swoją przestrzeń, pozbyć się przedmiotów które do mnie nie pasują, nabyć tylko te które będą mi niezbędne, jak również te, które naprawdę będą dla mnie wyjątkowe i istotne. Najważniejsze jednak, że jeśli już je nabędę, to będę z nich korzystała, bez obaw że się zniszczą. Przedmiot nieużywany, traci swój sens. 

Premiera 31.08.2017

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackie.


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

105/2017 Petersburg. Miasto snu, Joanna Woźniczko-Czeczott, Czarne, 2017

Joanna Woźniczko-Czeczott
Petersburg, Miasto snu
Wydawnictwo - Czarne
Data wydania - 26.07.2017
Liczba stron - 376
kategoria - lit. faktu







Jak tylko zobaczyłam w zapowiedziach wydawnictwa Czarne wzmiankę o tej książce, od razu wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Petersburg, to miasto, które w moim odczuciu jest kwintesencją rosyjskiej duszy i Rosji w pojęciu zarówno kraju, jak i narodu. Jest w tym mieście coś magicznego, nieuchwytnego, ale również surowego i przejmującego do szpiku kości. Takiego ducha tego miasta, przekazuje autorka tej niezwykle wartościowej publikacji.

Petersburg, San Petersburg, dawniej Piotrogród i Leningrad, jest to drugie co do wielkości, rosyjskie, miasto umiejscowione w delcie Newy, nad Zatoką Fińską. Nazwa jego wielokrotnie ulegała zmianie i jeszcze częściej na to miasto spadały wszelakie kataklizmy. Wielkie powodzie nawiedziły to miejsce setki razy. Kilka z nich było niczym armagedon. Miasto zostało całkowicie zalane, zabytki poniszczone, zwłoki leżały na ulicach. Przez setki lat, władni nie mogli poradzić sobie z problemem specyficznych pradów morskich, które powodowały te kataklizmy. Dopiero Władimir Putin - rodowity petersburżanin, po objęciu władzy dokończył budowę Petersburskiego Kompleksu Zapobiegania Powodziom - jedną z najbardziej nowoczesnych konstrukcji na świecie. 

Powodzie to nie jedyne tragedie jakie targały tym miastem i jego mieszkańcami. W latach trzydziestych Towarzysz Stalin przeprowadzał czystki w całym państwie, jednak to w Leningradzie najtragiczniej dotknęły one mieszkańców. Miasto kilka razy przechodziło wielkie kryzysy. Za cara Piotra II - Petersburg, stał się miastem widmo, po rewolucji październikowej przestał istnieć. Ogrodził się niczym feniks, by podczas blokady w roku 1943 stanąć na skraju wymarcia. W czasie oblężenia Leningradu populacja miasta skurczyła się z 3,4 miliona mieszkańców przed wojną, do 600 tysięcy. 

O tym wszystkim i o wielu innych ciekawych sprawach przeczytacie w książce "Petersburg. Miasto snu." Miasto to ma wiele twarzy i myślę, że Joanna Woźniczko-Czeczott przynajmniej trochę, tak czy inaczej bardzo rzetelnie stara się przybliżyć te oblicza swojemu czytelnikowi. Robi to w dodatku, w bardzo ciekawy sposób.

Trzeba mieć na uwadze, że książka nie jest przewodnikiem, po tym niesamowitym, nowoczesnym i dystyngowanym mieście. Publikacja ta jest przewodnikiem po rosyjskiej duszy, która w nim drzemie. To zdecydowanie lektura godna uwagi. Polecam. Szczególnie jeśli macie w planach podróż do Petersburga. Wtedy, to wręcz pozycja obowiązkowa. :)

Za udostępnienie ebooka do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu Czarne.






104/2017 O sztuce bycia z innymi, Renata Mazurowska, Tomasz Sobierajski, Sensus, 2017

O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek.
Renata Mazurowska, Tomasz Sobierajski
Wydawnictwo - Sensus
Data wydania - 19.05.2017
Liczba stron - 152
Kategoria - nauki społeczne.



"Dobre wychowanie to nie jest jedynie kwestia tego, jak siedzieć przy stole i trzymać sztućce. To przede wszystkim sposób, w jaki odnosisz się do innych ludzi, szczególnie tych, którzy są na drabinie społecznej niżej od ciebie."



Książka "O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek." to nie jest typowy podręcznik savoir-vivre" Nie nauczymy się z niego wielu umiejętności przydatnych w świecie wielkich salonów. Nie o to w tej publikacji jednak chodzi. Zresztą takich poradników jest wiele. Ta lektura ma na celu poszerzenie naszych horyzontów, zwrócenie uwagi na umiejętność "bycia" wśród innych ludzi, z poszanowaniem ich praw. Niestety sama mam wrażenie, że coraz mniej jako ludzie zwracamy uwagę na nasze otoczenie i uczucia ludzi wokół nas. Społeczeństwo pozytywnych egoistów, staje się czasem egoistami do szpiku kości, nie zwracającymi uwagi na to co obok. Choć w żadnym razie nie mogę wszystkich wrzucać do jednego worka. Znam wielu wspaniałych i otwartych ludzi, jednak ich przeciwieństwa też spotykam i bywają to trudne spotkania.

Książka "O sztuce bycia z innymi" jest zapisem rozmów Renaty Mazurowskiej z Tomaszem Sobierajskim. Psychoterapeutki i socjologa. Dodatkowo publikację otwiera rozmowa Panów Sobierajskich ojca i syna. Zamyka natomiast rozmowa z dwiema dziesięciolatkami - Mają i Leną. Książka porusza wiele współczesnych tematów, dotyczących życia codziennego. Przytoczone w niej przykłady, nie stanowią etykiety dyplomatycznej, a takich zwykłych, codziennych spraw jak: życie i dzielenie się wspólną przestrzenią z sąsiadami, zachowanie w komunikacji zbiorowej, o tym w jaki sposób jesteśmy nosicielami zapachów, zarówno tych brzydkich, jak i najpiękniejszych, lecz w przesadzonym natężeniu, zachowanie się i ubiór w filharmonii, operze i na pogrzebie, sztuka obdarowywania jak i bycia obdarowywanym, zachowanie przy stole i przyjmowanie gości, powitania i pożegnania, etykieta internetowa i o tym jak żyć i dać żyć innym. Uważność na innych ludzi, jest bowiem podstawową zasadą savoir-vivre'u.


Niestety mam wrażenie, że jeśli ktoś nie ma w sobie tej wrażliwości na innego człowieka, ciężko będzie mu nastawić się na taką uważność i chęć poszanowania praw osób w swoim otoczeniu. Jednak chyba nic nie jest niemożliwe, nauka i przypominanie o tym na pewno nikomu nie zaszkodzi. Mam też wrażenie, że ta książka jest bardziej w styku hygge, niż niejeden poradnik, z tym słowem w tytule. 

W końcu życie, to nasza wspólna przestrzeń. Pamiętajmy by nie zastawiać chodników, nie śmiecić, ale też, że czasem można być trochę mniej rzucającym się w oczy, a i tak bardzo, a nawet bardziej efektywnie. Niestety nadal niektórym trzeba o tym przypominać. Dla mnie szczególnie trudne jest słuchanie rozmów telefonicznych w tym na tematy intymne (nie mówię tu tylko o seksie) w miejscach publicznych. Najważniejsza myśl płynąca z tej publikacji, to ta, że to my sami tworzymy świat, który nas otacza i w którym żyjemy. To od nas zależy, czy będzie zaśmiecony, za głośny i nieprzyjazny, czy wręcz przeciwnie. Najważniejszym walorem tej książki, jest to, że nie ma w niej ani linijki moralizatorstwa czy sztywnego narzucania reguł. Wprost przeciwnie. Ta lektura to właściwie rozmowa z mądrymi przyjaciółmi, a takie lubię najbardziej. Zdecydowanie polecam.
Za przekazanie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu Sensus. 


 
 

czwartek, 17 sierpnia 2017

103/2017 Filozofia Kaizen, Robert Maurer, Sensus

Robert Maurer - Filozofia Kaizen
Wydawnictwo - Sensus
Liczba stron - 164






"Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku" (Lao Cy)


O tym właśnie jest ta książka. O stawianiu małych kroków. Nawet w przypadku najdłuższej i najbardziej skomplikowanej drogi. Najbardziej jednak w przypadku drogi, która wydaje nam się nie do pokonania. 

Macie problemy z motywacją? Z odstawieniem całkowitym ulubionych, a nie działających na Was dobrze potraw? Macie trudności w rzucaniu nałogów, bądź nauką nowych nawyków i zdolności? Jeśli tak (chyba sporo ludzi tak ma – w tym również ja) To ta książka jest właśnie dla Was.

Filozofia Kaizen, stosowana jest od bardzo dawna, między innymi w japońskich korporacjach, by doskonalić i usprawniać działanie firm. Stosuje się ją również do budowania poczucia wartości i zaangażowania wśród pracowników. 

Czym Kaizen charakteryzuje się poza małymi krokami?
- zadawaniem małych pytań,
- podejmowaniem małych działań,
- rozwiązywaniem małych problemów, nawet w obliczu wielkich kryzysów,
- budowaniem nowych nawyków.

Zmiana przeraża i nawet ta dobra budzi w nas lęk. Małe kroki zaś usuwają blokady zarówno twórczego myślenia, jak i obaw. Są stopniowym pokonywaniem oporu. Co bowiem zrobilibyście dziś, nawet najmniejszego, co mogłoby bez żadnych konsekwencji przybliżyć Was do upragnionego celu? Zawsze można zadać sobie takie pytanie. Kaizen to praktyka na całe życie. Każdego dnia, bowiem, można coś zrobić, choćby to miało trwać minutę. 

Robert Maurer jest wykładowcą na Wydziale Medycyny UCLa, trenerem behawioralnym a także kierownikiem firmy doradczej. W swojej pracy, bardzo często korzysta i na bieżąco bada wpływ tej filozofii na życie swoje i swoich klientów. Publikacja książki, jest wynikiem jego spostrzeżeń.

Filozofia Kaizen to książka dla każdego, kto chce zmienić lub udoskonalić swoje życie, jednak brak mu odwagi i determinacji. Dla każdego, komu wydaje się, że nie mamy czasu ani siły na zmiany. Ale również dla tych, którzy chcą działać bardziej efektywnie i szukają inspiracji.
Polecam. :)

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu Sensus

102/2017 Duńczycy. Patent na szczęście. Patrick Kingsley, Czarna Owca, 2017

Patrick Kingsley - Duńczycy. Patent na szczeście
Wydawnictwo - Czarna Owca
Data wydania - 14.06.2017
Liczba stron - 200
Kategoria - lit. faktu







Dania to najmniejsze z państw nordyckich. Od 1973 roku należy do Unii Europejskiej. Z czym kojarzy nam się ten niewielki kraj? Z piwem Carlsberg, ruchem hygge, klockami Lego, Metallicą. Przede wszystkim jednak w opinii wielu ludzi, Dania to ucieleśnienie szczęścia,  kojącego nic nierobienia, wszechogarniającego relaksu, błogości, ciszy i spokoju. Poza tym, od kilku lat prowadzi w rankingach ONZ dotyczących poziomu szczęścia u obywateli. Od pewnego czasu, jest moda na ten kraj. Jego kulturę, pożywienie, design, poczucie solidarności i szczęścia. Chcemy być jak Duńczycy, ale czy potrafimy? 

Patrick Kingsley, autor książki „Duńczycy. Patent na szczęście” jest korespondentem dla The New Yourk Timesa, a także laureatem British Journalism Awards w kategorii najlepszy dziennikarz w 2015r. Publikacja, którą poczynił nie jest w żadnym razie książką – poradnikiem. Jest reportażem, z jego miesięcznej wizyty w tym kraju i dziennikiem drogi. Przez ten czas przemieszczał się od Kopenhagi po zachodnią Jutlandię. Spotykał się z ludźmi znanymi i tymi zupełnie anonimowymi. Zwiedzał meczety, szkoły, kościoły i farmy. 

Główne tematy, które autor porusza w książce to: edukacja, nordycka rewolucja w jedzeniu, design, ekologia, rzeczywistość po serialu „The Killing”, ale także tak złożone sprawy jak problemy, z którymi boryka się państwo opiekuńcze, jak dylematy imigrantów i ich trudności z budowaniem tożsamości z krajem, w którym żyją, jak fenomen Kopenhagi – miasta, które po głębokim kryzysie, zostało ożywione w zjawiskowy i klimatyczny sposób, a także specyficzne i spektakularne budowanie szczęśliwości i solidarności. Moim zdaniem, to temat na głębszą refleksję. 

Myślę, że osoby, które interesują się tym krajem, nie znajdą tu odkrywczych informacji, jednak dla kogoś, kto chciałby poznać mentalność mieszkańców tego państwa, to wspaniała pozycja. Szczególnie, jeśli silnie wierzą w jego utopijność…Autor nie gloryfikuje bowiem ani Duńczyków, ani państwa jakie tworzą. Nie namawia też do odkrywania w sobie duńskości, ponieważ jak sam twierdzi, nie da się tego wyuczyć. Duńskość wpajają już dzieciom rodzice, od małego w trakcie wychowania, potem utrwala to szkoła i społeczeństwo. Trzeba mieć także na uwadze, również fakt, że na poczucie szczęścia u Duńczyków, wpływa również kontekst historyczno – kulturowy,  który w naszej słowiańskiej duszy, jest czymś, co może kształtować sposób postrzegania świata, jak nic innego. 

„Duńczycy. Sposób na szczęście” to bardzo ciekawa, prosta, jednak wymagająca refleksji książka. Polecam.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji, serdecznie dziękuje wydawnictwu Czarna Owca :)

środa, 16 sierpnia 2017

101/2017 Grzesznik, Artur Urbanowicz, Gmork, 2017

Artur Urbanowicz - Grzesznik
Wydawnictwo - Gmork
Data wydania - 7.08.2017
Liczba stron - 473
Kategoria - horror / kryminał














„Grzesznik” to druga książka Artura Urbanowicza, którą miałam przyjemność czytać. Przyznam, że chyba pierwszy raz od dłuższego czasu przeżywam tak wielki dylemat w związku z oceną książki. Do tej pory nie wiem, czy „Gałęziste”, którym byłam zafascynowana podobało mi się bardziej, czy może „Grzesznik” przebił swoją poprzedniczkę. W każdym bądź razie, tak jak w przypadku poprzedniej książki, mam wrażenie, że autor bardzo wysoko postawił sobie poprzeczkę. Aż boję się pomyśleć i jednocześnie drżę z ciekawości co szykuje następnym razem :)

„Grzesznik” to połączenie książki gangsterskiej (bo takie skojarzenie nasuwa się w początkowej fazie lektury), z horrorem psychologicznym. Czytając książkę udzielał mi się niepokój, który autor wlewał w swoich bohaterów.

„Suchy” czyli Marek Suchocki, to boss suwalskiego półświatka. Rządzi niepodzielnie na swoich terenach już kilka lat. Gdy dowiaduje się, że jego największy konkurent wychodzi z więzienia, próbuje nie doprowadzić do tego, by powrócił do gry. Wraz ze swoimi najwierniejszymi ludźmi, postanawia stawić czoła rywalowi. Niestety, to dla Marka starcie staje się tragiczne. Mężczyzna spada ze schodów, doznaje wstrząsu mózgu i zapada w śpiączkę. Po wybudzeniu okazuje się, że jego rywal, ochrzczony przez media Grzesznikiem, przejął nie tylko jego lokal, ale także ludzi. Grzegorz „Samiel” zdaje się być genialnym psychopatą. Stawia Suchego przed wyborem, albo ustąpi, albo straci wszystko. W dodatku okazuje się, że grupa Suchego została rozbita a wszystkie zagrabione pieniądze, uzbierane przez lata gangsterskiej działalności zniknęły. Ujawniają się za to przerażające zdolności Marka. Jakie? Czy Marek jest opętany? Macie odwagę by sięgnąć po książkę i się tego dowiedzieć? Jeśli tak, nie pożałujecie swojej decyzji.

„Grzesznik” to niesamowicie mroczna i wciągająca książka z mafijnymi porachunkami w tle, a także taka gra o tron suwalskiego podziemia. Autor manipuluje swoim czytelnikiem z bezwzględnością, jaką charakteryzuje się zło w jego powieści. Nie jest to łatwa lektura, choć czyta się ją bardzo sprawnie, ale mam wrażenie że książka wymaga od nas zaangażowania, bycia, poczucia uwięzienia. Autor zdaje się zabiegać,  by czytelnik czuł się osaczony. Szczególnie, że napięcie w powieści rośnie niemal ze strony na stronę, aż po zaskakujący finał. Mam wrażenie, że wszystko w tej książce, jest zaplanowane z przerażającą premedytacją. Z drugiej strony, mam świadomość, że jestem ta powieścią tak zafascynowana, jej ogólnym wrażeniem, które na mnie wywarła, że nawet gdyby posiadała jakieś niedociągnięcia mogłabym ich nie zauważyć. Takie książki chcę czytać. Zdecydowanie.
Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autora.